Przedurodzinowe życzenie
Były dobre momenty w życiu. Tenterska walka ze sztormem szalejącym nad Okehampton. Podziwanie widoku na dzikie górskie masywy pietrzące się u stóp i jednocześnie na Egejskie Morze zlewające się z błękitem nieba. Widok listopadowej mgły skraplającej się na pajęczynie rozpietej w gałązkach winogron oplatających starą jabłonkę. Obserwowanie z budki inspicjenta jak tancerki wirują na stole ustawionym na środku sceny. Spotkanie z rudym kotem pilnującym wejścia do bloku. Moknęcie w czerwcowej burzy podczas powrotu z imprezy na Odrowąża. Przystanięcie w narciarskim spacerze by popatrzeć na krę kołyszącą się w majestatycznych wodach Dniepru i złote kopuły Kijowa. Czy też te chwile uwiecznione na zdjęciach z tego wpisu.
Czego sobie życzę z okazji żbliżających się urodzin? Zniknięcia na jakiś czas. Ustalenia paru niestałych. Ułożenia paru klocków, które się rozsypały. I powrotu z krainy znikania.

