Jeszcze o covidzie


Różnie to mówią ludzie o szczepionkach. Tych które mają (przynajmniej w teorii) uodparniać na wuhankę, lub też przynajmniej osłonić przed jej ciężkim przebiegiem. Wiele osób boi się zostania „królikami z laboratorium”. Nie ufa biotechnologom, a tym bardziej politykom. To zrozumiałe, ale przecież taki „Sputnik” czy dostępny w Polsce „Dżonson” to nie są „konstrukty mRNA”. To klasyczne szczepionki. Takie same jak te na odrę, krztusiec, polio czy czarna ospę. Czy w takim razie sceptycy boją się samej idei szczepień? Owszem, sporo ludzi idzie jeszcze dalej. Twierdzą oni, że sama wakcynologia jest spiskiem Żydów, masonów i kosmitów. Czarna ospa zaś nie różni się specjalnie od ospy wietrznej. No ok, mają prawo do takich opinii. Tak samo mają prawo do wiary w płaska ziemię i siedzącego na Olimpie Zeusa. Bardziej racjonalni antycovidianie podnoszą argument, że „zaszczepieni i tak chorują”. Może i tak, ale to przecież drugorzędne. Liczy się liczba hospitalizacji i zgonów.

Nie wiem czy statystyki urzędowe są prawdziwe. Może i nie było wcale skokowego wzrostu umieralności w latach 2020-21, a wszystkie te dane o pełnych szpitalach i licznych pogrzebach zostały sfałszowane. Na rozkaz Tajemnego Rządu Światowego czy Sekretnej Rady Mędrców Syjonu. Inni antycovidianie tłumacza liczne „nadprogramowe zejścia” jako ofiary nie tyle wirusa co walki z nim. Udowodnić, że tak nie jest nie potrafię i nie będę próbował. Znam się na układaniu kostki brukowej, etnogenezie narodów wschodnioeuropejskich, geografii Gruzji, ale na epidemiologii to nie. Przyznaję. Nie chce mi się też z nikim spierać. Każdy ma swój rozum. Lecz skoro to stronka o tematyce min publicystycznej to wypadało mi coś napisać na ten temat.

Sam zaszczepiłem się już wiosną. Z pragmatyzmu – paszport covidowy to przydatny dla mnie dokument. Nie czuje się przy tym niewolnikiem Gejtsa, Sorosza i Bajdena. To, że się zaszczepiłem nie oznacza też , że kocham „big pharmę”, popieram wszystkie działania rządu, a WHO uważam za organizację uczciwa i skuteczna. Co więcej sądzę, że ogłoszenie kolejnego lockdownu jesienią 2021 roku było by zbrodnicza głupotą oraz potraktowaniem obywateli jak istoty infantylne i niezdolne do decydowania o sobie. Każdy kto chciał mógł się zaszczepić. Możliwości było, aż nadto. Jeśli nie chciał, a covid będzie żarł mu płuca to sam sobie będzie winny. Leczony powinien być samogonem i paracetamolem.

P.S.

Podpalenie punktu w szczepień w Zamościu to, moim zdaniem, prowokacja w stylu działań Bartka Sienkiewicza. Bardziej śmieszna niż straszna.

P.S. 2

Fanatyczni covidianie to lustrzane odbicie antycovidian. Prawie, bo ci drudzy są mniej uciążliwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *