Miecz Conana
Ostatnio coraz bardziej ciekawi mnie ta dawniejsza historia. Na przykład katastrofa późnej Epoki Brązu – XIII/ XII wiek przed Chrystusem. Niby dawno, niby brąz a nie żelazo, a jak cywilizowanie było. Do stworzenia brązu trzeba miedzi i cyny. Miedzi jest sporo w przyrodzie, ale cyna jest dość rzadka. Sprowadzano ją z mojego ulubionego półwyspu – Kornwalijskiego i z terenów dzisiejszych Czech. Do Egiptu na przykład. Popatrzcie jaki szmat drogi! Nie było żelaza, ale były miasta, literatura, administracja.
A potem przyszło buum! Najazdy tzw. Ludów Morza, piractwo i rozbójnictwo, wojny domowe, głód, zaraza oraz wędrówki wielkich mas ludzkich. Upadło walecznie i potężne Imperium Hetytów leżące (mniej więcej) w dziejszej Turcji. W spustoszonej Grecji zapomniano co to miasto i pismo. Faraonowie co prawda odparli najazdy, ale Egipt był po tych wydarzeniach jak Rzeczpospolita Obojga Narodów po wojnach z połowy XVII wieku naszej ery. Cieniem samego siebie grawitującym ku upadkowi. Walczono w Delcie Nilu, pod Troją i (nieco wcześniej) pod Troją Północy. Czyli nad rzeką Tolężą wpadającą do Bałtyku, gdzie odnaleziono ślady ogromnej bitwy z tamtych czasów. Czasy dobre dla Conanów, Achillesów i innych Niszczycieli. Była cywilizacja i znikła. Buuum!!! Jak zgaszona świeca, jak piękna willa miażdżona przez powódź.
Niestety za wiele Wam nie poopowiadam bo bardzo mało wiem o epoce, a nie lubię ściemniać. Ten wpis to raczej refleksja. Załamania cywilizacyjne są cykliczne. Prędzej czy później i nasza się załamie. A może już łamie? Może złamała się już na polach bitew Wielkiej Wojny 1914-1918? Skoczyliśmy (i to bardzo) do przodu technologicznie, a kulturowo, duchowo się cofamy? Rozwinęliśmy się technologicznie, ale tym bardziej jesteśmy narażeni. Lekceważymy przyrodę, wydaje się ujarzmiona i posłuszna. Starczy jednak większy niż zwykle cios żywiołów nad którymi nie panujemy, by nauczyć nas pokory. Pandemia choroby X (hipotetyczna mordercza pandemia przed którą ostrzegają uczeni, np mutacja osławionej już „Corony”). Wybuch ogromnego wulkanu, takiego jak Tambora, która w 1816 zrobiła „rok bez lata„. Burza słoneczna o sile podobnej do tej z 1859, która popali naszą elektronikę.A może zrobi to ocieplenie klimatu? Zobaczymy.
Na fotce – Berlin w 2030 😉 (a serio bojownik antytalibański w czasie walk jesienią 2001 roku).