Słowo na niedzielę – Sarmacja


Oto i XVII wieczna mapa „Sarmacji Europejskiej”. Nie wiadomo jak to do końca było z tymi Sarmatami, ale sarmatyzm wydaje się „słuszną intuicją naszych przodków” ( https://chutornik.pl/2018/09/orzel-swastyka-i-luk-releksyjny/ ).

Kim jesteśmy teraz, pod koniec drugiej dekady XX wieku? Trudno powiedzieć. Trochę nas chyba jeszcze łączy. Przynajmniej większość. Siatka i skoki narciarskie. Pamięć o II wojnie światowej. Z drugiej strony, gdy idę rano na dworzec PKP czuje się jakbym był pod Kijowem, a nie pod Warszawą. Twarze w typie wschodniosłowiańskim i kaukaskim. Masy roboczego ludu. Zobaczymy co z tego wyniknie za dwie, trzy dekady. Sama Warszawa to już ewidentnie zachód. Pełno jakichś ludzi z wszystkich stron świata. Wielkie wieżowce. Szybkie życie. Modne miejsca. Zobaczymy co z tego wyniknie za dwie, trzy dekady. Może być dobrze jeśli będziemy Sarmacją. Zachowamy swoją tożsamość. Społeczności, które łączy tylko pieniądz są trwałe do momentu, gdy jest dobrze. W dobie kryzysu łamią się jak domek z kart. Są niczym. Kryzysy zaś przychodzą. Czasem trzeba na nie długo czekać. To jak ze zdrowiem. Są ludzie, którzy nigdy nie chorują. Silni, zdrowi, ale przychodzi dzień kiedy i oni stają się słabi. Warto o tym zawsze pamiętać.

I jeśli, przed wyborami ( w których z przyczyn formalnych nie będę mógł brać udziału) miałbym powiedzieć coś to powiem tak: Największą winą Platformy i w ogóle „obozu transformacji” nie była korupcja, afery, złodziejska prywatyzacja i reprywatyzacja tylko niszczenie polskiej tożsamości. Polacy mieli stać się dostatnimi i „fajnymi” poprzez wyrzeczenie się samych siebie. To miał być taki odpowiednik chrztu z 966 roku. Wtedy przyjmowaliśmy chrześcijaństwo. W XXI wieku mieliśmy przyjąć nową religię. Świecką, „postęp i europejskość”. O ile świecka religia komunizmu na polskim gruncie się nie przyjęła (sam Stalin mawiał, że pasuje on do polski jak siodło do krowy) to „postęp” przyjmuje się całkiem dobrze. W świecie „postępu” można całkiem wygodnie żyć, ale … nie być już sobą. jest to bowiem transakcja wiązana. Być może pozornie korzystna. Na czasy pokoju i dostatku wygodniejsza. Wystarczy nie huragan, ale większa wichura historii i jej świątynia zostanie pozbawiona dachu, okien, prądu elektrycznego, zostanie ruiną.

Patrząc z tej perspektywy PiS wydaje się (przy wszystkich swoich wadach) jedynym logicznym wyborem. Jeśli nie jest dobrem to choć mniejszym złem. A wybierzcie tak jak uważacie za słuszne.

Księstwo Czaskoskie. 10.X. 2019 r.