Żniwa na Wilczych Budach
Grzybobranie kojarzy mi się z dzieciństwem. Zbierało się je w Górach Dzika, zbierało w Beskidzie, w Bieszczadach, Puszczy Sandomierskiej i Lasach Janowskich. Potem jakby zapomniałem o grzybach. Do lasu owszem chodziłem , ale w innych celach niż zbieractwo. Grzyby jadłem dla smaku, czasem dla fantazji, ale ich nie szukałem. Nie rozglądałem się po leśnej ściółce. W zeszłym roku nastąpiła przemiana.
Góra zwana Czarny Dział (koło Bonarówki) obdarowała mnie wielkim zbiorem. Po prostu pewnego październikowego popołudnie wpadłem na nie. Od tego czasu zawsze jesienią rozglądam się podczas leśnych spacerów. Patrzę uważnie pod nogi.
W tym roku zacząłem od maślaczkow na Wołtuszowej.
W niedzielę zaś łowiłem grzyby na Bukowicy. Konkretnie w okolicy zwanej Wilcze Budy.
Beskid Niski, którego częścią jest Bukowice, jak sama nazwa wskazuje nie imponuje wzrostem. To najniższa część w całym głównym grzbiecie karpackim. Spacerując porównywałem krajobraz z Słoweńskim Alpami w których byłem dwa tygodnie temu. Tamte strzeliste, krasowe, ponadchmurne. Były jak wysoka i szczupła sportsmenka. Niski jest jak dziewczyna niezbyt wysoka, ale obdarzona szerokimi biodrami i solidnym biustem. To kraj wilgotny, zarośnięty, puszczański. Kraina wilka i jelenia. Przywodzi mi na myśl tajgę z filmu „Dersu Uznała”. Lubię go. Czuję się tu u siebie.
Rach i ciach kolejne grzyby lądowały w worku. Inne zostawiałem w spokoju. Co nie znaczy, że wszystkie z tych zostawionych w spokoju nie nadawały się do zjedzenia… Grzybowe miejsce było… A niech to zostanie tajemnym.
A teraz będzie gotowanie, suszenie i smażenie. Cudowna sprawa te grzyby. Warto wchodzić w dzikość. Puszcza to nasz drugi dom. Znacznie starszy niż miasta. Dom o progach zielonych jak śpiewają.
P.s.
http://www.taraka.pl/dzika_strone O grzybach karpackich 😉














