Słowo na niedzielę – ale o co chodzi?
Świecka Święta Brygida
Żyła w wiekach średnich mistyczka Brigitta Brigersdotter. W Polsce znana jako Brygida Szwedzka. W średniowieczu znane były jej wizje i proroctwa. Dziś mamy inną wizjonerkę ze Szwecji. Gretę Thunberg. Pełna mistycznego żaru niczym jej katolicka poprzedniczka, charyzmatyczna niczym św. Joanna D’Arc. Prorokuje, że jej pokolenie przeprowadzi „rewolucję„. Cóż… złośliwi odpowiadają „twoje pokolenie nie umie włączyć kosiarki do trawy, a co dopiero robić rewolucję„. Chyba mają sporo racji. Surowa prawda jest taka, że Greta nie jest żadną rewolucyjną przywódczynią, jest medialnym produktem. Jak to się teraz uczono mówi „symulakrem„. Nie ma żadnej młodzieżowej rewolucji. Rewolucje to wybuchały w 2011 roku w krajach arabskich. Różne „ocuppy” kończyły się jak tylko policja wyciągnęła pałki i miotacze gazu pieprzowego.
Gdyby jednak owa „rewolucja” wybuchła. Jaki jest pomysł Grety na „uratowanie świata„? Radykalne. Jak by to miało wyglądać? Ano zapewne tak jak w Rumunii w latach 80-tych XX wieku. Warto tu zauważyć, że współczesna młodzież z bogatych krajów nie jest sobie w stanie wyobrazić czym było życie w Rumuni u schyłku rządów „Geniusza Karpat„.
Chiny mają ponad 4000 lat…
Ponad 4000 i wciąż istnieje. Chyba tylko Iran jest równie starym krajem. Chińczycy pokonali Hunów i Japończyków. Zostali podbici przez Mongołów i Mandżurów, ale potrafili zasymilować najeźdźców. Przetrwali szaleństwa Mao Tsetunga. Wciąż trwają. I myślą w perspektywie wieków. Teraz spójrzcie na mapę Chin.

Krajobraz zachodnich Chin.
Chiny są bardzo ludne na wschodzie. Natomiast zachód kraju to pustynie, suche stepy i niebotyczne góry. Chińska cywilizacja od samych swoich początków zależy od dwóch rzek – Żółtej i Jangcy. Owe ogromne rzeki wypływają z gór na zachodzie kraju. Lodowce są bardzo ważne dla stabilności poziomu wody w nich. Gdy będzie jej za mało gigantyczne miasta na wschodzie kraju będą wymierały w sensie dosłownym. Mimo to Chińczycy nie przejmują się produkcją CO2. Na odwrót rozwijają przemysł w tym ten ciężki, dymiący tysiącami kominów. Samobójcy? Nie sądzę.
Zmiany klimatu są niebezpieczne
Owszem zmiany klimatu są niebezpieczne. O na przykład ojczyzna Grety. Duże ocieplenie pod koniec VII wieku wywołało gwałtowny wzrost ludności w Skandynawii, a więc i w Szwecji. Ludzi było coraz więcej, a ziemi tyle samo. Nie było wtedy koparek do melioracji bagien, ani wielkich machin do masowego trzebienia lasów. Dawni Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy wyruszyli więc na morze. Tak zaczęła się „normańska burza” zwana też „epoką wikingów – waregów„. Z kolei „mała epoka lodowcowa” uczyniła ze Szwedów „Tatarów Północy„. Oziębienie równało się długim zimom i słabym plonom. Szwedzi i Finowie (Finlandia była częścią Królestwa Szwecji) ruszyli więc wojować i grabić. I grabili skutecznie, metodycznie do czasu, aż Piotr Wielki pod Połtawą na Ukrainie połamał im zęby.
Zmiany klimatu są groźne. Musimy się do nich przygotować. Tyle, że histeria w niczym tu nie pomoże. To co się dzieje wokół Grety to właśnie histeria. Tak mi się wydaje. Możecie mieć inne zdanie.
Na obrazku – potyczka z czasów szwedzkiego potopu. Źródło ilustracji – Wikipedia.
P.S.
Więcej „o Grecie” na fejsbukowej filii „Chutornika” – https://www.facebook.com/Chutornik-z-dorzecza-Wis%C5%82oka-733039423393752/