Ważne i polecane
Lubicie historyczne książki? Ja też. Dziś opowiem o kilku. Może i wy po nie sięgniecie i się Wam spodobają?
„Tak żyli ludzie w czasach II wojny światowej„. Książka ta jest dziś, w dobie internetu i muzeów multimedialnych, dość archaiczna w formie. Do tego nieznośnie francuzokocentryczna. Czytając ją można odnieść wrażenie, że francuski ruch oporu był mocniejszy niż polskie podziemie, jugosławiańska partyzantka i sowieckie leśne dywizje razem wzięte. Mimo to to jedna z najważniejszych historycznych książek jakie przeczytałem. To dzięki niej do wojennych zabaw w „Stalingrad” czy „Powstanie Warszawskie” dołączył „Łuk Kurski” i „Okinawa” . Były jeszcze te inspirowane dziennikiem telewizyjnym i filmami z wypożyczalni VHS. „Czeczenia”, „Sarajewo” czy „na tyłach Żółtków w Wietnamie”. Zabawy te były dość dzikie jak na dzisiejsze standardy. W ruch szły petardy, kawałki lodu, zgniłe jabłka, a czasem i pięści. Jakoś przeżyłem, a zainteresowanie historią zostało.
„Monte Cassino. Opowieść o najbardziej zaciekłej bitwie II wojny światowej”. Sam tytuł dość dyskusyjny. Cóż marketing ma swoje prawa. Książka jednak warta polecenia. Czytałem ją w czasach „Elektryka”. Gdzieś mniej więcej przed studniówką. Chyba… a może było to w lecie, w te najdłuższe wakacje rozpięte między Krosnem a Krakowem? Nie pamiętam. Pamiętam za to, że była prawdziwym odkryciem. Książka historyczna napisana jak powieść. Nie beletrystyka, pozycja stricte popularnonaukowa, wspomnienia. Książka historyczna właśnie. Autor przekopał się przez archiwa, wykonał wielką robotę na tym polu (wierzcie mi nie jest to łatwe). Jednocześnie czyta się ją trochę jak reportaż trochę jak zbiór wspomnień. Czytając wchodzi w świat walczących na Linii Gustawa zimą i wiosną 1944 roku. Także w świat żołnierzy naszego II Korpusu.
Ukraińska partyzantka 1942-1960 to prawdziwe kompendium dla każdego zainteresowanego tematami „banderowskimi”. W Polsce ukazuje się sporo książek na ten temat. Są lepsze i gorsze pod względem merytorycznym jak i stylistycznym. Od nużących cegieł pisanych przez zawodowych historyków po wspomnienia świadków i historyczne reportaże. Od w miarę obiektywnych po antyukraińskie agitki. Łączy je jedno – skupiają się na antypolskiej akcji UPA. O walkach czarno-czerwonych partyzantów z NKWD czy ich działalności w łagrach nie dowiecie się z nich niczego. Z kolei na Ukrainie, z wiadomych względów, pisze się głównie o tym drugim aspekcie działalności OUN-UPA. Ta książka to połączenie jednego i drugiego. Encyklopedia ukraińskiego nacjonalizmu integralnego i zbrojnego ramienia jego banderowskiej frakcji. Od zamachów dokonywanych przez Ukraińską Organizację Wojskową po obławy na ostatnich „leśnych” i konspiracyjną walkę w łagrach. Tom jest to gruby i ciężki, ale napisana w miarę płynnie i przystępnie. Choć oczywiście lektura chwilami jest ciężka psychicznie. Z tych samych względów dla których na Ukrainie unika się pisania o pewnych aspektach działalności OUN-UPA. Nawiasem mówiąc, z tego co się orientuje „Ukraińska partyzantka” została wydana na Ukrainie. Z wyciętym bardzo rozległym rozdziałem. Zgadnijcie, która to cześć książki została pominięta przez tłumaczy i wydawców?
Na fotce – kapitulacja Niemców w Stalingradzie. Kolorowy rysunek powstały na bazie tego ikonicznego zdjęcia był jedną z ilustracji w pierwszej z wymienionych w tym wpisie książek.