Słowo na niedzielę – ponownie o Warszawie


 

Tak, będzie znów o Warszawie. Tej  płonącej, krwawiącej. Na pomoc której szły oddziały partyzanckie z całego kraju, lecieli lotnicy, aż z baz we Włoszech. Często pojawia się w ostatnich latach zbitka (stara jak sama dyskusja o tych wydarzeniach)  „chwała bohaterom, ale hańba tym co zdecydowali o Powstaniu”.  Warto uświadomić używających tego sformułowania, że żona generała Bora miała w tym czasie jedno dziecko trzymające się spódnicy, a drugie w brzuchu. Generał nie wywiózł tej trójki z miasta choć miał oczywiście taką możliwość. Niech ci co tak łatwo potępiają zastanowią się czy sami by byli zdolni do postąpienia w taki sposób.  A jeśli nie mają dzieci to powinni pamiętać, że zawsze je mieć mogą. Nie jestem przekonany o słuszności decyzji o wybuchu powstania, ale być może nie było innego wyboru. Może rację mają ci co mówią o „obłędzie” ( https://polskieradio24.pl/130/5925/Artykul/1802717,Piotr-Zychowicz-o-Powstaniu-Warszawskim  ), może zaś ci co skłonni są uznać, że nie było ono ” typowo polską szarżą na czołgi” ( https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/190809995-1944-Warszawska-intryga-Lawrientija-Berii.html?fbclid=IwAR3WzLo6G-vtm2DxKKybJDok5jvLJZ7FrGkPGpKJdIWgK0G-2gF6LD-0_FM    ).

Zasiadając do rozmyślania, dyskutowania o pW 44′ popatrzmy na kontekst epoki. To był front wschodni II wojny światowej. Nie wiemy czy można było  uniknąć rzezi. W Mińsku, Kijowie, Budapeszcie nie było przecież żadnych powstań a krew i tak płynęła tam rzekami.  Horrendalną liczbę ofiar pochłonęły inne wielkie bitwy o duże aglomeracje – Leningrad, Wrocław, Stalingrad, Poznań, Charków czy Berlin.To wiemy na pewno.  Hitler miał hopla na punkcie polskiej stolicy. To też wiemy.  Zapewne ogłosił by ją „festungiem” i nakazał bronić do ostatniego naboju. A AK-owcy? Gdyby nie zdziesiątkował ich korpus gen. Von dem Bacha -Zalewskiego ( tak swoją drogą – zwrócicie uwagę na nazwisko „Kata Warszawy”) to zrobiło by to NKWD.  Duża cześć zginęła by też wcześniej.  Przy sowieckim szturmie miasta. I jako cywile i jako żołnierze LWP czy naprędce formowanych oddziałów walczących u boku Armii Czerwonej. Takie oddziały formowano podczas wal o Poznań ( https://chutornik.pl/2017/02/poznan-1945-taktyczny-sojusz/ ) .   Mówi się, że dowództwo polskiego podziemia szafowało polską krwią. I tak i nie. Na pewno warto zwrócić uwagę na prostą statystykę. Ofiarą hitlerowskiego terroru padło około 1,5 miliona Polaków (nie wliczając zasymilowanych Żydów). Z tego mniej niż 200 tysięcy zginęło w akcjach odwetowych. W tych 200 tysiącach zawiera się ok. 65 tysięcy ofiar masowych zabójstw w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944 r.. Reszta, czyli ponad 1,3 miliona zginęła za co innego. Za nielegalny ubój świni, słuchanie BBC, krzywe spojrzenie na Niemca, dyplom inżyniera itd. Mówi się, że Czesi wybrali mądrze. Wcale nie. Mieli zostać po części zgermanizowani, a  po części wyniszczeni. Tylko czy sens było atakować Niemców latem 1944? Wiadomo było, że wojnę przegrali. Tylko czy ówczesna Warszawa chciała zostać „wyzwolona” przez Armię Czerwoną? Wyzwoliła się sama. I przestała istnieć.

Warszawa powstała jak mityczny Feniks. Taki już jej los od czasów Potopu.  Może jeszcze będzie płonąć. Może jeszcze jej ulicami popłynie krew. Na końcu jednak i tak powstanie z gruzów, wyrośnie na nowo z pola popiołów. Gdy widzę relacje telewizyjne z ulic naszej Stolicy o godzinie 17 pierwszego sierpnia widzę Jedno Miasto. Owego Feniksa, czy może  raczej Orła. Warszawę Nieśmiertelną i Zwycięską.  Znikają wtedy wszystkie złe myśli o Niej.  Nie myślę wtedy o  „Lemingradzie”, „Stolicy Hipsterów”, „Strzydze wysysającym soki”. Myślę o Sercu Polski. Nie wiem czy te 200 tysięcy, czy może „tylko” 150 tysięcy trupów było warte tej dorocznej  chwili, gdy to mrowisko ludzkie, zatomizowany moloch, staje się Sercem RP. Wiem, że to krew integruje. Nie pieniądze, nie wieżowce, nie uczelnie, nie modne kluby tylko krew. Wielkie idee – religie transcendentalne  i   „religie świeckie” (naród, anarchizm, socjalizm itd.) żywią się krwią. Państwo prawa, demokracja liberalna, postęp społeczny to od dawna są puste frazesy.  Za dwa stulecia będą te terminy znać tylko uczeni badacze historii. Bo za nie nikt umierać nie będzie. A Naród żyje.  Res Publica żyje. I za dwa stulecia żyć będzie. Bo tak naprawdę znacznie więcej Nas łączy niż dzieli. Tylko na co dzień tego nie widzimy.  Jak kiedyś napisał jeden Litwin z Nowogródka „Naród nasz jak lawa”.

Dziś, wspominając o przeszłości, patrzmy w przyszłość. Godzina W wygląda imponująco. Warszawa żyje i Polska żyje. Mnie intryguje jednak coś innego. Czy nasz rząd ma plany na wypadek W, takie w wersji B,C i D? Żeby ta Polska nie musiała kolejny raz wstawać z grobu. Zrzuty, wytęsknione zrzuty, mogą być nie tylko wspomnieniem przeszłości. Mogą w przyszłości być nieodzowną potrzebą teraźniejszości. Zrzuty dla grup dywersyjnych, oddziałów partyzanckich, pozostałych na tyłach sił OT,  oddolnych grup samoobrony, izolowanych punktów oporu, żołnierzy odciętych w kotłach, oblężonych miast. No, ale zaczynam się już powtarzać… ale zawsze warto powtórzyć przy takiej okazji. Historia się nie skończyła. I raczej najlepszy okres dziejów już za nami. Ano zobaczymy. Oby nie było zbyt ciekawie.

 

Uwaga! Część tekstu będzie tzw. autoplagiatem. Cóż, osobiście zgadzam się z stwierdzeniem „jeśli autoplagiat jest plagiatem, to samogwałt jest gwałtem” 😉

 

Nowy Rzepnik. Hrabstwo Devon. 8.08.2019 r.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *