Imperia i ludzie – jeśli jutro wojna
Zazdroszczę takim krajom jak Słowacja ich map fizycznych. Powierzchni jaką zajmują na ich tereny oznaczone kolorami czerwonym, pomarańczowym czy bordowym. Tak, nasza Polska jest płaska jak stół. Karpaty, Sudety i Góry Świętokrzyskie to, mniej więcej, 1/10 naszego terytorium. Niewiele jest też rozległych mokradeł. Owszem mamy długie tradycje partyzanckie, ale warunki terenowe do jej uprawiania kiepskie.
Jeśli jutro wojna…Taka duża, taka z czołgami i rakietami… Jeśli jutro to będzie wojna szybka. Rozegra się w północno-wschodniej ćwiartce naszej mapy.
Dwie bitwy
Ot zobaczcie na sam róg Rzeczpospolitej. Na styk Podlaskiego z Warmińsko-Mazurskim. Suwałki, Gołdap, Augustów. Tamtędy wiedzie jedyna lądowa droga, którą można dostarczać pomoc Krajom Bałtyckim w razie moskiewskiej inwazji. Ów przesmyk będzie atakowany od strony Białorusi i od strony Kaliningradu. Owszem teren to sprzyjający obronie. Krajobrazy Północy. Bagniste doliny rzeczne, mokradła, jeziora, morenowe wzgórza i puszcze. To jednak nie daje gwarancji sukcesu obrońcom. Ormianie umacniali swoje pozycje w Karabachu przez ćwierć wieku, a i tak zostali z nich wyparci.
Druga bitwa tej hipotetycznej wojny , to bój o Warszawę. Między Brześciem a polską stolicą nie ma Bagien Biebrzańskich. Nie ma też Bieszczad, ani nie ma Odry. Jest to płaska jak stół, przeważnie bezleśna równina. Tu już zdecyduje wyłącznie manewr, szybkość, rozpoznanie i siła ognia.
Nie, nie będzie długiej okupacji. Marionetkowego rządu. Podziemnej walki. Będzie łupienie Warszawy i dyktowanie warunków pokoju. A cóż będzie zawierał pokojowy traktat? Rzeczpospolita Polska uzna aneksję Litwy, Łotwy, Estonii i Noworosji. Zrzecze się praw do Suwalszczyzny. Zgodzi się na demontaż gazoportu i podpisze odpowiednie umowy na dostawy surowców. I tak dalej, i tak dalej.
Czy trzeba młota, gdy starczy nóż?
Czytam sobie ostatnio książkę „Straszliwe zwycięstwo”. To opowieść o tym jak Stalin wygrał, ale przegrał II wojnę światową. Rosja wykrwawiła się na śmierć. Tylko tego efektu nie było widać od razu. Dzisiejsi władcy z Kremla zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą, że ludzi będzie im ubywać. Armia Rosyjska to nie są już ogromne ludzkie masy jak pod Borodino i Stalingradem. Krew się teraz oszczędza jeśli jest to możliwe. Woli działać za pomocą grupy specjalnego przeznaczenia niż ludzkiej fali. Gdyby wybuchła ta hipotetyczna wojna z Polską? Czy trzeba zdobywać im Warszawę? Nie, nie trzeba. Starczy odłączyć Polaków i Polki od prądu, gazu i internetu. Choćby na parę dni. Atakiem rakietowym, lotniczym, dronowym. Za pomocą grupy hakerów, albo oddziału specnazu. Starczy naprawdę niewiele by ten naród zatruty już różnymi truciznami grzecznie ugiął kark. Tu i tajemnica siły i słabości. W naszych sercach. Bez męstwa w sercu nie pomogą Armię Nowego Wzoru, NATO, Komisje Europejskie, Antify. A czy silne one te dusze nasze? Jakież te nasze serca? Sami sobie odpowiedzmy na to pytanie.
Dobra lecę, dużo mam do zrobienia. Zapytacie czemu akurat Słowacja? Ano wybieram się na weekend. Trochę gór (Rudawy), trochę zabytków (zamki, starówki, sztolnie). Mapy – z Wiki
P.S. Krew się oszczędza, ale „odporność na straty” nadal większa – https://chutornik.pl/2019/04/wzgorze-776/
