Co napisać o dziwnej jesieni?
Po pierwsze a jakie to ma znaczenie co ja myślę? Mam jakieś tam zapatrywania, jakieś oceny. Jak każdy. Słuszne czy nie, są tylko jedną z milionów opini obywateli „Tego Kraju”. Po drugie wszystko co się dzieje w Polsce tej jesieni jest mocno skomplikowane. „5-tka dla zwierząt” ? Moim zdaniem to mieszanina absurdów, ekonadgorliwości i realizacji słusznych postulatów. Absurdów bo zakaz uboju rytualnego podług zasad mojżeszowych i mahometańskich na eksport. Z powodu jego rzekomego „okrucieństwa” jest właśnie tym. Rytualny rzezak pierwszym ciosem noża przerywa nerw błędny pozbawiajac zwierzę świadomości. Tak samo jak zwykły rzeźnik pozbawia owieczkę czucia za pomocą uderzenia prądu lub ciosu obuchem. Po za tym zwierzęta nie są głupie. Mieszkaliście kiedyś na pastwisku? Ja mieszkałem. Z obserwacji własnych: owce (wszystkie inne rzeźne zwierzeta też) dobrze wie, gdzie je zabierają. Cierpią. Prawdziwie humanitarnym krokiem byłby nakaz wegetarianizmu. Polska pierwszyą vegerepubliką! Żydem ani muzułmaninem nie jestem. Futra też nie noszę. Podobają mi się owszem kobiety w futrze. Szczególnie młode baronessy ubrane wyłącznie w futro, sznury pereł i pejcz 😉 Szkoda mi jednak lisów, szynszyli, norek czy innych jenotów. Nie chciał bym ani ofiarowywać żadnej baronessie takiego prezentu, ani być właścicielem fermy norek. Co nie zmienia faktu, że nie traktuje tego biznesu jako szczególnie barbarzyński. Norka to norka. Nie człowiek. Nie wolno trzymać w ciasnej klatce, głodzić, dręczyć, ale że zabijać nie wolno? Ekonadgorliwość po prostu. Żydem ani muzułmaninem nie jestem. Futra nie noszę. Nie mam fermy szynszyli ani zakładu masarskiego. Mnie te zmiany nie dotkną. Zastanawiam się jednak po co to wszystko?
Przejdźmy do wyroku TK w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Ciesze się, że nie jestem sędzią Trybunału. Mogę jak Poncjusz Piłat umyć ręce. Na prawie konstytucyjnym się zresztą nie znam. Zdałem go za czwartym podejściem, a było to czternaście lat temu. Wyroku Trybunału też nie czytałem. Znam jego treść tylko z medialnych i internetowych ech. Nie mam więc o nim do końca wyrobionego zdania. Bardzo zazdroszczę tym z lewa i prawa co jego treść znają choć go nie przeczytali. Chciałbym posiadac tą magiczną zdolność – znajomości nieczytanych nigdy tekstów. Co ja wiem na pewno ? Wiem, że prosto być „obrońcą życia” na poziomie ideowych deklaracji. Łatwo nim być, gdy się jest bezdzietnym celibatariuszem. Łatwo, gdy dzieci się ma – zdrowe, śliczne, prawidłowo rozwijające. Znacznie trudniej, gdy się jest samotną matką wychowującą chore dziecko. Porzuconą przez męża/konkubenta w myśl zasady „a na co mu dałn jak se z inna zdrowe zrobi hłe hłe hłe”. Mieszkającą na wiosce daleko od głównych szos. Nie posiadajacej samochodu. Korzystającej z „szczodrej” pomocy naszego państwa. Jak tak sobie poczytałem trochę tego naszego, polskiego prawicowego dyskursu na ten temat to zobaczyłem bardzo dużo infantylizmu i kompletnego braku empatii. Wśród tych tysięcy kobiet, które wychodzą teraz na czarne marsze jest wiele, bardzo wiele normalnych bab. Takich, które są matkami. Chcą być matkami w przyszłości. Chciały by zajść w ciążę urodzić, ale z różnych przyczyn nie mogą. W końcu takich, które nie chcą dzieci mieć, ale widok bombelków nie wywołuje u nich wstrętu. Jestem też przekonany, ze wiele z nich po tym jak usłyszą od lekarza „prawdopodobnie dziecko będzie chore” zdecydowało by się nie przerywać ciąży. Zaryzykować zdrowiem, karierą, wygodą życia. Te wszystkie normalne baby po prostu chcą mieć wybór. Być bohaterką czy nie? Kobiety… to one noszą dziecko w sobie. Potem je rodzą. A po urodeniu karmią, wychowują. Nie neguję w tym miejscu ważnej roli mężczyzny. Dziecko powinno mieć ojca i matką. Choć tego ojca nasza cywilzacja w swej schyłkowej fazie spycha na daleki plan. To prawda, ale też prawdą jest, że „w razie czego” to facetowi łatwiej uciec od odpowiedzialności. Chłopak ucieka, często od zupełnie zdrowego dziecka i niebrzydkiej matki. Dziewczyna zostaje „bez okresu ani adresu„. Taka prawda.
