Wpis o świcie


Wczoraj wrzuciłem na swojego fejsbuka taki post:

Tak jeszcze takie dwa, (wcale nie przesmiewcze) apele do obu „wojujących” stron. Najpierw do pierwszej. To taki luźny pomysł. Z obserwacji społecznego konfliktu wokół aborcji wnioskuję, iż najbardziej radykalnymi świeckimi prolajferami są kawalerowie młodzi. Oraz kawalerowie nieco mniej młodzi. Żeby nie powiedzieć stare byki. Panowie w waszych okolicach są z pewnością jakieś samotne matki z chorym dzieckiem. Porzucone przez partnera -ojca dziecka. A może zamiast wojować na fejsbuku zainteresować się nimi? Cześć z tych dzieci jest niepełnosprawna ruchowo, ale intelektualnie nie odbiega od rówiesników. Część niepełnosprawna psychicznie, ale w stopniu umiarkowanym. Do ogarnięcia. A matki czesto niebrzydkie i nie stare. Jeszcze wam będa rodzić zdrowych synów i córki. I to byłby prawdziwie rycerski gest. Dużo większy niż „co miesiąc wpłacam na fundację prolajf”. No to też spoko, ale przeciez nie oddajecie (chyba) połowy pensji 😛 zróbcie coś najbardziej konretnego co można zrobić, a wtedy można myśleć żeby narzucać nielekkie brzemię innym.

A co do drugiej. Drogie panie, panowie i cała reszta. Często używacie w różnych przypadkach słowo „wojna”. Wy w ogóle zdajecie sobie sprawę co to jest wojna? Nie jakies wojny kulturowe, fejsbukowe tylko wojna – wojna. Wojna to jest w Karabachu, Syrii, Afganistanie. Módlcie się, żeby jej nie było w Polsce bo czasy niepewne. A jak już chcecie wojować to się zastanówcie czy umiecie rozebrać i wyczyścić pistolet, a potem go złożyć tak do kupy żeby dalej mógł strzelać. 🙂 To tyle. Znikać trzeba z tego fejsbuka bo z niego koronawirus wuhanski przecuca się na mózg

https://www.youtube.com/watch?v=Vx94EfA3ZUw

To jest takie moje pożegnanie z politykowaniem na soszjalmediach. Nie ma co wchodzić w dyskusje z kimkolwiek dziś. Rozpada się wszystko. Ogólne szaleństwo ogarnia umysły. Może to koronawirus wuhański zainfekował wszystkim mózgi? Jak wyjaśnić to, że Trybunał Konstytucyjny zajmuje się sprawą, która mogła być rozstrzygnięta ćwierć wieku temu, akurat teraz? W szczycie gigantycznego kryzsu światowego? Czemu radykalna prawica tryumfuje? Oni nie rozumieją, że pchną dziesiątki tysięcy młodych, nieukształtowanych społeczno-politycznie (i często zmanierowanych dobrobytem) dziewczyn w ramiona radykalnych feministek? Nie rozumieją, że w ogólnym bilansie dzietność spadnie, a ilość aborcji wzrośnie? Nie pojmują, że teraz kobieta porzucona przez ojca dziecka rzadziej niż wcześniej zdecyduje się na poród? A lewica co? Lepsza? Te wszystkie Zandbergi, Śpiewaki, których uważałem za całkiem rozsądnych ludzi? Co musi się stać żeby zaczęli głośno i wyraźnie mówić, że „dziewuchy” przeginają (jakkolwiek to brzmi) pałę? Gdy podpalą Jasną Górę, albo Katedrę Wawelską? Spalą wiejski kościółek razem z „moherami”? Dojdzie do naprawdę krwawej konfrontacji na ulicach miast?

Wszyscy zachowują się tak jakgdyby do dekady biedy, która nam się szykuje chcieli na dokładkę dekadę przemocy. Nie takich boomerskich przepychanek koderów z gazetopolakami tylko autentycznej ulicznej przemocy. Radykałów z lewa i prawa oraz całej reszty między nimi. Można się podśmiechiwać z „Julek” i antifiarzy, ale… Ale jak przyjdzie bieda to z „Julkami” może być różnie. Jedne, gdy skończą się pieniażki od taty (bo ich nie będzie) powieszą swój feminizm na kołku w szafie. Zaczną szukać mężów. Inne wejdą do świata noży, koktejli Mołotowa, kałasznikowów i bomb domowej roboty. Nauczą się. „Mała wojna” nie wymaga skomplikowanych szkoleń i wielkich nakładów.

W dawnych czasach Polacy szukali oparcia w Kościele. A dziś? Od dawna ta instytucja nie jest oparciem nawet sama dla siebie. Przed „drogą irlandzką” mógłby, być może, uchronić nas ktoś na miarę Wyszyńskiego. Nie ma jednak nawet kogoś, kto dorównywał by mu choć w 1/4. Tu trzeba wizji, charyzmy i ogromnej siły psychicznej. Nie widzę nikogo takiego. Być może w biedzie i chaosie jakie przyjdą nastąpi odrodzenie. Na razie widać smutny upadek. Alternatywa? Nie wiem. Niech nas Turcja podbije. Wszyscy Ci co „wierzom w Boga a nie ksiendza„, „mają swoją wizję transcendencji” znajdą owego Boga. Inszallah.

Na fotce – lewicowe milicjantki podczas oblężenia Alkazaru w Toledo. Lato 1936 roku.

P.S.

Nie wszystkie moje opinie są zbieżne z poglądami mojego Red. Tech. Ale się jakoś w życiu umiemy dogadać. I tego właśnie zabrakło nam Polakom (i Polkom) tak ogólnonarodowo patrząc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *