Burzliwy trojkąt


Słucham sobie często zychowiczowskich audycji youtubowych. Zychowicz może irytować, ale bez wątpienia zaprasza ciekawych gości. Przeważnie są to wojskowi . Oczywiście – mamy wielką wojnę w sąsiednim kraju. Kwestie taktyki, sztuki operacyjnej, uzbrojenia są niestety bardzo ważne i interesujące. Jednak wojna to temat „zbyt poważny by zostawić ją generałom”. Tak i napisałem do Redaktora Zychowicza czy może by nie zrobił odcinka o nieco innym charakterze. Nawet paru. Trzy tematy interesują mnie szczególnie. Zapewne nie tylko mnie. Może info dotrze?

Tajemniczy Kaukaz

Czeczenia, albo Iczkeria – tą maleńka krainą zacząłem się interesować jesienią 1994. Wtedy jej mieszkańcy fascynowali mnie w sposób romantyczno-naiwny. Polowanie na rosyjskie czołgi wśród płonących ulic, zasadzki w malowniczych górach, obrona wiosek przed okrutnymi Rosjanami. Wydawała mi się krainą z legend o bohaterach walczących z stugłowym smokiem. Później na obrazie honorowego wojownika pojawiły się rysy. Terroryzm, dżyhadyzm, bandytyzm i przechodzenie części bojowników na stronę kadyrowską. Jeszcze później nie wiedziałem o tym kraju nic. Prawie nic. Miałem świadomość, że Razman Kadyrow, syn Ahmata, jest jakby udzielnym chanem z nadania Moskwy. Jego tejp (wspólnota rodowo -terytorialna) Bienoi ma najwięcej władzy i pieniędzy. Wiedziałem, że Czeczenia została odbudowana i Putin płaci mu za utrzymywanie spokoju. Kadyrow, sam eks-bojownilk antyrosyjskiego powstania, wysyła oddziały na kolejne wojny Putina. W ogóle mnie to wszystko nie dziwiło. Jednak, aż tak liczny udział Czeczenów w „pełnoskalowej inwazji” na Ukrainę był dla mnie szokiem. Pewnie dla wielu Polaków też. Wszak mało jaki naród tak mocno wspierał ich walkę o niepodległość..Mówi się, że Kadyrowstan alias Czeczenia wystawiły do najazdu na Ukrainę nawet dwadzieścia tysięcy wojowników. Przeliczając na ogólną populację tej autonomicznej republiki to tak jakby Polska wspomogła amerykański podbój Chin półmilionową armią. Teraz jednak szok minął i zacząłem sobie zadawać pytania. Kim są Kadyrowcy? Lojalnymi sługami Kremla? Czy też de facto niezależna ordą tylko taktycznie sprzymierzona z Rosją? Ordą, która równie dobrze mogła by plądrować Krasnodar czy Astrachań, gdyby miała taką okazję? Kadyrowcy komendanci przyjaźnią się z rosyjskim oficerami czy też sprzedają ukraińskiemu wywiadowi informacje o pozycjach „rosyjskich wszy”? Czy Kadyrow faktycznie czuję się rosyjskim patriotą i pasierbem Putina tak jak deklaruje? Czy snuje wizję wnuka, który zasiądzie na kremlowskim tronie, a etniczni Rosjanie będą całować jego buty? Wizję całkiem realistyczną patrząc na tendencje demograficzne. Jaka jest prawda? Tego nie wiem, a chciałbym.

