Biesy Lennona


Ta piosenka zawsze mnie intrygowała. „Wyobraź sobie” Lenona. Muzyczny majstersztyk. I świetna poezja patrząc na nią „czysto po literacku”. Jednak nie jest to zabawa muzyką i słowem. Jest to manifest. I cóż jest w tym manifeście?

Wydaje mi się, że kluczowa dla zrozumienia tego utworu jest zwrotka:

Wyobraź sobie że nie ma krajów
To nie jest trudne do zrobienia
Nic dla czego można byłoby zabić albo umrzeć
Żadnych religii
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących w pokoju

Nie ma krajów. Nie, to jest trudne do zrobienia. Bywały w historii silne struktury anarchistyczne. W Katalonii w czasie hiszpańskiej wojny domowej, na południowo-wschodniej Ukrainie w latach 1918-1921 czy obecnie (w pewnym sensie) w północno-wschodniej Syrii. Wszędzie jednak było to przesiąknięte „lokalnym kolorytem”. Nie da się inaczej bo człowiek musi mieć Ojczyznę. Taką czy inną. Miejsca, które są bardziej jego. Powiedzieć „Kocham równo całą planetę, wszystkie narody i wszystkich ludzi” to jak powiedzieć „kocham wszystkie kobiety równo”. „Kocham wszystkie kobiety równo” to przeważnie znaczy „każdą bym bzyknął„. Tak samo „kochać całą ludzkość” zwykle oznacza nihilistyczny kosmopolityzm.

Nic dlaczego można umrzeć ani zabić oznacza zaś również nihilizm. Nie warto zabić – owszem nad tym można się zastanowić. Tołstoj został pacyfistą bo widział zbyt wiele w Czeczenii a później w Sewastopolu. Tak samo Lennon, człowiek z pokolenia tuż powojennego był w jakiś sposób wojną naznaczony. Oczywiście Liverpool nie był Warszawą, ale wojna odcisnęła na nim piętno. Oprócz tego poeta napisał „Wyobraź sobie” w 1971 roku. Trwała wtedy wojna wietnamska. Pierwsza wojna relacjonowana przez telewizję. Napalm płonął na ekranach na pomarańczowo, a krew płynęła na czerwono. Można zrozumieć pacyfistyczne odruchy. Czy są jednak słuszne, lepsze? Czy z terrorystami, bandytami, agresorami można rozmawiać bez trzymania w jednej ręce pałki a w drugiej pistoletu? Nie można, dlatego pacyfizm jest ślepą uliczką, błędem. To nie ejst droga do pokoju i braterstwa. To droga do rządów Al-Bagdadich, Pol Potów i Hitlerów. Do tryumfu tyranii i nagiej siły.

Brytyjski muzyk nie poprzestaje na samym pacyfizmie. Śpiewa też o tym, że nie ma niczego za co warto umrzeć, nie ma religii (każdej, tych świeckich też) czyli … ni mniej ni więcej „nie będzie niczego” , że zacytuję pewnego znanego performera z Podlasia. Tak „Imagine” to manifest czystego nihilizmu. Nicoś ubrana w bardzo udany wiersz i piękną muzykę. A więc pochodzi ona z ciemności, choć brzmi jak słoneczne światło. „Lucyfer” nie przypadkiem oznacza „Niosący Światło„.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *