Duch Antyku
Czerwoni aktywiści donieśli ostatnio na słynnego polskiego sędziego piłkarskiego do UEF-y. UEFA to taka organizacja, która zajmuje się futbolem w Europie. Znana między innymi z wieloletnią współpracą z GAZPROM-em. Czym zawinił sędzia Marciniak? Otóż był na konferencji biznesowej, której jednym z organizatorów był znany polityk Konfederacji. Jaka była kara? Niezbyt surowa – samokrytyka. Marciniak nie tylko się pokajał, ale zrobił to w formie stopy całuje, czołgam się w pyle. Niesmaczne to wszystko (a sympatykiem Konfederacji jak wiecie nie jestem) i bardzo odległe od pierwotnego, antycznego ducha sportu. Sport bowiem to domena ludzi wolnych.
Tego ducha wolności można znaleźć. Oto i taka historia. Był sobie taki chłopak Mykoła Miki Żydkow. Mieszkał od paru lat w Polsce, pod Krakowem. Z zawodu był budowlańcem, a hobbystycznie uprawiał futbol. Grał w lokalnym klubie ŁKS Węgrzycanka Węgrzyce Wielkie. W listopadzie zeszłego roku wrócił do swojej Ojczyzny by wstąpić do wojska. Niedawno poległ w bitwie w wieku 22 lat. Oto i człowiek z ducha dawnej Hellady. Może i nie czytał Ksenofonta i Herodota. Może i nawet nie znał słowa hoplita, ale nim właśnie był. Obywatelem – sportowcem-żołnierzem. I jako taki był człowiekiem wolnym. Więcej jest warty jeden wolny człowiek niż stu niewolników z ducha.