Zasieki
Na początku tego wpisu chciałbym podziękować prezydentowi Białorusi. Mam ostatnio paskudny nastrój i planowałem definitywnie zakończyć zabawę w blogowanie (https://chutornik.pl/2021/11/koncepcje/ ), ale pan Łukaszenko skutecznie (choć pewnie nieświadomie) zmotywował mnie do pisania.
Droga na Smoleńsk
Nieco ponad rok temu na Białorusi wybuchła (warto o tym przypomnieć) antyłukaszenkowska rewolucja. Polska, latami inwestująca w różne Biełsaty, poparła rewoltę. Niewiele jednak to poparcie znaczyło. Ani „soft” ani „hardpałer” naszego kraju nie miał wystarczającej siły by cokolwiek zmienić. Poza oczywiście, jak to u nas, siłą moralną. Moc faktyczną miał i ma gosudar z Kremla. On pociąga za wszystkie sznurki w dawnym Wielkim Księstwie Litewskim. I nie odpuści gosudar boć przez Mińsk Białoruski wiedzie droga na Smoleńsk. Szosa ze Smoleńska prowadzi zaś prosto do Moskwy.
Pogorzelisko po powstaniu
Rewolucyjne wrzenie nie doprowadziło do upadku reżymu. Na odwrót. Łukaszenko, który do tej pory starał się nieco lawirować po zdławieniu buntu stał się zakładnikiem Putina. Jego prywatny folwark-kołchoz zmienił właściciela. Białoruś została de facto (choć jeszcze nie de jure) „Republiką Polesie”. Półkolonią „Federacji Centralnej”. Skoro na samej Białorusi się uspokoiło przyszła pora na zemstę. Czy „Baćko” działa z własnej inicjatywy za zgodą Rosjan? Czy może działa na rozkaz z Kremla? Nie wiadomo, ale jasne jest, że można było przewidzieć to co się stanie.
Kto winien?
Po poniedziałkowych wydarzeniach chyba już nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z wojną hybrydową. Nawet na łamach portalu „Krytyki Politycznej” padły takie słowa jak np. „żadne państwo nie może sobie pozwolić na siłowe forsowanie granic” czy „należy w cywilizowany sposób wydalić”. Co mówiono i pisano wcześniej w lewicowych i aferalno-libkowych mediach? Ano miesiącami lżono polskich żołnierzy i funkcjonariuszy wykonujących swoje obowiązki. Kwestionowano zasadność wprowadzania stanu wyjątkowego. Niekiedy powątpiewano w to, że napływ migrantów to zorganizowana akcja. Współdziałano z wrogim aparatem propagandowym. Były nawet akcje przecinania granicznych zasieków czy prób dostarczania migrantom takiej „pomocy” jak np. noktowizory. Tak, dokładnie. Winne są Kramki, Frasyniuki, Zandbergi, Jachiry i Sthury. Gdyby nie oni Łukaszenko i gangi przemytnicze dali by sobie spokój widząc, że nic nie ugrają.
Co dalej?
A co ma być? Zbudujemy mur. Póki co trzymać linię. Wcale nie trzeba (na razie) kul i min. Wystarczą granaty hukowe, gumowe kule i gaz łzawiący. Na razie. O to warto napisać jeszcze raz na razie.
Być może za jakiś czas będzie można ich wpuszczać. Gęsiego i pod lufami. Z rękami na głowie a nie z kijem w jednej ręce a dzieckiem-tarcza w drugiej. I na lotnisko. Wtedy do ręki bilet w jedną stronę. Najważniejsze jednak by zbudować skuteczne ogrodzenie.
Ok idę spać dalej 😉
Na fotkach – rzeźbiony niedźwiedź strzegący bramy grażdy w Kosowie Pokuckim. Na drugiej – powrót z nocnej zmiany.
