Imperia i ludzie – biały trochę czarny


Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku…A skoro tak ma czas by napisać ripostę na zarzut, że wczorajszy tekst ( https://chutornik.pl/2021/11/lud-ameryki/ ) jest taki a nie inny bo napisał go biały człowiek. Otóż nie jestem taki biały jak się wydaje…

Plantatorzy i chłopi

Jestem potomkiem pół-niewolników. Całkiem możliwe, że wśród moich przodków byli jacyś zagrodowi szlachetkowie, ale większość była, bez wątpienia, pogorzańskimi chłopami. Niemieckimi osadnikami pomieszanym z miejscową polską i rusińską ludnością. Z pewnością, jako lud wiejski, podlegali systemowi pańszczyźnianemu. Ten system, pokrewny niewolnictwu jakiemu podlegali Afroamerykanie, został w mojej Małej Ojczyźnie zniesiony w 1848 roku. Mniej więcej od tego okresu podkarpacki chłop zaczyna powoli stawać się Polakiem lub Ukraińcem. Czuję się Polakiem i z dumą patrzę na lokalny symbol dawnej polskości – zamek Kamieniec. Dobrze wiem, że jego właściciele byli „plantatorami”. Nie uprawiali bawełny tylko pszenicę, ale znój moich przodków był podobny do znoju Murzynów z Głębokiego Południa USA czy kawowych wyżyn Brazylii.

Mimo to patrzę na tą budowlę z dumą, a nie wzgardą, strachem czy nienawiścią. Wielka polska „akcja afirmatywna” prowadzona już w wieku XVIII skończyła się sukcesem w okolicach przełomu wieków XIX i XX. Chłop pogórzański stał się Polakiem wyrastając z „polskojęzycznej masy etnograficznej”. Wielka w tym zasługa ludzi takich jak Kościuszko, Staszic, Mochnacki, Goszczyński, Mickiewicz, Gralewski. Wielka też zasługa ludzi takich jak Dmowski, Witos, Piłsudski. Ludzi lewicy i ludzi prawicy. Jestem Polakiem i jest to moja Rzecz-pospolita. Bliższa mi Polska Tadeusza Hołówki niż Polska Feliksa Konecznego, ale też nie wyrzucam Konecznego poza nawias mojej polskości. Jest jej integralną częścią. Tak samo jak hetman Kamieniecki czy hrabia Fredro – dawni właściciele kamienieckiej warowni. Nie mam pretensji do nich o niewolenie „chłopskich dusz”. Nie mam żalu, że byli „plantatorami”. O co niby miałbym mieć ten żal? Byli panami feudalnymi bo tak działała ówczesna gospodarka. Tak samo jak dziś globalny system ekonomiczny sprawia, że ubrania które noszę są szyte w Bangladeszu czy innej Kambodży. Szyte przez ludzi wyzyskiwanych przez wielkie korporacje tekstylne. Można i trzeba to zmieniać. Nie zmienią tego jednak działania fanatycznie rewolucyjne. Kambodża zresztą swoją wersję bolszewickiej rewolucji przerabiała. Wyginęła wtedy czwarta część jej mieszkańców a kraj został totalnie zrujnowany. Nie zmieni tego czcza gadanina, wojowanie kawiarniane. Nie zmienią tego deklaracje składane na soszjalmediach. Zmienić to mogą tylko realne działania. Odgórne i oddolne. Takie jak trwająca dziesięciolecia praca Stasziców i Mochnackich. Postęp? Tak, ale nie szalony, nie zrywający kontaktu z przeszłymi wiekami. Postęp niebolszewicki. Taki postęp jest postępem prawdziwym.

Korekta czy rewolta?

Niedawno z nowojorskiego ratusza zniknął pomnik upamiętniający Tomasza Jeffersona. Nie jenerała Lee czy Forresta. Tych zresztą, ani żywych, ani odlanych w spiżu nigdy w tym budynku nie było. Wywieziono pomnik Tomasza Jeffersona. Cóż to oznacza? Oznacza to, że nowojorscy radni, którzy o tym zdecydowali negują istnienie Stanów Zjednoczonych. To był akt wyrzeczenia się swojego państwa by zastąpić go czymś innym. Teoretycznie lepszym.