Żeby móc dowlaić klawiaturą dowalić drugiej stronie przeglądem też polską, internetową propagandę „pro-chocie”. Mam po tym przeglądzie wrażenie, że w feministycznej wizji biologii co najmniej połowa ciąż kończy się koszmarnie. Urodzeniem cyklopa, albo trzynogiego i czterorękiego mutanta. Cóż dziejszy feminizm (ale to też moje subiektywne wrażenie) wywodzi się z Ciemności i Otchłani. Lucyfer jest jego ojcem, Belzebub nauczycielem, Asmodeusz kochankiem. Celem femnizmu (feminizmy? ) współczesnego (ej?) nie jest dobro kobiet, ale to by każda ciąża kończyła się aborcją. Najlepiej w trzecim trymestrze. Aborcja jest bowiem dla ideowych feministek tym czym dla katolików Najświętszy Sakrament, a dla mahometan Koran. Celem feminizmu XXI wieku jest wtłoczenie młodym dziewczynom do głowy, że samotne życie i samotna śmierć jest ideałem życia. Celem lewicy – jak zawsze budowa Nowego Lepszego Świata. Skąd to wrażenie? A choćby z obserwacji tego co się dzieje w USA. Sama zaś eugenika kojarzy mi się mimowolnie z końcowymi scenami świetnego filmu Bajona pt. „Kamerdyner” . Akcja tych scen dzieje się w Lesie Piaśnickim na Pomorzu jesienią 1939 roku. Choć to skojarzenie umysłu. Tylko to. Racjonalnie patrząc „eugeniczny wyjątek aborcyjny” jest jednak zupełnie czymś innym.
Bije tą klawiaturą, ale przecież nic z tego nie wynika. A może wypowiem się na temat tego jak nasz rząd walczył i walczy z pandemią covida? To w końcu dotyczy nas wszystkich. Covida mogą roznosić i mohery wracajace z różańca i dziewuchy wracajace czarnego marszu. Co mogę powiedzieć, napisać? Ani ze mnie lekarz, ani spec od sytuacji kryzysowych. Mogę tylko powiedzieć co mi się wydaje. Wydaje mi się, że wiele rzeczy zrobiono źle. Duża cześć „oposzczeń i restrykci” była absurdalna nawet dla laika. Wymyślane „bo coś trzeba robić”. Jednocześnie rządowa machina propagandowo-informacyjna bagatelizowała nadchodzącą 2 falę wuhanki przez całe lato. Usypiano czujność mas. Czujność wobec wroga. Dziś na gwałt organizuje się szpitale na stadionach. Czemu nie budowano hal szpitalnych latem? Tak „na wszelki wypadek”. Choćby wielkich hal namiotowych. Takich z podwójnymi ścianami i wszelkimi udogodnieniami. Ja miałbym robotę, a państwo rezerwę strategiczną. Dlaczego panuje atmosfera zaskoczenia? Tak, w mojej subiektywnej ocenie rząd Vateusza Morawieckiego zawalił. Nie przygotował się dobrze do jesiennej kampani antycovidowej. Tak mi się wydaje … no własnie wydaje. Napisanie czegokolwiek o tym co się stało i dzieje tej jesieni i tego roku w Polsce i na świecie jest trudne. Trudne o ile ma być tekst przemyślany. Chłodna analiza, a nie publicystyczny ferwor. Stworzenie solidnego tekstu wymagało by długiego procesu twórczego. Rozmysł, przelanie go na klawiaturę. Potem kolejny namysł, poprawki, redakcje. I znów poprawki. Szczerze mówiąc leniwo mi. Jestem do tego zmęczony i wypalony intelektualnie. Wolę poczytać, posłuchać, pooglądać. Pospać, poorobić coś konkretnego. Drzewa porąbać, orzechów pozbierać, podłubac drewnie, płot naprawić. Prowincja… „jak to wszystko pierdolnie” to ziemia i las będzie lepszym kapitałem niż doktorat z gender studies czy kawalerka na Moktowie. To wiem na pewno.
