Nie straszę, raczej informuję…


A o czym? O pladze nr 2 roku 2020. Cichszej niż klęska wuhanki. Mało się o niej mówi w mediach. Mało ją widzi z miast. Plaga ta nazywa się susza. Jesień była sucha. Zima łagodna i sucha. Niby fajnie. Oszczędności na ogrzewaniu, obuwie i podwozia nie pokąsane przez wilgoć, mróz i sól. Słoneczna, śródziemnomorska zima. Problem w tym, że śródziemnomorski klimat lubią oliwki, ale ziemniaki i buraki już niekoniecznie. Nic dobrego z tej „dobrej pogody” nie ma. Wiosna też jest sucha, a własnie teraz trzeba wilgoci. W połączeniu z chaosem jaki wywołał koronawirus z Wuhanu efekt suszy się spotęguje. Głodem nie straszę bo to jeszcze (na szczęście!) nie ten etap. Drożyzna i niedobory mogą jednak być. A jak następna zima będzie równie „cudowna” to i kartki żywnościowe. A czemu by i nie? To ostatnie to już oczywiście spekulacje, ale susza jest faktem. Bezspornym i poważnym. Zapytajcie hydrologa, rolnika, leśnika, hurtownika specjalizującego się w handlu żywnością.

Na fotce – kładowcy forsują bród na Wisłoku. Jesień 2019. Niski stan wody.

P.S.

Więcej bieżących komentarzy tu: https://www.facebook.com/Chutornik-z-dorzecza-Wis%C5%82oka-733039423393752/

Warto śledzić to co się dzieje „obok” pandemii. Uniewinnienie kardynała w Australii. Wejście Macedonii Północnej do NATO. Walki w Libii czy Syrii. O tym wszystkim przeczytacie na fejsbukowej filii „Chutornika„.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *