Trzy Ukrainy
Pierwsza Ukraina to Ukraina ofiar. To miliony, mniej lub bardziej, straumatyzowanych kobiet, dzieci i mężczyzn. Człowiek reaguje na traumatyczne przeżycia i przewlekły, silny stres bardzo różnie. Histerią, apatią, roszczeniowością, agresją i autoagresją w końcu szukaniem zapomnienia za pomocą przeróżnych zapominaczy. Od chorobliwej mani zakupowej i kompulsywnego podróżowania po ciepłych krajach (ci co mają piniądz) po chlanie na umór (ci co mają piniędzy mniej). Naprawdę ciężko być normalny i pozytywnie nastawiony , gdy pochodzisz z kraju będącego w stanie wojny totalnej. Na dodatek leży on na kontynencie, w którym ludzie raczej się wściekają z przesytu niż z nędzy. Można tej Ukrainie współczuć, pomagać, ale też zupełnie naturalne, że po pewnym czasie zaczyna być dla wielu nużącą.
Druga Ukraina to Ukraina mafii, oligarchów, schematów korupcyjnych i totalnego cynizmu. Sporo tego było już przed wielką wojną. Jak to bywa zwykle w krajach postkolonialnych. Długotrwała, wyniszczająca wojna nie sprawiła, że ludzie masowo pozmieniali się na lepsze. Wojna to zabijanie i niszczenie. Nie mniej jednak nie może dziwić , że wielu ludzi, którzy na początku rosyjskiej totalnej rekonkwisty Małorosji angażowało się w pomoc dla najechanego kraju później zraziło się i zaprzestało wsparcia.

Jest i trzecia Ukraina. To kraj w walce. To Ukraina w okopach. Ta walczy. Jeśli gdzieś coś Europy Leonidasa, Rolanda, Św Joanny Orleańskiej i Ryszarda Lwie Serce zostało to właśnie tam na froncie. Z tamtej właśnie Ukrainy ten proporzec dostałem. Mam parę cennych artefaktów w swojej kolekcji historycznych pamiątek, ale ten jest najcenniejszy. Jeśli czytacie Chutornika regularnie to pewnie się domyślacie jak do mnie trafiła. Jeśli nie to tu przeczytacie – https://chutornik.pl/2024/03/o-ludziach-czynu/
P. S.
Kuba jest z zawodu analitykiem w OSW. Nawet można go czasem posłuchać na YouTube – https://youtu.be/HGmIVLoUB_I?si=1SNqxOz-L0s7Txwm
P. S. 2
Z sportów olimpijskich najbardziej lubię wspinaczkę na czas i boks. Julka idziesz po Złoto!

P. S. 3
Wiecie jak wygląda północne pogranicze rosyjsko-ukraińskie? Trochę jak pogranicze nasze od Zalewu Wiślanego po Bug. Tu las, tam mokradło, znów lasek, kukurydzą, jakaś wioska, kukurydza, puszcza, mokradła, ziemnioki, jakaś wioska. Jak mokradła i lasy to można dużo rzeczy maskować. Setek kilometrów ciężko upilnować. Bardzo cieszy mnie rajd na Kursk, ale chciało by się więcej takich. Wreszcie jakiś manewr. Jeśli nie napoleoński to godny Bohuna.