Historia pewnego uderzenia
Ponad sto lat temu Rosja także toczyła wielką wojnę. Pierwsze dwa lata tego konfliktu przyniosły i spektakularne sukcesy i kompromitujące porażki. Nade wszystko przez te dwa lata carscy generałowie wiele się nauczyli. Jeden z nich Aleksiej Aleksjejewicz Brusiłow zaplanował na trzeci rok konfliktu wielką ofensywę. Przygotowano się do niej bardzo solidnie. Zgromadzono odpowiednie zapasy broni, amunicji, wyposażenia. Poprawiono pracę sztabów. Wprowadzono taktyczne nowinki. To właśnie Rosjanie jako pierwsi użyli oddziałów szturmowych. Ich celem była infiltracja pozycji wroga, nocne ataki, zdobywanie pozycji z zaskoczenia.
Wielkie natarcie ruszyło 4 czerwca 1916 roku. Zrezygnowano z uderzania wielkimi siłami w wybranych punktach. Zamiast tego nacierano na kilkuset kilometrowym odcinku frontu. Można rzec równomiernie. Nie prowadzono też wielodniowych ostrzałów. Zamiast tego przygotowanie altyleryjskie było krótkie, ale bardzo gwałtowne. Później ruszyły bataliony szturmowe, a za nimi masy piechoty. Wybrano odcinek południowo-wschodni to jest wołyńsko-podolski. Zaskoczone wojska Franciszka Józefa nie wytrzymały ciosu. W miejsca, gdzie front został rozerwany wdarła się kawaleria. Zarówno wielkie jej formacje jak i carski specnaz. Carski specnaz czyli niewielkie konne oddziały. Formowane głównie z Kozaków i dowodzone przez najlepszych zagończyków siały dywersję na tyłach wroga. C. K. dywizje były rozbijane lub wycofywały się w chaosie. Tylko niektóre formacje, jak na przykład Legiony Polskie czy Strzelcy Siczowi, nie uległy panice. By ratować sytuację ściągnięto siły z frontu włoskiego. W sukurs sojusznikowi przyszli też Niemcy i Turcy. Pułki Mikołaja II nie zdobyły Lwowa, ale dotarły ostatecznie w Karpaty Wschodnie. Podobnie jak na przełomie 1914 i 1915 góry stały się murem obronnym Państw Centralnych. Górskie potoki znów się zaczerwieniły. Także na innych odcinkach szybkie natarcie zmieniło się w mozolne torowanie drogi bagnetem i granatem. Końcem września ofensywa wygasła.
Teoretycznie wielka operacja zakończyła się jednak sukcesem. Imperium Habsburgów z młodszego brata kajzerowskich Niemiec stały się ich satelitą. Atak bardzo pomógł wojskom Ententy na innych frontach. Rumunia pod wpływem pierwszych sukcesów rosyjskich przystąpiła do wojny przeciw Państwom Centralnym. Było jednak coś jeszcze… Kilka miesięcy później zmurszały i niewydolny system carski rozpadł się. Imperium pogrążyło się w chaosie. Ta ostatnia prawdziwie wielka ofensywa rosyjska wyczerpała do reszty siły potężnego państwa. Być może, gdyby zimą 1914/1915 Moskale wdarli się na Wielką Nizinę Węgierską…Jeśli by toczyli wojnę tylko z C.K. Monarchią, Bułgarią i Imperium Osmańskim…To gdybanie. Bardzo ciekawa rozrywka jednak patrząc na historię patrzymy na to co faktycznie się wydarzyło.
107 lat później
Ostatnio dość pesymistycznie patrzyłem na sytuację Ukrainy – https://chutornik.pl/2023/01/ofensywa/
Dziś, w przeddzień rocznicy myślę jednak, że cokolwiek się wydarzy tej wiosny Chanat Moskiewski i tak przegra. Nawet jeśli wedrą się jeszcze głębiej w ukraińskie terytorium niż rok temu. Nawet jeśli rozbiją szereg ukraińskich brygad. Nawet jeśli zdobędą Charków to wojnę przegrają. Jeśli zaś, jak przypuszczam, ten wielki atak jest nastawiony raczej na wykrwawienie Ukrainy niż zdobywanie czegokolwiek to też się nie uda. To raczej wojska raszystów utopią się we własnej krwii. Chwała Ukrainie, Chwała Bohaterom!