Słowo na niedzielę – inaczej niż w raju.


Na fotce zdjęcie Uszatki. Starej kocica z kijowskiej ulicy. Żyła sobie spokojnie. Był z niej i pożytek bo tępiła gryzonie. Nikomu nie przeszkadzała. Do czasu gdy spotkała sforę psów, uliczników tak jak ona. Widocznie zaskoczyły ją i otoczyły. Zadusiły bez litości, z radością niszczenia. Nic nie miały na celu poza zadawaniem śmierci i pastwieniem się. Nie podbierała im jedzenia, nie wchodziła w drogę. Po prostu zwierzęta są czasem okrutne. Takie delfiny, podajmy inny przykład. Ostatnio się dowiedziałem, że nienawidzą (spokrewnionych z nimi) morświnów. Gdy tylko mogą porywają ich młode. Zabawiają się torturowaniem do śmierci takiego uprowadzonego morświnka. Podczas męczarni używają min echolokacji, za pomocą której niszczą wnętrzności pojmanego zwierzęcia. Służy to zaspokojeniu przyrodzonego tym zwierzętom sadyzmu. Morświny bowiem w drogę delfinom nie wchodzą. Przyroda jest okrutna, i okrucieństwo człowieka jest wynikiem tego, że jesteśmy ssakami. Zwierzętami patrząc biologicznie. Nie na odwrót. Wśród ludzi o poglądach, nazwijmy to eko-lewo-wodnikowych, popularny jest obraz harmonijnej i dobrej przyrody, który niszczy zła Cywilizacja Białego Człowieka. W tą wizję „wspaniałej pierwotności” wpisuje się obraz łagodnych Indian. W tej baśni Czerwonoskórzy jeśli już stosowali przemoc to tylko w samoobronie. To Blade Twarze stworzyły cywilizację napalmu i broni jądrowej. Obraz to jednak równie nieprawdziwy jak stwierdzenie „tylko człowiek się znęca, tylko człowiek zabija dla przyjemności”. Tacy Aztecy na przykład stworzyli brutalne, totalitarne imperium. Ich wierzenia zaś były okrutne jak z sennego koszmaru. Masowe mordy, zadawanie bólu sobie i innym, strumienie krwi i jęki bólu były uznawane za „karmienie bogów”. Nic dziwnego, że Cortesa podbijającego Meksyk wspomagały tysiące indiańskich wojowników chcących zrzucić Azteckie jarzmo. Meksyk faktycznie straszliwie się wyludnił po przybyciu konkwistadorów, ale było to wynik przywleczonych z Europy chorób takich jak czarna ospa czy odra. Indianie nie byli na nie odporni, a zdobywcy nie wiedzieli jeszcze o istnieniu wirusów i bakterii. Po cóż zresztą mieli wyludniać bogaty kraj, który podbili? Co więcej załóżmy, że to Aztecy nie Hiszpanie mieli zdolności do podróży przez Atlantyk, jazdy konnej i strzelania z arkebuzów. Z pewnością najechali by Hiszpanię i dokonali straszliwych rzezi ku czci swych krwawych bóstw.

Może więc ten obraz „szlachetnych dzikusów” jest prawdziwy, gdybyśmy spojrzeli na Indian-koczowników. Też pudło. Nie było w ogóle Indian – hipisów. Najsłynniejsze plemiona -Irokezi, Apacze czy Komańcze były ludami wojennymi. Ludami, dla których grabież pokonanych była integralną częścią ich ekonomii. Gdyby Komańczów było więcej niż Teksańczyków i Meksykanów. Gdyby mieli w dodatku lepszą broń to … Wyrżnęli by „Blade Twarze” po części, po części zniewolili . Z ich dzieci zrobili Komańczów, a ich kobiety uczynili swymi żonami. Nie piszę tego by usprawiedliwiać zbrodnie przybyszów z Europy. Ich wiarołomstwo, ich gwałty, masowe i indywidualne morderstwa są haniebne. Piszę by Wam przypomnieć, że „pierwotny świat” wcale nie był tak cudowny jak się może wydawać. Europa zaś nie jest kontynentem najgorszej z rozwiniętych cywilizacji. Na odwrót, „prawa człowieka” i „przyrodzona godność” to nie jest wymysł Chińczyków, Azteków czy Zulusów. Pierwsze to dziecko chrześcijańskiej Europy. I miłośnicy tzw. oświecenia, mogą się zarzekać, że jest inaczej, ale jest jak jest. „Prawa człowieka” mogły się narodzić tylko w Europie, a nie Afryce, Azji czy Ameryce. „Przyrodzona godność” to zaś koncepcja irańska, która przetransformowana, rozwinęła się w chrześcijańskiej Europie. Tylko w chrześcijańskiej (a konkretniej katolickiej) Europie mogły powstać dzieła Pawła Włodkowica i Bartłomieja de Las Casasa. Pierwszy myśliciel pisał o tym, że władcy chrześcijańscy nie mają prawa najeżdżać pogan tylko dlatego, że ci chcą kultywować swoje wierzenia. Drugi wziął w obronę Indian. Jako pierwszy. Obaj byli katolickimi duchownymi. Można wiele zarzucić naszemu europejskiemu dziedzictwu, ale nie można mu odmówić próbowania ujarzmienia naturalnego dla człowieka okrucieństwa.

P.S.

Kiedy zaczął się XXI wiek? Może był to 1 stycznia 2001 roku? Kalendarzowo tak. Historycznie daty są dwie. Rok 1991. Czyli Upadek ZSRR, rozpad Jugosławii, „Pustynna Burza” – pokaz militarno – technologicznej dominacji Zachodu. Lub właśnie 11 września. 2001 roku. Koniec „końca historii„. Podręcznikowy przykład wojny asymetrycznej – jednej z podstawowych rodzajów działań nowoczesnego pola walki.

Malinowa Góra. 11.09.2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *