Nad sinym Donem
W dawnych czasach nad wielkimi rzekami płynącymi przez stepowe równiny południowo-wschodniego krańca Europy osiedlali się ludzie, których zwali Kozakami. Rzeki dostarczały im ryb, a nadrzeczne lasy dziczyzny. Na stepach wypasali stada bydła, owiec i kóz. Wyrabiali miód i wódkę. Nade wszystko jednak zajmowali się wojaczką. Zatrudniali się jako najemnicy. Trudnili piractwem i konnymi wypadami rabunkowymi. Jedni tą specyficzną pracę wykonywali sezonowo – od wiosny do jesieni. Inni kozaczyli przez parę lat. Jeszcze inni, szczególnie zbiegowie, byli kozakami do końca życia. Jako ludzie wolni zarządzali swoją wspólnotą za pomocą wojennej demokracji. Wybierając wodzów zwanych hetmanami/atamanami.
Pacyfikowanie i asymilowanie
Losy tych wspólnot potoczyły się różnie. Kozacy Zaporoscy, którzy na swoje nieszczęście przyjęli w 1654 zwierzchność rosyjską, zostali przez swą opiekunkę zniszczeni. Zamieniano ich pańszczyźnianych chłopów, przesiedlano nad rzekę Kubań dla wojowania z Turkami i Czerkiesami. Zaś pewna część uciekła ziemię tureckie. Kozacka kultura i mentalność przesiąkła jednak ukraiński lud do tego stopnia, że nawet w swoim hymnie Ukraińcy śpiewają o swoim „kozackim rodzie”. Natomiast kozacy znad Donu, Tereku, dolnej Wołgi czy rzeki Jaik-Ural zostali spacyfikowani i zamienieni w kastę pół-zawodowych wojowników. Niegdyś wolni ludzie stali się podporą carskiego tronu. W zamian za służbę wojskowo-policyjną mieli większy niż przeciętny chłop areał ziemi uprawnej i pastwisk. Nie znali nigdy pańszczyzny. Mieli pewien samorząd na swoich ziemiach. Nade wszystko zaś prawo bycia tymi którzy biją, a nie tymi, którzy są bici. Wolnymi Kozakami już jednak nie byli. Po rewolucji zostali brutalnie „rozkozaczeni” choć bolszewicy chętnie korzystali z szaszek (rodzaj szabli) tych Kozaków którzy przeszli na ich stronę.
Kozacy dziś
Po 1991 szukająca samej siebie Rosja zaczęła pozwalać na odradzanie kozackiego świata. Na Ukrainie zaś do mitu Wolnych Zaporożców odwoływali się i artyści i nacjonaliści i sportowcy. Jaki jest dziś Kozacki Świat? Ukraina jest normalnym państwem, choć niepozbawionym wad. Na pewno jednak na tyle mocnym , że nie dało się złamać inwazji jednego z największych wojskowych mocarstw. Kozacki Duch wolności i męstwa jest nadal silny. Także w Rosji po 1991 zaczął odradzać się Kozacki Świat. Szczególnie mocno te procesy zachodziły nad Donem. Odradzała się tradycyjna kozacka samorządność i kultura. Kultura dodajmy przesiąknięta militarnym duchem. Reaktywowano kozackie milicje, które brały udział w różnych zbrojnych konfliktach wspierając siły Federacji Rosyjskiej. Kozackie milicje wyruszyły w 2014 do pierwszego najazdu na Ukrainę. Najliczniej oddziały Kozaków Dońskich, którzy w maju tamtego roku zajęły miasto Antracyt na Ługańszczyźnie. Stworzyli tam swoją własną rozbójniczą republikę. Między Dońcami a siłami rosyjskimi i donbaskimi separatystami zaczęło narastać napięcie. W końcu wiosną następnego roku doszło do…zbrojnego konfliktu. Kozacy przegrali i zostali „uspokojeni”. Zapewne i dziś ich oddziały walczą po rosyjskiej stronie. Czy jednak musi być tak zawsze? Czy Kozacy muszą być naszymi wrogami? Może, tak naprawdę, mamy wspólnego nieprzyjaciela?
Wolna Kazakia
24 lutego chyba wszyscy w Polsce drżeli o los Kijowa i Ukrainy. Wydawało się, że nasz sąsiad padnie pod ciosami „drugiej armii świata”. Niedługo minie 4 miesiąc wojny i Ukraina trzyma się krzepko. Niemożliwe stało się możliwe. Skoro tak to i możliwa jest Kazakia. Państwo wolnych Kozaków. Sprzymierzone z Polską i Ukrainą. Czego i Nam i Kozakom życzę. Niemożliwe? Czy niepodległa Ukraina wydawała się kiedyś możliwa?