Za zdrowie żołnierzy
Od jakiegoś czasu zaczynam każdy dzień od wiadomości. Interia i ukraińska sekcja BBC do krojsanta. Bartosiak z Zychowiczem do herbaty. Wolskiego słucham mając dłonie zaciśnięte na kierownicy taczek. Strzyżewskiego jadąc po fajki. Pijąc kawę po obiedzie czytam blog Wojczala. Gdy zaś staję przy taśmociągu zaczynam projektować nowe wpisy. Podczas przerwy , na palarni, zaczynam wystukiwać je na klawiaturze telefonu. Zaczynam i nie kończę. Jest wojna, a skoro wojna to i wojenna mgła. Na pewno ważą się dzieje Europy. Na pewno Ukraina broni też polskiej niepodległości. I niewiele więcej jest tych „na pewno”. Jutro więc, po pracy, kupię i wypije piwo. Za zdrowie M. A. To sąsiad z moich kijowskich czasów. Właśnie dowiedziałem się, że został zmobilizowany. Wypije za jego żołnierskie szczęście. Za ukraińskich kozaków. Oraz do dna za rosyjską Flotę Czarnomorską by poszła tam, gdzie poszła „Moskwa”.