Mój alfabet


A jak Azja. Kiedyś uważają ją za antytezę Europy. Dziś czuję się alternatywnym euroazjatą. Sarmatą. Człowiekiem ze styku Wschodu i Zachodu. Bardziej niż w prace Konecznego wierzę w sztandar z Orłem i Pogonią.

B jak Bóg. Ciężko mi się z nim dogadać w ostatnich latach, ale może to tylko kwestia czasu. Bóg raczy wiedzieć.

C jak chwile. Bywały dobre: https://chutornik.pl/2020/09/przedurodzinowe-zyczenie-znikniecia/

D jak diabeł. Każdy ma swojego diabła-stróża. Ja też.

E jak emocje. To co wyróżnia człowiek nad najlepszą AI. Komputery i roboty nie mają i nie będą mieć duszy.

F jak falanga. Macedońska nie skinowska 😉 Symbol kolektywnego działania i kolektywnej siły. Ramię w ramię, stopa w stopę, w bój, do zwycięstw.

G jak góry. Dziś głównie parogodzinne spacery, wycieczki rowerowe i narciarskie, „górskie” lektury. Kiedyś chodziłem dość sporo i wysoko. W Karpatach, Sudetach i górach Bałkanów. Lubię bo tam jest bliżej nieba.

H jak halny. Lubiłem, gdy ten wiatr uderzał na Kraków. Lubię, gdy wiatry od Węgier uderzają w Podkarpacie. Inspirujący niepokój wisi wtedy w powietrzu.

I jak Intermarium. Czyli Międzymorze, Trójmorze, Pomost Bałtycko-Czarnomorski. Szkoda, że nadal istnieje bardziej w sferze debat i romantycznych wizji niż konkretów.

J jak Jesień. Moja ulubiona pora roku. Jak to u melancholików.

K jak kobiety. Do dziś nie odpowiedziałem sobie na odwieczne pytanie. Czy bez kobiet lepiej czy z nimi? 😉

L jak los. Jestem umiarkowanym fatalistą z tendencjami do fatalizmu totalnego.

Ł jak łagodność. Łagodności potrzebuję ja i ty, który/a to czytasz. Nie mylić ze słabością, infantylnością, bojaźliwością.

M jak morze. Nigdy nie mogę się zdecydować co wspanialsze – morze czy góry.

N jak namioty. Moja ukochana praca – budowanie i zwijanie namiotów. Namiot to podróż. Namiot to przygoda. Namiot to kontakt z naturą.

O jak Orzeł. Żeby tak czasem wzlecieć jak orzeł nad ziemię i popatrzeć na wszystko z góry!

P jak pogaństwo. Zawsze mnie zastanawia co bardziej pociągające. Sobótki nad modrą rzeką u stóp posągów Swarożyca i Peruna czy biblioteka w klasztorze cystersów. Żywioł i instynkt czy chrześcijańskie wzniesienie się ponad naturę.

R jak rąbanie drzewa. Na ognisko, do pieca, na szałas, przy wycince. Jedna z najlepszych rzeczy jaką można robić w życiu.

S jak Somosierra. Wielu mówi „jesteśmy zbyt romantyczni, szaleni, szkoda, że nie jesteśmy jak Czesi”. Może i racja, ale jak lubię Czechów, to wolę ten polski romantyzm niż czeską praktyczność.

Ś jak śmierć. Nieuchronna, ale sprawiedliwa. Bogatych, silnych, szcześliwych zabiera tak samo jak biendych, słabych i nieszczęsnych.

T jak tur. Piękne zwierzę, symbol Turaszówki. Chciałbym zobaczyć żywego tura i dawną Turaszówkę.

U jak Ukraina. U-kraja, Kresy, Krajina, Frontier, Borderland – tam, gdzie dzieją się najciekawsze procesy, zdarzenia i przygody.

W jak wilk. Ciagnie go do lasu.

X i Y – nie mam pomysłu.

Z jak zdrowie. W zdrowym ciele zdrowy duch. Zdrowy duch to i zdrowe ciało.

Ż jak żaba. Fajne i pożyteczne zwierzę.

Ziet jak….. nie wiem, żrebak? 🙂

A teraz pora na przerwę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *