Las w Bykownii

Na dalekich, wschodnich przedmieściach Kijowa. Na Lewym Brzegu leży Bykownia.

Bykownia to chatki i sąsiadujące z willami mafiosów. Przydrożne knajpy i stacje benzynowe. Najwięcej tam jednak lasów. Sosna, brzoza. Gdzieś zastuka dzięcioł, gdzieś chyłkiem przemkną wilki tropiące jelenia.

Jeden fragment lasu jest szczególny… 
… pod sosnami leży sto tysięcy ludzi. Sto lub więcej tysięcy.
To ofiary terroru lat 30-tych XX wieku. Te zabite w więzieniach Kijowa. Zabijano nocami w specjalnych celach. Strzałem w tył głowy. Za co? Za bycie Polakiem. Mężczyzn polskiego pochodzenia w ZSRR uznano w 1937 roku za szpiegów i konspiratorów. Wszystkich. Zabijano Ukraińców. W latach 20-tych bolszewicy poluzowali Ukraińcom śrubę. Na Ukrainie Sowieckiej rozkwitła ukraińska kultura i szkolnictwo. Stanowiska obejmowali bolszewicy – Ukraińcy. Po Wielkim Głodzie wszystko się zmieniło. Wróciła rusyfikacja a ukraińskość zaczęła być tępiona. Ginęli eks-petlurowcy, eks-machnowcy jak i ukraińscy komuniści. Zabijano też Rosjan. Od eks-białogwardzistów po „trockistów” i „agentów”. Zabijano Żydów, Niemców, Tatarów. Zabijano kogo popadnie. Byle wykonać normę egzekucji. Na końcu zrobiono czystkę wśród katów z NKWD.

W Bykowni leżą też obywatele II RP . Z tzw. Ukraińskiej Listy Katyńskiej.

Na tej liście jest 3435 nazwisk. Oficerowie, policjanci, urzędnicy itp. Duża część została pochowana właśnie tu – w Bykownii.
Jak dojechać do Bykownii? Teraz się nie da bo nigdzie nie pojedziecie, ale kiedyś może i się da. Wtedy trzeba dotrzeć do Kijowa. Z centrum Kijowa do owego lasu najprościej dojechać samochodem (taksą, uberkiem itp.). Da się jednak i transportem miejskim – metro, potem marszrutka na końcu długi spacer.
Czemu akurat o Bykownii piszę teraz? Ano bo w kwietniu mija 80 lat od zbrodni katyńskiej. W ramach tej operacji egzekucyjnej zabijano nie tylko w Katyniu, ale też w Twerze, Charkowie, Kijowie i Mińsku. Bykownia to jeden z „katyńskich” cmentarzy. Leżą w tym lesie także tysiące, a może dziesiątki tysięcy naszych rodaków zgładzonych podczas „Operacji Polskiej” NKWD z lat 1937-1938. Mamy teraz ciężkie czasy, ale były gorsze!




