Polska razy trzy plus dodatki


Międzynarodowa Konferencja w Paryżu ogłosiła werdykt. Negocjacje były długie i żmudne, ale w końcu strony doszły do porozumienia. Na konferencji prasowej ogłoszono co następuje:

Województwa dolnośląskie, opolskie, lubuskie i zachodniopomorskie weszły w skład Federalnej Rzeczpospolitej Polskiej. Jej dożywotnim prezydentem został Donald Tusk, a świętem narodowym 4 czerwca. Wszystkie decyzje podejmowane przez prezydenta Tuska muszą być konsultowane z ambasadorem Republiki Federalnej Niemiec.

Z kolei Małopolskie, Świętokrzyskie, Lubelskie, Podlaskie i Podkarpackie oraz Mazowieckie (bez Warszawy) zostało V Rzeczpospolitą. Na Hetmana-Regenta V Rzeczpospolitej został wyznaczony dożywotnio Mateusz Morawiecki. Świętem narodowym ogłoszono 10 kwietnia. Podobnie jak w przypadku FRP swoje decyzje musi konsultować z ambasadorem tyle, że Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Rosyjsko-chińskie kodominium objęło we władanie Warmię i Mazury, Podlaskie i Pomorskie bez Trójmiasta. Tę Polskę z kolei nazwano Skonfedrowanymi Województwami Polski Północno-Wschodniej. Świętem Narodowym tego kraju został dzień 1 marca. Koronę Królewską przyjął na swe skronie Grzegorz I z dynastii Braunów. Przy okazji Konklawe Wyklęte wybrało go Papieżem Polskiego Kościoła Prawdziwie Katolickiego.

Bezpośrednio pod władzę Chin weszła Wielkopolska, Górny Śląsk i Kujawsko-Pomorskie. Stały się Polskim Regionem Autonomicznym Chińskiej Republiki Ludowej. Wyjątkowy, podobny do Honk-Kongu status uzyskał Toruń. Formalnie był cześcią komunistycznych Chin, ale jednocześnie był teokratycznym miastem-państwem zarządzanym przez Ojca Rydzyka.

Warszawa i Trójmiasto stały się Wolnymi Miastami. Prezydenci tych miast byli wybierani demokratycznie, ale wszelkie decyzje musieli konsultować z Radą Przedstawicieli Mocarstw ds. odpowiednio Warszawy i Trójmiasta.

Odkąd Polaków podzielono wszystkim uspokoiły się emocje w tym narodzie. Jeśli nienawidziłeś Morawieckiego to po prostu przeprowadzałeś się do Polski Tuska. I na odwrót. Ekonomia jakoś hulała. Gryle płonęły. Piwko było zimne. Rodziny z różnych polskich państw odwiedzały się przy okazji świąt.

Czasem Polacy z różnych Polsk się jednoczyli przy kibicowaniu sportowym reprezentacjom. Nadal siatkarze czy lekkoatleci występowali w barwach Polski, a nie Polski 1,2 czy 3. Wyjątek zrobiono dla piłki nożnej. Tu w międzynarodowych rozgrywkach każdą z Polsk reprezentował najlepszy klub jej ekstraklasy. Na przykład w 2038 było to odpowiednio Śląsk Wrocław, Wisła Kraków i Jagiellonia Bałystok. Sukcesy sportowe w zupełności wystarczały polskiej dumie narodowej. Politycznie oczywiście nie znaczyli nic, ale skoro gryle płonęły, piwko zimne było można pić, a siatkarze wygrywali to po co komu jakieś polityczne znaczenie? Mocarstwa zapewniły ład, porządek i wzrost gospodarczy. Nawet słońce jakby słoneczniej świeciło po tym polskim rozwodzie narodowym.

Oczywiście to powyżej to fikcja, ale czyż nie piękna i możliwa do realizacji? Przecież nas nic już nie łączy, poza sportem, grylem i nienawiścią do Straży Miejskiej. Po co się dłużej męczyć?

P.S.

Zapomniałem o Lewicy. Może Wolne Miasto Łódź? Lub Republikę Rad Czerwonego Zagłębia ze stolicą w Sosnowcu?

Postój na drodze do magazynu sprzetu antycovidowego w Grodzisku Mazowieckim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *