Gdy chłop płacze


Jakoś jesienią założyłem sobie Instagrama. Czasem przeglądam sobie różne fotki i filmiki. Czasem wesołe i pocieszne, a czasem wzruszające. Ostatnio poruszyły mnie dwie takie instowe relacje. W jednej sfilmowano tureckiego strażaka, który niesie uratowanego spod gruzów kota. Stary chłop, na oko 50+, a ryczał jak bóbr. W drugim młody ojciec, ukraiński żołnierz który wraca na front z przepustki, żegna się ze swoim kilkuletnim synkiem. Obaj panowie głośno szlochają. Czy ktoś normalny powie, że owi mężczyźni są niemęscy? Nie, powiedzieć może tak tylko kompletny zjeb, albo dogłębny psychopata. Takie łzy mają ogromną wartość. Jak każdy rzadki minerał. To prawdziwe diamenty.

Od lat różne psycholożki i aktywistki promują nowe wychowanie chłopców. Jednym z kluczowych jego elementów jest uczenie ich by beczeli przy każdej okazji. Każde zetknięcie z mikroagresją czy życiowym problemem daje im prawo by wpadać w łzawą egzaltację. Wypowiedzenie w stronę nastolatka weź się w garść to niemal faszyzm, a na pewno toksyczna męskość.

Wiele młodych dziewcząt podchwyciło te hasła i promuje je w swoich środowiskach. Jednocześnie te same dziewczęta dziwią się, że co poznają jakiegoś chłopca to okazuje się, że… Incel-braunista, niezdolny do jakichkolwiek poważnych relacji czad, niedojrzały wieczny chłopiec, maminsynek, nadwrażliwy pizdeusz, lub też płaksa, która zalewa się łzami, gdy trzeba zmienić żarówkę. Drogie dziewczęta – a jacy niby mają być skoro tak ich wychowano? Skoro zostali naznaczeni Wielką Pieczęcią Pizdy i pierwiastki żeńskie dominują w ich duszach? Skoro same takie wychowanie popierałyście? Owszem facet ma prawo do łez, lecz gdy leja się one co drugi dzień to uruchamiają się mechanizmy inflacyjne. Tracą na wartości, stają się tylko wyrazem bezradności post-mężczyzny. Czy tego właśnie wam trzeba? Bezradnych, słabych post-mężczyzn ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *