Po robocie
Przychodzę dziś (no właściwie wczoraj) ze zmiany i odpalam telewizor. Do kolacji. A na ekranie telewizora „Pluton”. Myślę sobie – fajnie w końcu oglądane ten film do końca. Ostatni raz oglądałem go jak miałem 9 lat. Niestety ciotka Lucyna stwierdziła w połowie filmu, że jest nieco zbyt brutalny dla chłopca w tym wieku. Więc musiałem czekać ćwierć wieku…I udało się w końcu. Oglądam, oglądam i mnie olśnilo. Polski „Pluton” to „W polu” Stanisława Rembeka. Tu i tu chaos, groza i hordy bitnych bolszewików. Oba dzieła to błysk geniuszu autorów (swoją drogą eks-żołnierzy). Ogladajcie dobre filmy, czytajcie dobre książki i pamiętajcie, że historia się nie skończyła. Na odwrót – rozkręca się w najlepsze. Dobrej nocy 🙂
P.S. Czemu orzeł w fotce ilustracyjnej? Ano nie ma związku z tekstem dużego , ale ładnie pasuje do mozaiki tysięcy fotek ilustracyjnych na tej stronie . Możecie jednak interpretować inaczej – to orzeł polski i zarazem amerykański bielik 🙂