Przedwiosenna wycieczka w tajgę


Trochę znudziły mnie narciarskie spacery, postanowiłem więc wybrać się na dłuższą wycieczkę. Kilka dobrych godzin w głębi Beskidu. W Masywie Jawornika. Taki był plan. Konretnie Szachty – Polany Surowiczne – Wielka Serpentyna Leśna – Polańska Góra 737 m – Polany – Szachty. Więc i  pojechałem na południe, za Wilcze Wrota.

Zdawało mi się, że słysze jakieś porykiwania. I nie było to porykiwanie jelenia. Stwierdziłem jednak, że sobie wkręcam. Człowiekowi w puszczy różne odgłosy się przesłychują. Niedaleko serpentyn okazało się, że słuch mnie jednak nie mylił, a ostrzeżenia leśnikównie były wydumane. Młody, rudawo-brązowy niedźwiadek schodził z stromego stoku po drugiej stronie drogi. Najwidoczniej obudziły go pierwsze podmuchy wiosny. Wolałem nie sprawdzać jak duży jest i czy czasem nie jest jeszcze pod kuratelą matki. Zawinąłem się w drugą stronę. Ciekawe kto kogo bardziej przestraszył 😉

Potem zmieniałem plany. Miało być nartowanie w Jarze Lidoszowej, potem na Przełęczy Szklarskiej. Na Szklarskiej śniegi i mgła jakby to była Gruzińska Droga Wojenna, albo inne Karakorum Highway. Jechałem więc dalej ku słońcu. Nad Rymanowem Zdrojem było już niebieskie niebo. Może więc widok na tatry z Przymiarek? Zdrój to jednak Zdrój – wszystkie parkingi były pełne aut. Ruszyłem więc dalej. Do Rymanowa, miasta cadyków i noblistów. Wszedłem na wzgórze Kalwaria górujące nad miasteczkiem. Pokręciłem się po okolicy. Pogoda cudna, ale wicher bardzo silny. Jak na Rymanów o tej porze roku przystało. Zjechałem więc z Kalawrii po firnowych polach. Przebrałem buty, zlazłem, aż nad brzeg Taboru. Wsiadłem w auto i wróciłem do domu. Poniżej kilka fotek z rymanowskiej części wycieczki.

I jeszczę parę, z niedawnych spacerów narciarskich i pieszych.

1 thought on “Przedwiosenna wycieczka w tajgę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *