Słowo na niedzielę – „Wielki Skok?”
4 lata od „rewolucji”
Z perspektywy Podkarpacia 4 lata rządów PiS to dobry czas. Ulicami maszerują żołnierze OT, S-19 w budowie, drogi lokalne (żelazne i asfaltowe) w remontach, dzieci się cieszą 500 +. A jednak do to tej beczki miodu (no może nie beczki – słoika) dodane jest sporo dziegciu. Powołano wiele śledczych komisji. Czy efektem są wyroki dla „grubych ryb”? Nie, trafiają w sieci tylko płotki. Organizuje się piękne defilady, ale czy zarządza się niezapowiedziane alarmy bojowe dla jednostek wojskowych? Z tego co się orientuję nigdy, a w Rosji takie sprawdziany są normą. Rząd gubi się, gdy dochodzi do nieprzewidzianych trudności np. podczas „izraelskiej ofensywy”. Czasem mam wrażenie, że słynny cytat:
” (…) Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje – dlatego, że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność (…)”
jest nadal aktualny. Może nieco mniej niż w czasach, gdy Bartłomiej Sienkiewicz był szefem MSW, ale nadal ten cytat to po częsci prawda. Mija 4 lata od „rewolucji”, ale do zrobienia jest jeszcze wiele, a chce się coraz mniej.
Wielki projekt
Rewolucyjne jest niewątpliwie przedwyborcze hasło „2800 minimalnej na rękę”. Z jednej strony wydaje mi się, że to tak w sam raz. Cieszyć się będę, gdy różni Janusze Biznesu będą płakać i jęczeć. I płacić. Z drugiej strony hasła Matiego o przechodzeniu „z gospodarki taniej siły roboczej do gospodarki wysokiej jakości i wysokich technologii” brzmią trochę jak „Wielki Skok” Mao Tse Tunga 😉 W praktyce może skończyć się podobnie. Oczywiście nie powszechnym głodem, po prostu widowiskową porażką. Obawiam się, że może te „2800” dobić wiele drobnych Januszexów (nie każdy Janusz Bizensu to wyzyskiwacz – warto o tym pamiętać ) na prowincji. Co będzie de facto kontynuacją wysiedleńczej polityki PO ( https://chutornik.pl/2015/07/afrykanski-model-rozwoju-oto-lato/ ). Polityki „nie ma sensu utrzymywać drogi do Włodawy. Niech mieszkańcy Włodawy przeniosą się do Lublina, Białegostoku, albo Warszawy”.
Może inaczej się nie da? Rzecz jasna nie wierzę, że murze z Dubiecka będą projektować dzidy laserowe, a ekspedientki z Włodawy będą wymyślać design polskich aut elektrycznych. Będą murarzami i ekspedientami. Dubiecko i Włodawa w końcu zarosną lasem, a najstarszy syn Mirka z Dubiecka i Eweliny z Włodawy będzie działaczem Ligii Transów. Środkowy Piotrusiem Panem. Najmłodszy szefem działu w krakowskiej filii zagranicznej korporacji. Uzależnionym od seksu, pracy, narkotyków stymulujących. Jak mówił Dugin „będziecie Polaczki bogaci, ale Polakami już wtedy nie będziecie”.
Oczywiście to takie fantazje. Nie wiem jak będzie. Może premier ma rację. Jak ktoś powiedział „Polsce przyda się impuls by przejść od dłuta do frezarki”. Może to tylko przedwyborcze obiecanki. Na pewno trzeba brać pod uwagę trzy rzeczy. 1 – dobrze mieć kapitał. I jako państwo i jako rodzina czy człowiek prywatny. 2- kapitał sam w sobie nie czyni ludzi i narodów szczęśliwymi. Anglicy nie są ani mniej, ani bardziej szczęśliwi od nas. Przynajmniej ci których znam. Można być szczęśliwy w małej chatce i mieć depresję spiąć na złocie. 3 – kapitał to nie wszystko. W Syrii biedna Rosja ma najwięcej do powiedzenia. Bogate kraje UE nie mają do powiedzenia nic. I na tym zakończę ten felietonik.
P.S.
W następnym SNN – podróż na wschód. W Dzikie Pola.
Rzeszów. Gen. Boruty. 14.09. 2019 r.