Trzy filmy o walce


Czy walka jest przekleństwem? Życie to ciągła walka. Może jest więc na odwrót walka to jego esencja? Poniżej parę propozycji na filmowy seans. Filmy o walce. „Zabardast”, „Rambo – I krew” i „Tankova Brigada”.

Instynkt

https://www.youtube.com/watch?v=AkigzUFr3ys&t=14s

„Zabardast” to dokument. Grupa ski-alpinistów, rusza w Karakorum by zdobywać dziewicze szczyty, a potem zjeżdżać z nich na nartach i deskach snowboardowych. Pochodzą z różnych krajów, mają różne osobowości. Podczas wyprawy są jednak drużyną. Fajny, motywujący (jutro akurat jadę na narty 🙂 ) film. Zjawiskowe, cudowne zdjęcia.

Pozostaje pytanie – czemu mi się to podoba? Może dlatego, że już dziesięć lat nie byłem w większych górach, takich gabarytów „tatrzańskich i wzwyż”? Tak jak w dzieciństwie przeżywałem przygody bohaterów Jacka Londona tak teraz przeżywam wyprawę z filmu? Dokładnie tak to film o przygodzie i o walce. Alpinizm to realizacja instynktów walki i przygody w czystej formie. Te chłopaki – bohaterowie filmu nie muszą walczyć na ścieżkach chwały pod Verdun, ani na czarnych piaskach Iwo Jimy. W dobie satelitarnych zdjęć nie ma też już żadnych białych plam na mapach Mają jednak w sobie potrzebę, nieugaszony imperatyw walki. Potrzebę nie urlopu na nartach, ale wyprawy. Bycia jak Frodo Baggins, Magellan, Livingstone. Potrzebę podróży w nieznane, eksploracji. Bez jej realizacji (w tej lub innej formie) większość facetów gnije od środka. Tak myślę, ale może nie mam racji. Może to co robią to rosyjska ruletka, igranie z Panią z Kosą? Instynkt walki mogą przecież realizować uprawiając sporty walki czy biegając maratony. Kontemplować piękno w muzeum, albo na kajakowym spływie. Niby racja, ale mimo wszystko skłaniam się ku temu, że ten ekstremalny sport (i chyba gatunek sztuki zarazem) przynosi światu więcej dobrego niż złego.

Ten film to też pozytywny obraz Pakistanu. Pakistan to nie tylko Al-Kaida i bomba atomowa. Prawda o tym kraju i zamieszkujących go ludach jest złożona. Boć i w ogóle prawda jest skomplikowana.

Mała uwaga na koniec. Kierownik wyprawy, himalajski wilk, w pewnym momencie wskazuje na dziką, ogromną górę i mówi, że nikt na nią nie wszedł. Otóż nieco ściemnia 🙂 – https://chutornik.pl/2018/03/walka-z-ludozerca/

Wojna w głowie nigdy się nie kończy

https://www.youtube.com/watch?v=fQDT2emdr8A

„Rambo-pierwsza krew”. Wielu śmieje się z tego filmu. Widać ani go nie oglądali, ani nie znają historii USA. Autor książki na podstawie której powstał scenariusz bardzo trafnie pokazał los ludzi takich jak John Rambo. Przegrali swoją wojnę, a Ameryka ich zostawiła. Zauważcie – impulsem, który sprawił, że główny bohater zaczyna swoją prywatną wojnę jest brutalne zachowanie prowincjonalnego szeryfa i jego ludzi. Nad Rambo nie znęcają się lewicowi bojówkarze, nie plują na niego hipiski. One już go opluły, gdy wracał z Indochin. W czasach w których dzieje się akcja filmu już nawet dla „prawdziwych Amerykanów” jest tylko przypomnieniem tego o czym chcieli by zapomnieć. Pierwszej w dziejach USA dużej, strategicznej klęski. Może i sam ma wątpliwości czy jego walka miała jakikolwiek sens? W końcu komuniści dążyli do tego samego co kiedyś prezydent Lincoln i generał Grant. Czyli zbrojnego zjednoczenia swojego kraju.

Często zarzuca się serii „Rambo” brak realizmu. Nie za mądry to zarzut. Części 2-5 tej serii to po prostu kino akcji. Z założenia nie musi być realistyczne. Natomiast w „Pierwszej krwi” główny bohater ucieka w dzikie góry, zdobywa broń i odgryza się pogoni. Wydarzenie z filmu są przerysowane, ale nie jest to „Wiedźmin„. Rambo nie używa magii. Jest byłym komandosem SOG ( https://chutornik.pl/2018/06/przerwac-aorte-vietkongu-cz-3/ ) odznaczonym Medalem Honoru. Człowiekiem, który zdołał uciec z wietnamskiego obozu jenieckiego. Przez dżunglę przedarł się do „swoich”. Bywały takie przypadki. Mistrz survivalu i wojny partyzanckiej ucieka w gęsto zalesione, , zamglone góry. Trudno jest go złapać. Niektórzy z „łowców” giną z ręki „wilka”. Czy to jest fantastyka? Nie wydaje mi się

Wichry historii

https://www.youtube.com/watch?v=rA36zkrbDug&t=129s

„Brygada czołgów” – Czechosłowacki film wojenny z 1955 r. Opowiada o szturmowaniu Przełęczy Dukielskiej (https://chutornik.pl/2019/09/wzgorze-czechoslowackich-lwow/ ) i walkach na Słowacji zimą 1944/1945 r. Klasyczne dzieło stalinowskiego kina. „Narodowe w formie (jest i Janosik i czeski humor), socjalistyczne w treści (komuniści to ci dobrzy, wysłannicy z Londynu to intryganci)”. Prawda historyczna jest „nieco” inna. Żołnierze I Korpusu Czechosłowackiego byli głównie Czechami z Wołynia oraz jeńcami – eks żołnierzami armii słowackiej i węgierskiej (Słowacy i Rusini Zakarpaccy). Czesi z Wołynia poznali czym jest system bolszewicki w latach 1939-1941. Może liczyli, że walcząc pomogą emigracyjnemu rządowi w Londynie. Tak jak Polacy na Monte Cassino mogli się łudzić, że Amerykanie i Brytyjczycy będą pamiętać o przelanej krwii. Słowacy pewnie rozumowali podobnie. Rusini woleli by przegnać z Zakarpacia Węgrów i wrócić w skład Czechosłowacji. Pewnie wszyscy chcieli pomóc powstańcom słowackim. A gdyby nie chcieli walczyć? Z tyłu oddziały zaporowe NKWD, sądy wojenne, łagry. Zresztą, gdy jesteś na pierwszej linii to walczysz by przeżyć i by pomóc w przeżyciu kolegom…

Po co więc oglądać film propagandowy? By poznać jak wygląda solidna propaganda. Po drugie to jedyny film o tych walkach. Po trzecie sceny batalistyczne są wspaniałe. Kolorowa taśma i tysiące statystów (żołnierze służby zasadniczej jak podejrzewam 🙂 ). Kłusuje konnica, latają samoloty, miotacze ognia plują płomieniami a artyleria grzmi. Czołgi też prawdziwe. Walka! Samolot i bagnet, wielkie szturmy i nocne wypady. Naprawdę dobre kino pod tym względem.

Trzy różne filmy

Może któryś się Wam spodoba. Może wszystkie.

P.S

Dwa, krótkie filmy ski-alpinistyczne jeszcze. Zjazd z Uszby (Swanetia, Kaukaz w Gruzji) i zjazd z K2 – na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę 🙂

Uszba – https://www.youtube.com/watch?v=dk0bAvz2rXE

K2 – https://www.youtube.com/watch?v=ocW6mxEmXgw

P.S. 2

Niech żyje sojusz polsko-łotewski! https://www.youtube.com/watch?v=FC5z_hE9wHk

Krosno nad Wisłokiem. 4 stycznia A.D. 2020 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *