„To nic osobistego Sir”
Nowy Rok i od razu potężny fajerwerk na Bliskim Wschodzie. Nasi sojusznicy zlikwidowali (albo zamordowali w zamachu terrorystycznym, jak kto woli) gen. Solejmaniego. Nosił przydomek „Generał Cień”. Był to po trochu pogromca terrorystów i łowca baronów narkotykowych, po trochu terrorysta i gangster. Wybitny wódz – spec od wojen dużych i małych, otwartych i skrytych. . Wojował niemal non stop od 4 dekad. Najpierw w wojnie iracko-irańskiej. Przeszedł drogę od prostego ochotnika po generała dowodzącego szturmową dywizją. Potem walczył w Bośni i Hercegowinie (sic!), gdzie dowodził szyickimi ochotnikami. W końcu wojnę domową w Syrii i Iraku w ostatniej dekadzie. Walnie przyczynił się do uratowania reżimu Asada. Obronił Bagdad przed siłami Państwa Islamskiego. Nieco później był jednym z głównych architektów kontrofensywy zakończonej wyparcie sił dżyhadystów z Iraku. Do tego dochodzą wojny tajne. Wymieńmy te ważniejsze. Jemen – przeciwko Arabii Saudyjskiej i jej przyjaciołom. Irak – szyicka rebelia z 2004 roku, ta uwieczniona w filmie „Karbala„. W końcu „wieczna wojna z Małym Szatanem” tj. Izraelem. Afganistan – przeciwko Sowietom, a później przeciw Talibanowi (czasy przed atakiem na WTC). Bujne życie, barwna śmierć. Całkiem możliwe, że taką sobie wymarzył. Wesołym jest to, że jeszcze niedawno był amerykańskim sojusznikiem. Podejrzewam, że gdyby amerykańscy generałowie mogli coś mu powiedzieć przed akcją likwidacyjną (albo zamachem, jak kto woli) to powiedzieli by: „wybacz Sir, to nic osobistego„.
A jakie to ma znaczenie dla Nas? Na pewno takie, że powinniśmy wystrzegać się udziału w większych awanturach antyirańskich, szczególnie tych zbrojnych. Unikać jak się da, a jeśli już nie będzie wyjścia to raczej zaproponować wysłanie większej liczby żołnierzy do Afganistanu. Jesteśmy protektoratem amerykańskim, ale szanować się możemy.
Malinowa Góra, województwo ruskie. W setną rocznicę zdobycia Dyneburga przez wojska łotewskie i polskie.