Pytania bez odpowiedzi
Może ktoś po lekturze ostatniego wpisu pomyśleć, iż jestem trumpistą. Absolutnie nie. Duet D. Trump – J. D. Vance u władzy to chyba przepis na nieprzewidywalne. Z kolei USA pod obecna władza to też nie jest nic dobrego, to dryfowanie. Ameryka to zaś nasza protektorka (w dużej mierze z naszej własnej winy jesteśmy protektoratem) od której zależy to czy będą nam na głowę lecieć bomby czy nie. W ogóle nie dzieje się dobrze i w Polsce i w Europie i na Świecie. Tak – dryf wydaje się dobrym słowem na określenie obecnej sytuacji.
Ah jakby tak było jak było w okolicach 1998! Wtedy rzeczywistość była o wiele bardziej klarowna. Na tronie w Waszyngtonie zasiadał potężny Bill, na tronie w Watykanie Nasz Dalajlama, na tronie w Moskwie słaby pijak Jelcyn. Chińczycy zaś szyli trampki i produkowali piłki i paletki do ping-ponga. Nad wszystkim zaś czuwał z góry Pan Bóg. Kto wie może ten ostatni z wymienionych dalej czuwa?
P. S.
Właśnie się dowiedziałem, że ostatecznie ewakuowano przyczółek w Krynkach. Czy ta dziewięciomiesięczna bitwa toczona na mokradłach delty Dniepru nie jest dobra metaforą obecnej fazy wielkiej wojny ukraińskiej? Statyczne, heroiczne trwanie na pozycjach. Wiązanie sił wroga, dziesiątki kontrataków, żadnej ofensywy. Zdecydowanie obecny Kolektywny Zachód nie ma pomysłu na pomoc dla Ukrainy poza kolejnymi pakietami. Może jednak ten Trump ponownie zasiadający na tronie w Waszyngtonie to lepiej dla niej jak i dla całej Wschodniej Flanki? Jest nieprzewidywalny, gdy rządził nie był prorosyjski…
(fotka znaleziona, gdzieś w przestrzeniach internetu – autorze skorzystam dla pochwały twojego kandydata 😉 )