A tak swoją drogą – mamy XXI wiek prawda? Sztuczna inteligencja pisze wiersze. Każdy z nas ma w kieszeni maszynkę, za pomocą której możemy dowiedzieć się kim był Bazyli Bułgarobójca, albo umówić się na seks w Los Angeles. Entuzjaści transhumanizmu debatują nad niesmiertelnością. Dziewczyny z najpotęzneijszech kraju świata coraz częściej wybierają zmianę w mutantkę – https://tygodnik.tvp.pl/50436594/czy-zaburzenie-tozsamosci-plciowej-jest-zarazliwe-transgenderowy-szal-na-uczelniach?fbclid=IwAR3NRCLKw1Y6xGC2toAcZWd55mxZAz3r2iIqk_eKZqvkNAh_82kPS_F3epA. Nuda, przesyt, chaos w głowach z braku realnych problemów. A jednocześnie gromadzony latami proch autentycznych problemów społecznych. I co? Nemezis wyciagnęła swój miecz. Rozłożyła nas na łopatki zaraza. Morowe powietrze jak w średniowieczu. Egalitarny wirus, który rzuca na kolana najbogatse i najpotężniejsze państwa. Teraz w prochowni iskrzy, aż strach. 2020 to 1914 XXI wieku. Sic transit gloria mundi.
P.S.
W sumie trochę wykrakałem to co się stało w 2020 –
https://chutornik.pl/2018/10/nemezis/ , https://chutornik.pl/2019/06/slowo-na-niedziele-ogniowa-proba/ , https://chutornik.pl/2019/08/slowo-na-niedziele-koniec-dekady/ , https://chutornik.pl/2020/01/kiepski-ze-mnie-prorok/ , https://chutornik.pl/2020/02/epoka-conanow/
Cóż, pesymisci i melancholicy rzadko bywają zaskoczeni. To plus w minusie.
P.S. 2
Tak jeszcze wracając do prawa konstytucyjnego. Warto przypomnieć wyrok TK z 28 maja 1997 roku – https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/k-26-96-orzeczenie-trybunalu-konstytucyjnego-520122839
W tym miejscu trzeba zapytać tych wszystkich co uważają Konstytucję z 1997 za Najlepszą, Świętą i Nienaruszalną a jednocześnie chodzą na Czarne Marsze. Gdzie konsekwencja? 😉 Albo stoimy na gruncie takim, że owa konstytucja jest święta i nienaruszalna, albo ją zieminiamy/piszemy i uchwalamy nową.
P.S. 3
Tak sobie pomyslałem jeszcze. Jaka jest najbardziej zaawansowana broń jaką potrafią użyć bojowniczki, bojownicy i niebinarne istoty bojownicze w walce z reżymem Pis i Watykanu? Koktajl mołotowa, nóż i farba w spreju? Z drugiej strony ilu kibolów, narodowców, katolickich ultrasów przeszło wojskowe przeskzolenie? Odetchnęłem z ulgą 😉


