Imperia i ludzie – Ziemia


Słupki

Dawno, dawno temu wschodnią granicą Polski, w mojej okolicy, stanowiła rzeka Wisłok. Na zachód od rzeki panowali polscy królowie i książęta. Na wschód – ruscy kniaziowie. Ruscy czyli ruscy a nie rosyjscy. Rosji bowiem jeszcze wtedy nie było. Choć w pewnym momencie na kartach dziejów pojawił się gród Moskwa. Wisłok był jasną i czytelną linią. Wiadomo było, że Krosno czy Rzeszów leży po stronie polskiej. Sanok czy Jarosław po ruskiej. Gorzej było z granicą południową. Karpacka dzicz rozdzielała włości polskich i ruskich. władców od ziem królów węgierskich. Oczywiście góry nie były całkowicie bezludne. Przez dogodne przełęcze wędrowały karawany kupców. W lasach żyli puszczańscy ludzie – smolarze, traperzy, zbójcy, pustelnicy. Generalnie jednak była to niezbadana Wielka Dzicz. Dokładny przebieg granicy nie był tam ustalony. Gdyby jednak ówcześni królowie i książęta mieli do dyspozycji służby kartograficzne z nam współczesnym sprzętem to granice wyznaczyli by z dokładnością do jednego łokcia czy stopy. Granica bowiem to linia konkretna i tak dokładna jak to tylko możliwe.

Oczywiście i dziś bywają z granicami problemy. Dla Polski nie ma granicy gruzińsko-abchaskiej, a Krym to Ukraina. Moskale mają inne zdanie na ten temat. Jedne kraje uznają istnienie Kosowa. Inne uznają go za część Serbii. Ciężko ustawia się graniczne słupki wysoko w Himalajach czy na środku Sahary. Na Podlasiu żadne z tych problemów nie występuje. Jak na razie, oficjalnie to i nawet Łukaszenko nie kwestionuje jej przebiegu. Mokradła i lasy Podlasia to nie selva. Linia jest oznaczona precyzyjnie. Dokładnie do metra. Jednak zdaje się, że dla dużej części obywateli/telek nie do końca tak jest. Granica dla nich to taki hmmm sympatyczny symbol. Znak, że mniej więcej odtąd jest TenKraj. Właściwie bez znaczenia kilometr w tą czy w tą. Granica powinna też, w ich mniemaniu, „bezpieczna”.

„Gdy przełamał wróg granicę”

Granica – to słowo nie powinno brzmieć przyjaźnie. „Granica Rzeczpospolitej Polskiej” – powinno budzić respekt. Utrata nad nią kontroli oznacza upadek państwa. Nie przypadkiem ikonicznym zdjęciem II wojny światowej jest foto na którym niemieccy żołnierze wyłamują szlaban graniczny. To było zdjęcie pozowane i szeroko rozpowszechniane. Znak tryumfu Niemców nad Polakami. Nielegalne przekroczenie granicy, w miejscu do tego nie przeznaczonym, to złamanie prawa. Gdy jednak to nielegalne przekraczanie na charakter zorganizowany przez wrogiego sąsiada mamy do czynienia z formą agresji.

Niekiedy jest to totalna konkwista. Gdy Rzymianie przekraczali kordony graniczne Dacji mieli na celu jej podbój. Zajęcie każdego dackiego grodu i każdej kopalni. Argentyńczycy zajmując archipelag Falklandów od razu proklamowali, że wyspy są częścią Argentyny. Często jednak występowała w dziejach „mała agresja”.

Takie „małe agresje” istniały od zawsze. Tatarzy Krymscy czy Jaćwingowie nie mieli ani sił ani zamiaru by podbijać Polskę. Przekraczali jednak jej granicę nader często i zwykle bez zgody władz. Wikingowie stworzyli sobie państewka na dzisiejszych Wyspach Brytyjskich. Lecz większą ich część zostawili sobie jako ziemie „do napadania”. Od wieków radzono sobie z takimi wypadami za pomocą wojsk pogranicznych i budowy fortyfikacji. Mistrzami w konstruowaniu takich umocnień byli Rzymianie i Chińczycy. Nie miały na celu bo i nie mogły zatrzymać wielkiej inwazji. Rajd barbarzyńskiej watahy już tak. Budowa takich zapór jest czymś zupełnie naturalnym. Tak samo jak rozbudowa sił pogranicznych. W międzywojniu stworzenie Korpusu Ochrony Pogranicza skutecznie zatrzymało sowieckie rajdy dywersyjne. Społeczeństwo ceniło sobie to. KOP-iści cieszyli się powszechnym uznaniem Polek i Polaków. Bez znaczenia były tu poglądy i sympatie partyjne. Dziś duża część Polek i Polaków rzuca obelgi na Straż Graniczną i siły je wspierające.

To co się stało?

Potępiać? Denerwować się? A co to da? Lepiej pomyśleć dlaczego tak dużo obywateli i obywatelek III RP nie rozumie czym jest państwo. Nie rozumie, nie jest im tak właściwie potrzebne. „Nie oddali by za nią ani kropli dobrej kawy”. Nie mówiąc już o np. wakacjach w Hiszpanii.

Wydaje się, że pierwszym kluczem jest nasza tzw. transformacja. Nie należę do tych, którzy widzą w tej epoce same negatywy. Prywatnie to nawet lubię ten czas – z chęcią wrócił bym do szkoły. Mimo wszystko jednak był to tragiczny czas. Dla duszy narodowej. Postkomunizm i neoliberalizm wytworzył w niej wyjątkowo toksyczna mieszankę cynizmu, kompleksów i rozgoryczenia. Skutki tego zatrucia zbieramy i dziś.

Kontakt z ziemią

Drugi powód to utrata kontaktu z ziemią. Takiego fizycznego. Brzmi to może jak jakiś qasi-mistycyzm, majaczenia hitlerowców o „krwi i ziemi”. Może i brzmi, ale ja się od tego odżegnuję. Wszelkie szowinizmy i ekstremizmy nie są lekarstwem na dekadencję. Dekadencja jest zaś realną chorobą. Z realnymi skutkami. Gdzie najpopularniejszy jest pogląd o tym, że granica nie ma znaczenia? Wśród (jak sądzę) lewo-liberalnych młodych ludzi z wielkich miast. Często takich co i utracili kontakt z rodziną na prowincji i nie założyli własnej. Siedzą w metropoliach. W wynajmowanych mieszkaniach lub takich co niby ich, ale naprawdę banku i dewelopera. Pracują w mrowiskach ludzkich – biurowcach międzynarodowych korporacji. Jedni czczą boską czcią swoje korpo i „wolny rynek”. Inni chcieli by robić rewolucję. Łączy ich jedno – oderwanie od ziemi. Ziemi której nigdy nie mieli, ani na niej nie pracowali. Oderwanie od przyrody . Spacer po Lesie Kabackim czy weekend w Zakopanym to jeszcze nie głęboki kontakt z przyrodą. Żyją też bez kontaktu z konkretną pracą. Taką, która daje szczęście bo widać jej efekty. Można te efekty trzymać w ręku. Całe ich życie zawodowe to przerzucanie cyferek z rubryki do rubryki. Życie prywatne też toczyło się bardziej w internecie niż poza nim. Z tego wszystkiego i owo zerwanie całkowite z wszystkim co było. Płeć nie istnieje, Bóg nie istnieje to i granicą nie istnieje. Na swój sposób to wygodny świat, ale ma bardzo kruche podstawy. Tak właściwie te biurowce wielkich korpo to domki z kart.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *