Kardański Step
Teraz moda jakaś zapanowała na tworzenie fantasy. To i ja, tak na Nowy Rok, wymyśliłem swoje uniwersum. Bez elfów, za to z rewolwerami 😉
Ziemie Kadranów
Kadrański Step ciągnął się na sto mil badurskich (tj. ok. 500 km) między górami Kara Kam, a Zielonymi Wzgórzami i Górami Białymi. Szeroki był na mil dziesięć do trzydziestu pięciu. Ziemia to była żyzna, czarnoziemia. Przecinały ją liczne rzeki spływające z górskich lodowców. Miejscami tworzyły mokradła pełne wodnego ptactwa. Wszystkie te rzeki wpadały do potężnego Sandaru, który toczył swe wody do ogromnego Mankongu. Były tu też setki jezior – pamiątka po czasach kiedy lodowce z Kara Kam i Gór Białych spływały, aż do dna kotliny. Porastały tą piękną ziemię żyzne trawy i liczne zarośla, małe gaje,a czasem i większe lasy. Nad cała krainą królował Chan Kunjang Mir. Święta góra tubylców sięgająca 7893 metrów nad poziomem morza. Step Kadrański kończył się na północy spadając stromo ku Menkongowi, a na południu ku delcie tej rzeki.
Kadranowie
Plemię Kadranów, które zamieszkiwało tą ziemię trudniło się pasterstwem, rolnictwem jak i połowem ryb oraz przemysłami leśnymi. Przed podbojem wojsk Imperium Północy kraina ta była słabo rozwinięta. Niewiele było miast i manufaktur. Brutalny podbój kompletnie ją zrujnował. Kadranowie długo stawiało opór Imperium Północy, które pod koniec VII wieku najechało Konfederację Sandarostanu. W połowie wieku VIII wojska Imperatora wdarły się do Kotliny Kadrańskiej. Walki na ziemiach Kadranów trwały siedem dekad. Połowa tutejszej ludności wyginęła, resztę wypędzono w góry. Na żyzny czarnoziem sprowadzono kolonistów z Północy. Zabrali on winnice, sady, jeziorne i rzeczne łowiska, stada zwierząt, ziemię. Na pogorzeliskach wiosek i na ruinach miast Kadranów pobudowali swoje siedliska.
Jak wszyscy Sandarostańczycy również i Kadranowie czcili wielu bogów. Najwyższym był Peron – bóg wojny, ognia, słońca, burzy i kowalstwa. Opiekun pasterzy i rybaków. Druga co do ważności była Asana, jego boska małżonka. Była to bogini płodności, księżyca, miłości i rolnictwa. Według sandorstańskiej mitologii bogowie mieli zamieszkiwać na szczycie góry Chan Kunjang Mir. Godłem Kandarów był Srebrny Orzeł (symbol Perona) i Śnieżna Pantera (symbol Asany).
Powstanie w Sandarostanie
Po pięciu dekadach od podboju Kadranowie powstali jak cały Sandarostan. Przez wysokie przełęcze Kara Kamu płynęła broń i amunicja. Nowoczesne rewolwery, karabiny, granaty, dynamit, moździerze, kartaczownice i górskie armatki. Oraz instruktorzy, którzy uczyli jak tym orężem się posługiwać. Cesarstwo Mandaru postanowiło toczyć wojnę z Imperium Północy rękami Sandarczyków. Rebeliantom sprzyjali ich bogowie. Wylatywały w powietrze pociągi, płonęły kopalnie i składy zboża. Konwoje i patrole ginęły w zasadzkach, a mniejsze garnizony na prowincji były wybijane bądź marły z głodu w oblężeniu. Większe wyprawy Północnych nie były rozbijane lecz szarpane tak długo, aż wycofywały się z ziem kontrolowanych przez powstańców. Partyzancka wojna rozlała się z gór na równiny. Żołnierze Północy i koloniści nigdzie nie mogli czuć się bezpiecznymi. Na spalone wsie powstańcy odpowiadali puszczając z dymem sioła kolonistów. Na rzezie – wieszając jeńców na drzewach lub ścinając im głowy i nabijając je na długie tyczki. Najprzedniejszych jeńców składano w ofierze Peronowi.
Sandarostańska piechota potrafiła przejść w letni dzień dwadzieścia mil madrańskich (ok. 60 km). Chętnie korzystała też z chłopskich wozów a zimą sań, nart i rakiet śnieżnych. Rzeki forsowała budując błyskawicznie tratwy lub przeprawy. Nie stały im na przeszkodzie ani bagna, ani góry, ani pustynie. Byli mistrzami w tworzeniu kryjówek i zamaskowanych fortec. Wyborni strzelcy, doskonali byli też w walce wręcz. Kawaleria powstańcza pojawiała się „znikąd” i pokąsawszy wrogów „znikała”.Grozę budziły kadrańskie szable. Twarde, ostre a jednocześnie elastyczne. O rękojeściach zakończonych „głowami” wilków, jastrzębi, tygrysów i innych drapieżników. A co było dalej to muszę wymyślić 😉