Rok wcześniej w oregońskim porcie rzeczno-morskim Portland doszło do manifestacji zorganizowanej przez hunwejbinów z BML. W ramach „walki z systemowym rasizmem” obalono pomniki dwóch amerykańskich prezydentów. Na bruk runął postument Theodore’a Roosevelta – zadeklarowanego antyrasisty i prekursora ochrony prawnej amerykańskiej przyrody. Potem bandy zabrały się za pomnik wyzwoliciela Murzynów Amerykańskich. Spiżowy Lincoln także został obalony i zdeptany przez rewolucjonistów. Zdewastowano przy okazji mural namalowany ku czci „faszystów” Lewisa i Clarka – oficerów i odkrywców. Dowodzona przez nich wyprawa pierwsza dotarła na oregońskie wybrzeże Pacyfiku drogą lądowa. Jakie krzywdy wyrządzili Afroamerykanom nie wiadomo. Wiadomo za to, że z Indianami mieli przyjazne kontakty. Nie mniej byli biali i reprezentowali rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki.Byli więc „faszystami” z definicji. Oczywiście faszystami w rozumieniu neobolszewików.

Głównym powodem „rewolucji roku 2020” w USA był nadal panujący w tym kraju rasizm i upośledzenie społeczno-ekonomiczne czarnoskórej ludności. Na ile te zarzuty są realne, a na ile są kreacją propagandową nie wiem. Wiadomo jednak powszechnie, że bardzo wielu Murzynów tkwi nadal „na Murzynowie”. W świecie zasiłków, bandyterki, niestabilnego zatrudnienia i społecznych patologi. Akcja afirmatywna zaczęła się kilka dekad temu. W ciągu tych kilku dekad czarnoskórzy sięgali po najwyższe stanowiska w wojsku, polityce i biznesie. Mimo to nie wszystko widocznie działa jak trzeba skoro tylu czarnoskórych nie umie wyrwać się z zaklętego kręgu biedy i przestępczości. Amerykanom trzeba więc dokonać gruntownej korekty systemu, a nie rewolucji. Rewolucja jakobinów ery internetu nie doprowadzi do budowy nowej, lepszej Ameryki. Nie zmieni świata na lepsze. Na odwrót wzmocni tyranię i roznieci chaos. Tego uczy historia.

Jak skończył Saint Just?

Siłą obecnego chaosu jest całkowita bezkarność jego sprawców. Dla mnie oczywiste jest, że nowojorscy radni, którzy „wynieśli” Jeffersona z ratusza powinni stracić obywatelstwo amerykańskie. Jasne jest też, że policja powinna reagować twardą interwencją podczas takich ekscesów jak te, które miały miejsce w Portland jesienią ubiegłego roku. Wolność słowa nie obejmuje bowiem dewastowania grobów królewskich ani gilotynowania monarchów. Wtedy nie jest to już wolność a „wolność jakobińska”. Ten drugi rodzaj swobody wyraża się w haśle Saint Justa „nie ma wolności dla wrogów wolności”. Jak skończył Saint Just zwany „Archaniołem Terroru” to już sobie doczytajcie. A ja pójdę drzemać bom chory. Odezwę się w grudniu.

Na fotkach – droga na Pogórzu, zamek Kamieniec jesienią 2020, rewolucyjna milicja – Hiszpania 1936 r.

P. S.

„Na słupkach” na pograniczu marzną chłopaki w zielonych i niebieskich mundurach. Są tam i moi koledzy. Jeśli kiedyś znikną żołnierze i policjanci to nasz zachodni świat dobrobytu i bezpieczeństwa rozleci się jak domek z kart. I wszyscy znajdziemy się we władaniu despotów, dla których „prawa człowieka” czy „wolności obywatelskie” to gadanina słabych ludzi. Codziennie o tym pamiętajcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *