Pod stalowo-szarym niebem


Zastanawiacie jak to stoi? Prawa fizyki. Pools czyli maszt stoi na kawałku płaskiego drewna tzw. plejcie (talerzu). Na 4 strony są wypuszczone rołpy czyli liny. O równej długości. Przywiązane są do big pegsów (wielkich śledzi). 4 takie big pegsy tworzą idealny kwadrat, liny jakby się równoważą. Nawet silne wichry, sztormowe podmuchy nie są w stanie powalić poolsa. Stawianie poolsów bywa jednak niebezpieczne. Pominięcie jednej liny (np. przez przywiązanie do big pegsa liny służącej do wyciągania pokrycia namiotu do góry) powoduje natychmiastowy upadek poolsa. Dlatego najważniejsze zadanie ma Kapczen of Pools który trzyma go podczas przywiązywania lin. Musi się upewnić, że pools „nie będzie fruwał”. Lubię też dialogi jak powstają podczas erekcji poolsa. Na przykład:

–Ryż dalej chcesz służyć w Royal Navy?

-Już papiery złożyłem.

–To będziesz pewnie służył na łodzi podwodnej.

-Czemu?

–Bo jesteś mały człowiek, takich tam trzeba.

-Fuck off!

Więcej o stawianiu „Glaston” tutaj: https://chutornik.pl/2015/06/powysep-kornwalijski-okiem-sezonowego/

Podróż z Bridportu do Nowego Rzepnika. Uwielbiam tę drogę. Nawet kiedyś napisałem o niej wiersz. O ten pierwszy: https://chutornik.pl/2018/07/a-takie-wspominki/ . Podczas tego powrotu też udzielił mi się romantyczny nastrój. Opowiadam Krzysiowi o rozlewiskach Cisy, odnogach Dniepru, porohach karpackich rzek. O ogromnych szczupakach i wielkich stadach pstrągów. Aż mu się oczy świecą. Chyba nigdy nie przekroczył Kanału La Manche (oni wolą „Angielskiego”), a takich rzek jak Cisa to tutaj nie ma. Choć jest gdzie i co łowić. Po za tym … w końcu są to Wyspy Brytyjskie. Gdy fanatykowi wędkowania znudzą się rzeki i potoki, stawy, jeziora i glinianki zawsze może wypłynąć w morze.

Ładowanie, rozładowywanie, przeładowywanie jest nieodłącznym elementem pracy tentera. Czasem jest to po prostu nużące, czasem po prostu bardzo ciężkie. Potwornie ciężkie jeśli człowiek nie nawykł. W tym roku ciężkie roboty zacząłem już w marcu i widzę pozytywną różnicę. Inaczej mówiąc, warto uprawiać sporty, podnosić sztangi bo nigdy nie wiecie co będziecie w życiu robić 😉 Pytano mnie czy kobieta może… A pewnie wysportowana tak, tylko raczej nie siatkarka czy tenisistka. Sztangistka, bokserka wagi ciężkiej i owszem.

Najbardziej lubię bycie na górze lorki (ciężarówki). Lekko podniesiona adrenalina to fajna sprawa. Dobry, przemyślany. załadunek to podstawa, bezpieczeństwo też. Trzeba zwinności i sprytu. Jak na rejach żaglowca.

No to tyle, ale jeszcze co nie co opowiem. Na głównej – wzgórze Tor w Glastobury. Więcej o nim tutaj: https://chutornik.pl/2016/07/glastonburry-angielska-kruszwica/