Mało kto wie, że zarówno pod Kijowem jak i w Mariupolu walczyły po stronie ukraińskiej czeczeńskie bataliony – Dudajewski i Mansurski. Powstały jeszcze w 2014 roku. Z inicjatywy środowiska czeczeńskich emigrantów związanego z Ahmetem Zakajewem. Podobno obecnie formowany jest kolejny iczkerski legion, który niebawem wyruszy na front. Nurtuje mnie pytanie – jak Czeczenii, zarówno ci na emigracji jak i w samej Czeczenii patrzą na te oddziały? Trudno oczywiście oczekiwać by pod Kaukazem wybuchły demonstracje poparcia dla antyrosyjskich legionistów. Tak samo bardzo trudnym jest by kadyrowski wojownik przeszedł na ich stronę. Powód jest prosty – znęcanie się nad rodziną przeciwników politycznych to normalna praktyka kadyrowskiej bezpieki. Sam Razman Kadyrow znany jest z zamiłowania do osobistego udziału w torturach i egzekucjach. Może jednak, tak naprawdę, większość Czeczenów z Czeczenii kibicuje bardziej właśnie im niż tym co pokrzykują „Ahmat siła!” ? Może emigranci rozsiani po świecie nie wstępują do tych formacji nie tyle z braku wiary w sens walki co raczej ze strachu przed zemsta na krewnych żyjących w kaukaskiej Ojczyźnie? Jaka jest prawda?

Kaukaz to nie tylko Czeczenia. To też Dagestan. Mówi się, że najwięcej żołnierzy kontraktowych biorących udział w agresji na Ukrainę to wojownicy z Dagestanu, Buriacji i Tuwy. I tu ważna ciekawostka – kilka lat temu chłopaki z górskich aułów Dagestanu jeździli tysiącami na sezonowe roboty do Syrii i Iraku. Tymi sezonowymi robotami było wojowanie pod sztandarami dżyhadystycznych wojsk i plądrowanie. Ciekawe ilu Dagestanczyków, którzy teraz „wyzwalają Ukrainę od gejostwa i nazizmu” wcześniej służyło np. pod czarnymi sztandarami Państwa Islamskiego? To całkiem możliwe, bo FSB przez palce patrzyło na te bliskowschodnie podróże zarobkowe. Czy komuś coś o tym wiadomo?

Kaukaz to też inne republiki. Zarówno te wchodzące w skład Federacji Rosyjskiej jak i te niepodległe oraz tak jakby niepodległe. To tysiące pytań. O Kozaków, o Górski Karabach, o Legion Gruziński i postawę gruzińskich władz. O Abchazję i Osetię. O relacje Rosja-Iran-Turcja. Posłuchał bym o tym wszystkim. Żeby mieć pełniejszy obraz. Kaukaz to jeden z kluczy do bram Imperium. To wielkie pytanie – czy Rosja może go odciąć? Tak jak odcina się kamień przywiązany u szyi, który wciąga pod wodę. Czy jest dokładnie na odwrót? Jeśli Moskovia straci wpływy na Kaukazie Południowym, a Północny stanie się niepodległy to będzie to droga do rozpadu tego kraju? Niepodległy Dagestan jutro to niepodległa Jakucja pojutrze?

Prawda o Donbasie

Wojna rosyjsko-ukraińska rozpoczęła się nie w 2022, a osiem lat wcześniej. W zależności od interpretacji – w styczniu, lutym lub w kwietniu roku 2014. Od początku, bez wątpienia, miała charakter rosyjskiej agresji. Jednak istnieje w niej także silny rys wewnętrznego konfliktu. Konfliktu z prorosyjską częścią ludności południowo-wschodniej części kraju. „Rosyjska Wiosna” roku 2014 nie znalazła dobrej gleby do rozwoju w Charkowie, Zaporożu czy Odessie. Inaczej było w Donbasie i na Krymie. Tam część ludności stanęła z bronią w ręku po stronie Chanatu Moskiewskiego. Najpierw były to drągi, koktejle Mołotowa i automaty. Niedługo później czołgi, „Grady” i „Buki”. Te wydarzenia nie są tak klarowne jak wojny w Jugosławii czy Południowym Kaukazie. Wszak sławny „Azow” i inne oddolne półpartyzanckie oddziały proukrainskie rekrutowały się także, w dużej mierze, z miejscowych. Nie tylko Ukraińców i Tatarów, ale i etnicznych Rosjan. Na przykład bitny batalion „Ajdar” miał w swym składzie bardzo wielu kibiców piłkarskich z Ługańska. Jak było wtedy? Jak jest teraz?

Dziś dochodzą do nas różne doniesienia z tamtych terenów. Z jednej strony o kiepskim morale „Milicji Ludowych” z drugiej o prorosyjskich sabotażystach i informatorach. O ludziach o tak spranych przez rosyjską telewizję umysłach, że autentycznie czekają na „oswobodzenie”. Ilu ich może być? Jak szeroki jest ten margines? Bo zapewne to jednak mniejszość. Lecz 1,5% i 9,5% to ogromna różnica. Jaka jest prawda o waleczności wojsk Ługandonskich? Biją się kiepsko bo nie chcą walczyć z Ukrainą? Czy też po prostu nie chcą umierać za „Ługańską i Doniecką”? Lub jeszcze inaczej – bili by się lepiej, gdyby dostali lepszą broń. Gdyby nie traktowano ich jak bataliony karne. I jeszcze jedno pytanie – czy istnieją elitarne, „gwardyjskie” formacje DNR i ŁNR? Przyzwoicie uzbrojone i chętne do boju?

Ciekawi mnie jeszcze sławne i nieszczęsne Miasto-Bohater. Mariupol… W 2014 robiono tam badania socjologiczne pt. „za kim jesteś?”. Głosy rozdzieliły się mniej więcej po równo. Ok 1/4 było za Kijowem, 1/4 za Ruskim Mirem, a połowa za Świętym Spokojem. Czy jednak ludzie odpowiadali szczerze? Wiele osób mogło powiedzieć „jestem za nikim” ze strachu. Strachu przed zemstą. Czy to „banderowską” czy „separatystyczną”. Później Mariupol, nieformalna stolica „Ukraińskiego Donbasu” się ukrainizował. Tak twierdzą specjaliści, ale też moi informatorzy. Co myślą Mariupolczycy dziś? Czy przepełnia ich nienawiść do Rosji i duma z bycia obywatelami najdzielniejszego z dzielnych miast? Czy raczej mają pretensje do Ukrainy? Za to , że zostali „złożeni na ołtarzu”. Za to, że obrona była tak długa a tym samym krwawa i niszczycielska. Mają do tego prawo. Nie chcę ich osądzać. Po prostu jestem ciekaw jaka jest prawda?

Car i sułtan

Relacje między „neoosmanską” Turcją Erdogana a faszystowsko-bandycką Rosją Putina były zawsze bardzo specyficzne. Dziś zapowiada się kolejna interwencja turecka w Syrii. Może znów dojść do bezpośrednich walk rosyjsko-tureckich. Tureckiej produkcji drony są jednym z symboli ukraińskiego oporu. Jednocześnie Erdigan zaprasza rosyjskich turystów na swoje wybrzeże. W tym samym czasie bruździe w Szwecji i Finlandii w drodze do NATO. Jaka to jest z tymi relacjami Moskwa-Ankara?

Kogo zaprosić?

To już musiała być decyzja Zychowicza. Ja zaprosił bym do rozmowy Marcina Mamonia i Pawła Pieniążka. Co do zaś Turcji..sam nie wiem. Repetowicz Turków organicznie nie znosi więc nie jest obiektywny. Musiał by być to ktoś inny.

To by było na tyle na maj roku 2022. Następny wpis będzie na tematy bardziej krajowe, choć powiązane z Ukrainą, Unią, USA i Chinami. Będzie to wpis o polskiej telewizji publicznej. O Lasach Państwowych. O naszej skarbówce. To już w czerwcu.

P. S.

Podobno Medwedczuk zaczął sypać. Ciekawe cóż on tam opowie o Euromajdanie, o aneksji Krymu, o Donbasie. Czekam z niecierpliwością na informacje. Prawda zawsze wychodzi na jaw. Tak samo wyjdzie i cała prawda o katastrofie w Smoleńsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *