Jałowość intelektualizmu
W śnieżnym marcu roku 2018 wziąłem udział w konferencji naukowej. Pierwszy raz od wielu lat. Ów miting uczonych z udziałem literatów, generałów i byłych polityków odbył się w pięknym pałacyku na przedmieściach Warszawy. Tematem były ukraińskie rewolucje, ukraińska tożsamość, ukraińska wojna z tzw. separatystami.
W bufecie było smaczne jedzonko i dobre alkohole. To zapamiętałem najbardziej. Co do referatów i dyskusji… Były lepsze i gorsze. Nie mniej wszystkie płynęły z nurtem. Nie było niewygodnych pytań, ostrych polemik ogólnie mówiąc buranu umysłów. Po mitingu wszyscy rozjechali się do domów. Ten i podobne mu złoty analityków/czek i intelektualistów/ek nie zmieniły zupełnie niczego. Interesy prowadzone z Federacją Rosyjską przez tzw. Kolektywny Zachód nadal kwitły. Sama Ukraina mimo wojny prowadziła wcale nie małą wymianę handlową z Chanatem Moskiewskim. Któż by się spodziewał , że niemal dokładnie sześć lat później…
Niemal dokładnie sześć lat później spotkałem TYCH CO ZMIENILI HISTORIĘ. Tankiści, przeciwlotnicy, gwardziści, policjanci, OT-ecy, partyzanci i piechurzy. Ludzie z automatami. Ludzie Czynu. Człowiekiem Czynu jest też mój kuzyn, który teraz pilnuje podlaskiej rubieży przed dywersantami. Tymi z automatami w ręku i tymi uzbrojonymi w drągi i proce. Oto i Czyn. Gadanina nigdy nikogo nie zatrzymała. Więc może mniej gadać?
P. S.
Recenzje i komentarze bieżące na chutornik_dzialfoto (Instagram).

