Trochę logiki, trochę wiedzy
Środowiska narodowo-kresowe przyczepiły się ostatnio do piosenki „Czerwona Kalina”. Ich zdaniem wykonywanie jej w Polsce ma obrażać pamięć ofiar zbrodni popełnionych przez UPA. W ich interpretacji jest to „hymn banderowców”. Piosenka ta, owszem, była przez nich chętnie śpiewana. A co mieli śpiewać? „Rozkwitały pąki białych róż”, a może „Katiuszę”? Śpiewali bo to była popularna piosenka patriotyczna. Ma chwytliwą melodię i podniosło-sentymentalny tekst. Sama w sobie powstała długo przed powstaniem OUN. Na początku I wojny światowej. Stała się hymnem Strzelców Siczowych. Jest więc ukraińskim odpowiednikiem „Pierwszej Brygady” czy „Szarej Piechoty”. Idąc tokiem myślenia „polskich patriotów” Ukraińcy powinni także zmienić godło i barwy narodowe. Wszak ich też używała UPA. No tak używała gdyż była to formacja nacjonalistyczna. Cóż innego mieli mieć na czapkach partyzanci ukraińscy jeśli nie godło Ukrainy? Tak samo Ustasze mieli na swych proporcach biało-czerwoną szachownicę. Mieli ją z tej prostej przyczyny, iż byli chorwackimi nacjonalistami. Pod tym znakiem wojowali, ale też mordowali. Ten znak chorwackiej tożsamości miał jednak zupełnie inny wydźwięk , gdy powiewał nad ruinami Vukovaru czy nad dzielnym Dubrownikiem.
Jest i druga strona medalu. Mam wrażenie, że dla niemałej części naszych libków i modernlewakow barwy biało-czerwone są bardziej rażące niż czarno-czerwone. Ukraińska Terobrona to heroje. Nasz WOT to „bojówkarze”. Minister Edukacji zaś już zaciera ręce by zrealizować plan wynaradawiania ukraińskich dzieci… Cóż powiedzieć. Ksenofobia to idiotyczny sposób postrzegania świata. Jest jednak sposób głupszy. Nazywa się ojkofobia.
P. S.
Tak w ogóle od 2014 na Ukrainie powstało sporo dobrej bojowej muzyki. Może kiedyś zrobię o tym wypis.