Dajcie im walczyć
Od czasu wojny secesyjnej do wojny koreańskiej pragmatyczni Amerykanie stosowali zasadę politycy wyznaczają cele, wojnę prowadzą generałowie. W Korei zaszło coś czego wcześniej nie bywało. Polityk powiedział generałom, że tę wojnę będą prowadzić do remisu nie zwycięstwa. Tak też się stało i konflikt został nie zakończony a zamrożony.
Walka jedną ręką
Gdy w 1965 roku zaczęła się pełnoskalowa interwencja USA w Wietnamie Południowym najbardziej logiczna drogą do zwycięstwa była, albo bezpośrednia inwazja na Wietnam Północny. Z przyczyn politycznych zrezygnowano z tego. Można było jednak wkroczyć na dużą skalę do Laosu. Trzeba było się po prostu dogadać z tamtejszym królem i jego ludźmi oraz z antykomunistycznymi partyzantami z ludu Hmongów. Korpus ekspedycyjny przeciął by drogi zaopatrzenia komunistycznych partyzantów i sajgońskie wojska rządowe wraz z sojusznikami mogły by dużo łatwiej tłumić rebelię.
Wybrano wariant pośredni i konflikt zaczął przypominać osobliwy pojedynek bokserski. Bokser wagi ciężkiej ścierał się z dużo lżejszym zawodnikiem, ale walczył tylko jedną ręką. Wynik walki – mniejszy bokser wygrał nokautując większego w 30 rundzie.
Nad Dnieprem i Dońcem
Podobnie jest i dziś. Nie uważam by stwierdzenie pomoc dla Ukrainy to zaledwie kroplówka było trafne. Nie ma jednak wątpliwości, że jest udzielana tak by ukraińskie wojsko walczyło jedną ręką.
Ja bym chciał żeby tym dzielnym ludziom dano w końcu tą setkę nowoczesnych myśliwców i inny oręż. Tak by ta wojna nie zakończyła się takim remisem jak w Korei tylko co najmniej przerwaniem osławionego korytarza Donbas-Krym. Dajcie im to zrobić decydenci krajów NATO! Pozwólcie im to zrobić!
Na foto – amerykańscy marynarze w delcie Mekongu.
P. S
Co prawda godło Polskiego Korpusu Ochotniczego ( https://t.me/s/PolskiKorpusOchotniczy ) nawiązuje do Huzarów Śmierci, ale wpadłem na to po jakimś czasie. Pierwsze skojarzenie było…wiadomo jakie. Zapewne u większości ludzi jest podobnie. No, ale niech już będzie, przynajmniej groźnie wygląda 😉
P. S. 2
Tamę zburzono, ale Chersoń nadal ukraiński. Zalewany, podpalany i terroryzowany pociskami, granatami i rakietami, ale ukraiński. Druga sprawa – spece od tam mówią, że tama być może zawaliła się sama, choć pośrednio w wyniku tego co się z nią działo od przedwiośnia zeszłego roku. Tak też i może być, a że propaganda ukraińska mówi to rosyjskie dzieło – taka natura wojennej propagandy.