O nową Arystokrację


Res publica to po naszemu Rzecz Pospolita czyli wspólna. Egalitarna jak powszechne prawo wyborcze. Jednak by państwo sprawnie działało potrzebna jest, w każdym ustroju, państwowa elita. Jak wyobrażam sobie przyszłą elitę Rzeczpospolitej?

Minister Spraw Morskich Franciszek Iks

Ot przkład wyobrażony. Franek Iks był synem Ministra Spraw Morskich Zbigniewa Iks. Od małego wychowany był, jakby to ująć, w środowisku wodnym. W dzieciństwie fascynowało go sklejanie modeli żaglowców i wyprawy na jachcie wuja. Później, w poważniejszym wieku, dalej szedł w tym kierunku. Skończył elitarne Technikum Morskie w Szczecinie. Potem studia o tym samym profilu na Politechnice Gdańskiej. Morze poznał z różnych stron. Nie tylko w książkowej teorii, ale i w sztormowej praktyce. Razem z braćmi docierał w nastoletnich morskich wyprawach, aż do Zatoki Ryskiej i Gotlandii. Skończył roczną Szkołę Oficerów Rezerwy Marynarki Wojennej. Pracował jako prosty rybak na kutrach rybackich w Szkocji i jako sprawacz w jachtowej stoczni swojego wujka. Tak, na morzach i oceanach znał się nasz Franek bardzo dobrze i w Minsterstwie Spraw Morskich był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Piał się po szczeblach kariery, cały czas w górę. Jego najbliższym współpracownikiem i sekretarzem był Donek. Syn gdańskiego stoczniowca i ekspedientki z marketu rybnego. Franek poznał go na morzu. Razem pływali na jednym kutrze na połowy na Północnym Atlantyku. Donek jak się okazało był nie tylko pracowity, ale i zdolny. Myślał by zacząć studiować na „morskim kierunku”. Franek pomógł mu załatwić formalności stypendialne. Później, po studiach, „brał ze sobą”. Nie tylko dlatego, że kumpel, ale też dlatego, że był to kumpel zdolny, pracowity i potrzebny w Minsiterstwie. W końcu, pewnego sztormowego dnia, Franek został Ministrem Spraw Morskich Rzeczpospolitej Polskiej. W pierwszy weekend po objęciu stanowiska przyleciał do Gdańska. Odwiedził rodzinę. Pojeździł po Trójmieście.Na końcu, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, pojechał na pustą plażę. Spacerował z wpatrując się w październikowe bałwany uderzające o brzegi. Morze nasze morze wiernie Ciebie będziem strzec – pomyślał minister, gdy tak patrzył na ten nasz sztormowy Bałtyk. I uśmiechnął się do tych spienionych fal. A one uśmiechnęły do niego

Franek prywatnie

Oczywiście Franek miał też życie „pozamorskie”. Interesował się dziewczynami, w końcu jedna z nich została jego żoną. Miał dwójkę dzieci, domwoe zwierzęta i daczę nad jednymz kaszubskich jezior. Gdy wypoczywał na daczy to zwykle wieczorami siadał w bujanym fotelu na werandzie, zapalał fajkę i zagłębiał się w lekturę. Jakie ksiażki czytał? Niekoniecznie marynistyczne 😉

Gdyby tak w połowie?

Tak to, jak myślę, powinno wyglądać. Elita bogata, ale szanująca prostych ludzi. Otwarta na zdolnych i pracowitych z niższych klas. Związana własnym interesem z Rzeczpospolitą, ale kochająca Ją bardziej niż własny interes. Wyspecjalizowaną i fachową, ale nie będącą gromadą prymitywnych „specjalistów” („sześciu króli”) . Czy tak wygląda? No raczej nie, ale jakby wyglądało tak choć w połowie to gdzie dziś byśmy byli? Sami sobie odpowiedźcie na to pytanie.

Na fotce – fotka filozofa przy pracy. Nowy Rzepnik, hrabstwo Devon. Lipiec 2017 r. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *