Wietnamska lekcja


Czy da się „wybombardować” jakiś kraj z wojny? Zmusić do uległości czy negocjacji? Śledząc doniesienia z bombardowań Ukrainy wielu osobom przypomina się konflikt w Indochinach toczony pół wieku temu. Tam kombinacja woli walki, mrówczej pracowitości ekip remontowych, stałych dostaw od sojuszników i dobrze zorganizowanego systemu obrony przeciwlotniczej zniweczyły plan „złamania Hanoi”. Dziś ta sama kombinacja działa na Ukrainie. Rosjanie mogą wystrzelić jeszcze i tysiąc rakiet i pocisków, a Ukraińcy się nie poddadzą.

Chyba, że to NATO powie pierwsze „dość”. Chyba, że na Jasionce przestaną lądować transportowe samoloty wypełnione amunicją i orężem. Wtedy… Naprawdę lepiej mieć choćby i 250% inflację niż 10 milionów głodnych ludzi w naszej pięknej III RP. Czy nam się to podoba czy nie, cokolwiek myślimy o Ukrainie, już w tej wojnie pośrednio jesteśmy. Wojnie narzuconej. Nie ma innej drogi jak droga do zwycięstwa.

P. S.

O eks-ambasadorze Melnyku już pisałem. W lecie – https://chutornik.pl/2022/07/w-sposob-trudny-do-wyobrazenia/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *