Pustka na przełęczy8
Przełęcz. Zawsze na niej staję, gdy jadę w stronę Jaślisk, Komańczy, Cisnej. Nie jest wysoka, w końcu to Beskid Niski. Jednak przełęcz to przełęcz. Góry, odludzie. Jest mgła. Gór nawet nie widać. W ogóle nic na dalej niż paredziesiąt kroków. Wiatr powoli przesuwa białe tumany z zachodu na wschód. Zacina z tej chmury mżawka. Chwila jesieni pomiędzy jednym a drugim dniem słonecznym. Wyjmuję czesterfilda z papierośnicy. Zaciągam ręczny, odsuwam szybę. Zgrzyt zapałki jest w tej mgle głośnym trzaskiem. Cisza jest absolutna. Przeglądam informacje ze świata na swoim hujweju. II fala covida -kiedy i dlaczego już? Zaprzysiężenie Dudy – kto będzie, a kogo nie? Wybuch w Bejrucie – sabotaż czy wypadek? Odczytuję wiadomości na mesengerze. Nic szczególnie ciekawego. Palę jeszcze jednego. Szyba jest odsunięta i zimna mżawka wpada do środka auta. Mgła coraz gęściejsza, a wiatr mocniejszy. Pustka. Znika wszystko. Polityka i życie prywatne. Radości i smutki, rozkosze i bóle, zaszczyty i poniżenia. Są góry i jest mgła. Czas na mnie. Zwalniam ręczny, odpalam silnik. Zjeżdżam w dół. Po paru chwilach widać już krajobraz. Odsłaniają się Wilcze Wrota, wzgórza nad Bełczą, prawdziwie górskie Pasmo Graniczne, Jaworznik z Kamfinarką, Szkalarska Bania. Pustki jakby mniej. Jest jakieś życie. Przejeżdża obok mnie konwój motocyklistów. Ubrani w skórzane kurtki z frędzlami. Mają wilki wymalowane na bakach motorów. Bieszczadersi Urlopowi wracają do Większych Ośrodków. Za nimi parę aut mija mnie jadąc w kierunku Rymanowa. Baba wiesza pranie na balkonie. Orzeł kraży nad skoszonymi łąkami. Jakiś tubylec tankuje motór na stacji w Daliowej. Żyją. Jest życie i jest mgła. W której wszystko znika.