Sum rex vester, nec fictus neque pictus.
Batory zawsze wydawał mi się królem niemal idealnym. Doświadczony żołnierz, wódz znoszący trudy wraz ze swoimi żołnierzami i dający przykłady odwagi osobistej. Nie był co prawda błyskotliwym na polu bitwy, ale strategiem był świetnym umiał także doskonale dobierać sobie komendantów i udzielać im zaufania. Solidny administrator, dobry gospodarz, gdy trzeba było surowy Pan. Katolik wierzący szczerze, protektor zakonu jezuickiego a zarazem człowiek tolerancyjny i światły. Opiekun uczonych i fundator szkół.
Czy Polska potrzebuje nowego Batorego? Oczywiście. Eksperyment pisowski udał się w zaledwie 20 czy 30% i skoczył powrotem do władzy szpetnego Tuska między innymi dlatego , że Jarosław Kaczyński ani Andrzej Duda, ani też Mateusz Morawiecki nie mieli charyzmy by porwać za sobą masy ludowe i średnią szlach… znaczy klasę średnią. Czy taki charyzmatyczny wódz naszego Narodu jest potrzebny? W to nie wątpię i nie mówię tu o jakimś totalitarnym fuhrerze tylko o prezydencie, który wprowadzi nową konstytucję, system pół-prezydencki, przywoła do porządku przeróżnych baronów, nakaże płacić podatki tym którzy ich nie płacą a śpią na workach dukatów, zreformuje wojsko i uporządkuje sprawy publiczne. Takiego wodza daj nam Panie Boże Amen.