Jesień sprzed trzech lat


Wspominam ostatnio jesień sprzed trzech lat. Paranoiczna atmosferę lockdownu podbijaną jeszcze przez piorunową rewoltę. Dziś po tym co zdarzyło się na Ukrainie nie wydaje mi się ten czas jednak, aż tak straszny. Jeszcze mniej straszny wydaje się w perspektywie danie ludowi myślących maszyn. Myślących, rozmawiających, piszących, malujących, śpiewających. Uczeni i politycy mówią to nie może wymknąć się spod kontroli. Już internet się wymknął. Choć ma ogromnie dużo plusów to równie wiele minusów. Teraz jesteśmy na szczycie naszych możliwości jako ludzkość. Gdy AI wejdzie na ostro do naszego życia nastąpi szybką degradacja rodzaju ludzkiego. Człowiek przyszłości będzie niebinarną, chuderlawą istotą masturbującą się na śmierć w swojej samotni. Będzie nieporadny, manualnie upośledzony, nie potrafiący odróżnić prawdy od iluzji ani dobra od zła. Roboty i algorytmy uwolnią go od trudu pracy, satysfakcji z sukcesów i goryczy porażki. Od radości miłości spełnionej i bólu złamanego serca. Generalnie uwolnią ludzkość od życia i tak zgaśniemy ponuro i haniebnie. Żeby tak szlag trafił te wszystkie ośrodki badawcze. Nic by mnie tak nie ucieszyło jak totalna porażka tego transhumanistycznego projektu.

Fotka sprzed trzech lat – mroźny poranek na dworcu w Krośnie.

2 thoughts on “Jesień sprzed trzech lat”

  1. Zgadzam się w całej rozciągłości.
    Graficy, dziennikarze, pisarze (!), projektanci wnętrz, a nawet poeci mogą powoli pakować walizki. Kiedyś automatyzacja dotyczyła prostych, powtarzalnych czynności. Zajęcia kreatywne pozostawały poza zasięgiem maszyn i były domeną człowieka. Przeraża mnie to, co się dzieje, a także hurraoptymizm naukowców w tej sprawie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *