Słowo na niedzielę – ogniowa próba


Pierwsza myśl po seansie

Jako po trochu kijowianin nie mogłem odpuścić sobie oglądnięcia „Czarnobyla”. Serial to bardzo dobry, pod pewnym względami wybitny (muzyka-zdjęcia) i dający do myślenia. Najwięcej myślę o tym na ile Rzeczpospolita Polska jest zdolna do przechodzenia przez skrajnie trudne testy jakie przyniesie jej w przyszłości historia. Czasem myślę, że owa głoszona w światowych mediach klimatyczna katastrofa jest nieunikniona (https://chutornik.pl/2018/10/nemezis/ ),potem pocieszam się, że przecież obecnie w czarnobylskiej zonie, wbrew prognozom, przyroda dała sobie radę z radiacją (https://dzikiezycie.pl/archiwum/2008/kwiecien-2008/dzikie-zycie-po-czarnobylu ). Może więc i „globalne ocieplenie” nie będzie ani tak wielkie, ani tak straszne? A jeśli będzie? To przecież susza na Wielkim Stepie zmusiła Hunów do tego by ruszyli ze swych siedzib. Popychali na zachód kolejne ludy. Wizygotów, Ostrogotów, Wandalów. Finałem był upadek Imperium Rzymskiego i totalny chaos. Wielkie migracje trwają już teraz… I Europa średnio z nimi sobie radzi. Możemy oczywiście myśleć „nasza chata z kraja”, ale … jesteśmy częścią europejskiego systemu polityczno-gospodarczego. Nie unikniemy konfrontacji z tymi zagrożeniami. Chaos w Europie Zachodniej to zagrożenie dla Polaków tam mieszkających i kataklizm dla naszej gospodarki. Już dziś mamy inny problem. Coraz większy. choć cichy i mało widowiskowy. Deficyt wody. Jakkolwiek to brzmi w kontekście majowej powodzi. Jeśli klimat faktycznie ociepli się tak jak w najgorszych prognozach… brak wody w kranie potrafi zabić. Na śmierć. Wielkie i długotrwałe upały przeciążą też sieć energetyczną, będą powodować skokowy wzrost zawałów i wylewów itd. itd. Czy jesteśmy na to gotowi? Nie wydaje mi się. Wiem tylko, że powinniśmy być. Na ile się da. Związek Sowiecki był krajem w którym doszło do niemożliwego – wybuchu reaktora nuklearnego. Jednak akcja likwidacji skutków katastrofy była imponująca. Setki tysięcy ludzi pracowało przy tym dziele. Jedną z najlepszych scen w serialu, była ta w której dwa bio-roboty wspinają się na wieżę wentylacyjną czarnobylskiej elektrowni i zatykają tam czerwoną flagę. Czy my jesteśmy zawiesić taką flagę, gdy przyjdzie zagrożenie naprawdę wielkie? Czy jesteśmy zdolni stanąć do walki ze smokiem?

Najczarniejsze scenariusze

Zagrożenia mogą mieć też inną formę. Szczep grypy, nowy, bardziej zaraźliwy i zabójczy niż ponura żniwiarka Hiszpanka. Bakterie odporne na wszelkie antybiotyki. Wybuch superwulkanu, który epokę globalnego ocieplenia zamieni w wulkaniczne oziębienie i kroczący za nim głód. Kolejna fala światowego kryzysu gospodarczego (zapowiada go wielu ekonomistów) i jego konsekwencje. To jest i gwałtowny spadek poziomu życia w samej Polsce i chaos u jej granic. Na Ukrainie czy w Niemczech. A może wojna z Rosją? Zbombardowanie elektrowni, zakłócenie pracy internetu, bombardowanie węzłów komunikacyjnych, szybkie kolumny pancerne sunące na Warszawę. Teraz na Kremlu nie myślą o napadzie, ale z pewnością w wojskowych sejfach leżą plany takiego najazdu. Najazdu, który upokorzy USA, pożre Kraje Bałtyckie, zneutralizuje na wiele dekad Polskę. Wolał bym wierzyć, że mamy w swoich sejfach różne awaryjne plany na krytyczne sytuacje.


To wszystko może się zdarzyć. Nie musi, ale może. Trzeba rozważać wszelkie scenariusze. Nawet te najbardziej mroczne, apokaliptyczne. III RP przeżyła kilka mniejszych i większych testów. Na przykład wielkie powodzie z 1997 i 2010 roku, pożar lasów w 1992 r. , zawalenie się hali w Chorzowie w 2006 r. , katastrofę w Smoleńsku. Nikt nie spodziewał się, że ulewy nad Sudetami doprowadzą do zalania tak ogromnego obszaru. A jednak zalało. Rozrywało wały, przelewało zapory z worków. Żywioł robił niemal wszystko co zechciał. Tak samo, kto rankiem 10.04.2010 roku nie był w szoku po usłyszeniu medialnych komunikatów? Chyba każdy z czytających te słowa pamięta ten poranek, tak jak Amerykanie pamiętają ranek 11.09.2001 r. Zwykli ludzie, tacy jak my mogli być w szoku, rządzący nie powinni być w takich stanach. Nie wypadły te próby ogniowe zbyt dobrze – wszyscy to wiemy. Działania państwa podczas tych wydarzeń można oceniać lepiej lub gorzej, ale że do oceny „dobry” brakuje sporo. Jeśli mamy być państwem nie tekturowym, nie teoretycznym, to trzeba to zmienić. To taka moja refleksja nr 1 bo oglądnięciu „Czarnobyla”. A sam serial oczywiście zrecenzuję w najbliższej przyszłości. Bo warto.

P.S.

Na rzecznych wodach w okolicy Czarnobyla rozegrała się wiosną 1920 roku „morska bitwa” pomiędzy flotyllami polską a sowiecką. Zwycięska dla naszych marynarzy. Warto o niej pamiętać. I warto odpowiednimi kanałami podsuwać Netflixowi i HBO pomysły. Tylko czy nasi propagandziści są do tego zdolni? Raczej nie, choć od lat dużo gadają.

P.S. 2

Co do Smoleńska to być może część polityków nie była wcale zaskoczona tym co się stało, ale to też temat na inny felieton. Zresztą o „Smoleńsku 10.04.2010” pisałem już nie raz.

P.S. 3

Jestem, nawet po oglądnięciu „Czarnobyla”, wielkim zwolennikiem budowy elektrowni atomowej w Polsce. Dlaczego? To też temat na inny felieton.

Nowy Rzepnik, Hrabstwo Devon 16.06.2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *