Notatki z grudnia cz. 1
Al-Dżaulani trzeba przyznać, że jego kariera partyzanckiego wodza, terrorysty jak i dyplomaty jest niezwykle interesująca. Czego można się od niego nauczyć? Cierpliwości połączonej z śmiałością, gdy nadchodzi odpowiedni moment do ataku. Odwagi lwa i ostrożności lisa. Zaiste wielki to wódz choć z mianowaniem go „bohaterskim komendantem, który obalił dyktatora” bym się nie śpieszył. To wojownik za dżihad nie za demokrację. W najlepszym przypadku od Wzgórz Golan po Latakię będzie rozciągać się sannicka wersja Republiki Islamskiej. W najgorszej względny porządek lat 2019-2024 zmieni się w kolejną fazę wojny „wszyscy przeciw wszystkim”.
Artykuł „Patologie transformacji” – nieprzesadnie długi artykuł Piotra Wójcika opublikowany zimą 2013/2014 na stronie Klubu Jagiellońskiego wpłynął na moje spojrzenie na historię III RP bardziej niż wszystkie inne teksty na ten temat jakie przeczytałem w latach 1995 – 2024.
Abchazja rozśpiewany góralski naród żyjący od wieków w miejscu , gdzie ośnieżone szczyty Kaukazu spadają ku subtropikalnym wybrzeżom Morza Czarnego. Ich qasi-państewko istnieje dzięki protekcji Rosji. Nie kochają oni jednak Rosjan, którzy w XIX dokonali brutalnej pacyfikacji ich ojczyzny. Czy bardziej nienawidzą Gruzinów niż Rosjan? Patrząc na ostatnie masowe protesty w Abchazji domniemuję, że tak może było w latach 90-tych XX wieku a teraz może być inaczej. Wyrwanie Abchazji z łap Moskwy to wydawałoby się możliwe, gdyby i Zachód i Gruzja miały na to ochotę, pomysł i pieniądze…
Batory Zmiany ustrojowe w naszym Kraju zacząłbym od wprowadzeniu ustroju pół-prezydenckiego. Prezydent zaś powinien powiedzieć Polkom i Polakom „Sum praeses vester, nec fictus neque pictus”.
Blokada O ile wiosną, gdy rolnicy blokowali granicę z Ukrainą mieli realne powody do protestów. Blokady i mitingi rozpoczęte tej jesieni, dokładnie w dniu pamięci ofiar Wielkiego Głodu 1932-33, są hucpą organizowaną przez rosyjski wywiad. Uczestnicy zaś tej rabacji to debile.
Baraban – tytuł wiersza poety ukraińskiego rozstrzelanego w 1937 wyśpiewany przez piosenkarza z Wołczańska (tego Wołczańska – https://chutornik.pl/2024/05/infiltracja/ ) i piosenkarkę spod Lwowa. Warto posłuchać – prawdziwy ukraiński duch w niej jest.
Bagna Zwiększenie powierzchni mokradeł jest jak najbardziej potrzebne. Europa jest od XIX wieku przemeliorowana. Nie mniej jednak nie może się owa częściowa demelioracja odbywać kosztem farmerów.
Braun Zimą 2011/2012 podczas dawno już zapomnianych protestów antyTuskowych wróciłem do „interesowania się polityką”. Znienawidziłem establiczment złożony z beneficjentów transformacji. Szukałem jakiegoś przewodnika, który pokaże kierunki rewolucyjnej drogi. Grzegorz Braun wydawał mi się jednym z odpowiednich ideologów. Nie stałem się jego wyznawcą, ale ceniłem jego filmy, z uwagą słuchałem i czytałem jego przemowy. Tak samo i wywiady z nim przeprowadzane. Uwielbiałem jego bon-moty, celne riposty oraz wspaniałą polszczyznę. Wizja Polski suwerennej, maksymalnie samowystarczalnej, konserwatywnej, Polski dla chłopaka z dziewczyną co chcą mieć domek na przedmieściu, trójkę dzieci, pieska, kotka, trzy auta i karabin. Pierwszy zgrzyt nastąpił, gdy zacząłem odsłuchiwać długiego wykładu Brauna nt. powstania listopadowego. W pewnym momencie poczułem się jak na prelekcji w Klubie Płaskoziemców. Braun nie tyle krytykował porywczą, rewolucyjną młodzież ówczesną co zaczął przedstawiać carat jako ustrój przyjazny Polakom i generalnie pozytywny. Od tego czasu patrzyłem nieco inaczej na „Griszę”. Na jego dziwne znajomości, warcholstwo, angażowanie się w każdą możliwą zadymę reakcyjną lub szurowską. Tak, myślę , że jest agentem. Jego zadaniem nie jest jednak wpływanie na politykę wewnętrzną czy zewnętrzną. Takiego bowiem, jako szeregowy poseł małego klubu nie ma. Ma inne instrukcje. Robić zasłonę dymną dla takich ludzi jak sędzia Szmydt czy major Rubcow.
Collegium Tumanum nie ma już prawie w ogóle w naszej Rzeczpospolitej korupcji w stylu znanym z bantustanów czy jakiejś postsowieckiej Molvanii. Nikt już chyba nie przynosi koperty wypchanej banknotami wysokich nominałów do lekarza, niemal na pewno nikt nie wręcza banknotów „do łapy” policjantom drogówki czy strażnikom miejskim. Jest jednak nadal wyższa korupcja, korupcja w „białych rękawiczkach”. Afera związana z niesławną uczelnią pokazuje jasno, że taka korupcja przeżera nasz system polityczno-samorządowy.
Chajtarma dobry film ukraińsko-tatarski. Krym 1944 rok… Polecam.
Chorwacki system od 1 stycznia 2025 w Chorwacji przywrócono służbę wojskową dla chłopaków kończących szkołę średnią. Będzie trwała dwa miesiące i obejmie (jak się szacuje) około 1/3 kończących 18 lat. Reszta odbędzie nieco dłuższy „staż” w szpitalach itp. instytucjach w ramach Służby Cywilnej. Ci co pójdą na dwa miesiące do woja otrzymają 1400 euro żołdu. To niewiele (za dwa miesiące pracy na minimalnej w Chorwacji dostaje się na rękę 1680 euro) , ale zawsze coś dla osiemnastolatka. Chorwacja leży co prawda daleko od Rosji, ale zapewne obawiają się, że w razie wybuchu chaosu na świecie Serbom może przyjść do głowy odwet za klęskę z 1995 roku. Dmuchają na zimne. My mieszkamy blisko Rosji. Co by się stało , gdyby polski Sejm, Senat i prezydent zadekretowali , iż takie 2 miesięczne szkolenie powszechne stanie się obowiązkowe w naszej Rzeczpospolitej? Otóż mamy nastolatków natychmiast wyszły by na ulicę w ramach kolejnego Strajku Kobiet. Politycy każdej opcji od Konfederacji po Razem to wiedzą. Jeśli chodzi zaś o mnie – mi WKU czy teraz WCR może wysyłać „powistkę” nawet i na wojnę nie tylko na manewry. Unikałem woja , gdy byłem pięknym, dorodnym młodym ogierem „bo wojny nie będzie”, i „teraz się studiuje co zrobić wszyscy tak prawie robią”.
Dyscyplina Rzymska bogini mająca wielką cześć szczególnie wśród legionistów.
DHL 18D zadziwia mnie to, że media, które od 14 lat stoją na stanowisku, że w Smoleńsku nie mogło dojść do sabotażu piszą teraz o możliwości doprowadzenia do katastrofy lotniczej samolotu transportowego jaka zdarzyła się ostatnio na Litwie za pomocą działań sabotażowych. To Rosja jakaś inna była w 2010 niż w 2024?
Demografia Za czasów mojej młodości „Starsi i mądrzejsi” tłukli nam młodym , że „musi nam być lżej”. Stawiano nam dwa kierunkowskazy. Jeden z napisem „Zachód” drugi z napisem „Studia”. Na ów Zachód wyjechał element przeróżny. Od chuliganów i drobnych rzezimieszków po statecznych chłopcówpo technikum, którzy chcieli szybko się ustatkować, założyć rodzinę i żyć za godne pieniądze. Bardzo często młode rzezimieszki stawały się „na Zachodzie” solidnymi robotnikami, zakładali rodziny. Zakładali je też owi stateczni technicy. Część z tych ludzi wróciła do Polski, ale wielu nie. Ich dzieci będą co najwyżej Brytyjczykami, Francuzami czy Norwegami polskiego pochodzenia. To zrozumiałe – Ojczyzną tych dzieci nie jest bowiem Polska. Reszta, taka jak ja, często nie wiedząca dobrze czego chce i nie umiejąca dorosnąć szła na uczelnie. Od tych „elitarnych” w „wielkich ośrodkach” po „Wyższe Szkoły Imprezowania” na głuchej prowincji. Politycy pozbyli się w ten sposób „kłopotu” z wyżem demograficznym wchodzącym w dorosłość. Do tego mogli się chełpić gwałtownym wzrostem krzywej „osób z wyższym wykształceniem”. Rodzicom też to pasowało. Pokolenie, które wchodziło w dorosłość pod koniec PRL-u świecie wierzyło, że pokole niu ich dzieci „będzie lżej”. Synowie sprzątaczek mieli być „prezesami”, córki bazarowych handlarzy „bizneswoemnkami”. Wydawało się wszystkim , ze wystarczy nauczyć się angielskiego i obsługi „komputera” by mieć owo „lżejsze życie”. Jednocześnie oczekiwano bardzo często od młodych ludzi „zajęcia się nauką/nauką i pracą” zamiast „randkowaniem i podobnymi głupotami”. Ewentualnie mawiano nam, że „dupczyć się można ile wlezie byle pamiętać o kondonach. Żadnych dzieci póki nie będziecie klasą średnią, póki się nie ustawicie w życiu”. Finał tego wszystkiego był taki, że mnóstwo „magistrów z prowincji osiadłych w wielkich ośrodkach” niejako „wygaśli/wygasło”. Człowiek nie jest stworzony do tego, żeby po 30-tce szukać sobie „drugiej połowy”. Szuka co najwyżej procesco-girl , albo tinder-boya na wyżycie w ramach „jednonocnego kolcowania” lub „przyjaźni z dupczeniem”, hybrydy babci z misą pierogów i gwiazdy porno, tudzież przysłowiowego „księcia z bajki”. Lub też nie szuka już niczego. Do tego dochodzi to, że ludzi stać po latach harówki w korpo-biurowcach na wycieczki typu „tydzień w Tajladnii”, ale nie stać na mieszkanie dla pary z jednym dzieckiem. System post-transformacyjnego i post-neoliberalnego kapitalizmu jest nie mniej toksyczny jak realny socjalizm. Może nawet bardziej bo w PRL-u rodziło się mnóstwo dzieci. W przeciwieństwie do III RP, która znalazła się na równi pochyłej ku biologicznej samolikwidacji. Nie wyszło.
Dotyk Zen Nie rozumiem do końca Azji bo i nie jestem z niej, lecz uwielbiam tamtejszą sztukę. Film „Dotyk Zen” mnie zachwycił szczególnie.
Elektryka ludzie podniecają się EjAj , magicznym czatami, które „wyzwolą nas od męki pracy i myślenia”, „nowoczesną gospodarką opartą o krzem i wiedzę”. Wystarczy jednak trochę rakiet balistycznych, pocisków manewrujących i prostej konstrukcji dronów i cały ten całkowicie zależy od „elektryki” świat leży na łopatkach.
Fabryka Z jednej strony cieszę się , że na razie zamknąłem czteroletni (z przerwami) okres pracy w przemyśle. Cenię jednak to doświadczenie i cieszę się, że pracowałem w polskich firmach.
Gwiazdy Nigdy nie widziałem tylu gwiazd co przed świtem 26 lutego roku pamiętnego pod Równem. Nigdy nie byłem bardziej wolny niż wtedy.
Grad Rozwojowa wersja „Katiuszy” BM-21. W połączeniu z dronami straszliwa broń, która może spustoszyć Białystok, Elbląg czy Olsztyn. Nie można Rosji się bać, ale zważywszy bardzo napięte stosunki USA-Chiny Ludowe nie należy jej lekceważyć. Wojna na Pacyfiku to także wojna nad Bałtykiem. Co do tego nie mam wątpliwości.
Gudauskas Konstatin – człowiek, który w marcu 2022 wywiózł z okupowanych terenów obwodu kijowskiego 203 osoby zagrożone represjami. Niedawno na ekrany wszedł film o tych wydarzeniach. Muszę się wybrać bo podobno dobry.
Gryf Czy tak naprawdę dla naszej Rzeczpospolitej najlepszym głównym samolotem bojowym nie byłby szwedzki Gryf? Myśliwsko-bombowa maszyna opracowana nade wszystko dla obrony kraju. Dostosowana do kontynuowania walki po zniszczeniu baz lotniczych i lotnisk zapasowych. No, ale to już gdybanie. Samoloty amerykańskie i koreańskie też złe nie są.
Gełajewski Specnaz słucham , gdy kończę pisać ten tekst.
HUR Ukraiński wywiad potrafi wykorzystać dziewczynę, nic Ukrainie niewinną i niechętną dyktaturze Putina, dla zabicia donbaskiego watażki. Dziewczynę skazano później na 27 lat tiurmy za terroryzm i zdradę. Czyli na śmierć. Ci , którzy przekazali jej zaminowany prezent dla owego watażki doskonale wiedzieli, że nie zdaje sobie on sprawy o ukrytej bombie. Była nieświadomym Aniołem Śmierci. Wiedzieli też , że skazują ją na wiele lat gwałtów, tortur i straszliwych warunków w więzieniu. Cel uświęca środki? Czasem. Gdyby był to jakiś błyskotliwy generał, lub wybitny konstruktor uzbrojenia… Nic z tych rzeczy. Śmierć bandyty i „osobowości internetowej” nijak nie przybliżyła zwycięstwa Ukrainy. Nie było tak, że poświęcając jednego człowieka ratuje się tysiąc. Nie uratowano nikogo. W tym samym czasie , gdy ta nieszczęsna dziewczyna zamarza gdzieś w lochach Sybiru synalek ukraińskiego oligarchy tapla się w pozłacanej wannie z dżakuzii razem ze stadkiem młodych płatnych przyjaciółek. W jego krwi krążą stymulanty, etanol i wiagra. Z wanny można zobaczyć wspaniały widok na port jachtowy w Monako. Ukraiński wywiad nie potrafi zmusić jego tatusia by sprzedał pozłacaną wannę zmieniając ją w porcelanową. Armia potrzebuje złota, złoto to buty dla żołnierzy, stazy i kroplówki, rakiety i naboje. Na to by narzucić „żołnierzom Batalionu Monako” nieco dyscypliny HUR i SBU są zwyczajnie „za krótkie”.
Halicz Czy mógł powstać drugi naród ukraiński? Mógł tak jak są Czesi, Słowacy i Morawianie czy Węgrzy i Szeklerzy, albo Serbowie i Czarnogórcy. Gdyby powstał zwał by się pewno halicko-rusiński. Nie powstał. Jest jednak ciekawy ukraiński regionalizm, a spłaszczanie go do banderyzmu i austriackiej galicyjskości z elementami karpacko-wyszywankowymi powoduje sfalsyfikowanie spojrzenia. Niestety sami mieszkańcy Zachodniej Ukrainy, często z wykształceniem humanistycznym, nie potrafią wyjść poza ten schemat.
Historyczne Bitwy Lubię tę serię książek i regularnie kupuje i czytam kolejne odcinki.
Indywidualizm Społeczeństwo indywidualistyczne nieuchronnie grawituje ku hiperindywidualistycznemu, a to nieuchronnie ku samolikwidacji. Społeczeństwo postindustrialne nieuchronnie zmienia się w postpostindustrialne czyli takie w , którym infulencer żyjący z publikowania idiotyzmów ma większe poszanowanie niż inżynier dzięki , któremu może je umieszczać w Internecie.
IDF Hezbollah i Hamas mają wyłamane kły, Iran osłabiony, Asad obalony, na Zachodnim Brzegu robią co chcą… Ciekaw jednak jestem jak by wojsku żydowskiemu poszła taka wojna jaką mieli w 1967 czy 1973 roku.
Kaskadowy upadek morale ostatnio byliśmy świadkami jak armia Asada i inne struktury siłowe jego dyktatury załamały się jak domek z kart. Podobnie było w Gruzji w 2008 roku. Gruzini podobnie jak Polacy potrafią być waleczni. Bili się całkiem dobrze podczas wojen z lat 1991-1994. Gruzińscy ochotnicy wykazywali i wykazują się męstwem na polach bitew Czeczeni i Ukrainy. Latem 2008 roku ich armia rozpadła się jednak w kilka dni. Dlaczego? Bo nie uwierzyli, że z Rosją można skutecznie walczyć. Panika rozlała się jak zaraza w szeregach i wróg szybko wymusił hańbiący rozejm. Nasi geniusze strategii tacy jak generał „Marsowy Łysol” Różański wysnuli na tej podstawie wniosek , iż winne tej sytuacji było użycie rezerwistów. Idąc dalej stwierdzono, że Wojsko Polskie potrzebuje jakichś szczątkowych rezerw nazwanych NSR-em. Kolejny wniosek do jakiego doszli był taki, że Wojsko Polskie może wojować z talibami, irackimi partyzantami, czadyjskimi bojówkami, Imperium Czechosłowackim, ale nie z Rosją. Z Rosją wojować się nie da, można tylko dokonać „zbrojnej demonstracji” i czekać na wyzwolenie przez Amerykanów. Na szczęście ukraińscy generałowie w lutym 2022 roku nieco inaczej patrzyli na tą kwestię.
Macedonia Północna –pojechał bym kiedyś, w październiku lub w maju, nad Jezioro Ochrydzkie. Nigdy tam nie byłem, a podobno pięknie tam.
Mucha To pseudonim pułkownika Mikołaja Kunickiego. W 1939 walczył w Wojsku Polskim przeciw Niemcom. W 1942 wstąpił do niemieckiej policji by zwalczać banderowców. Później zdezerterował ze swym oddziałem i został sowieckim partyzantem. Przeszedł szlak bojowy z Wołynia przez Lasy Janowskie, aż w Bieszczady walcząc po drodze z Niemcami i Ukraińcami. Dodajmy walcząc bezlitośnie. W PRL-u został pułkownikiem LWP i działaczem kombatanckim. Jednocześnie wystąpił w 1946 jako świadek obrony „Ojca Jana” znanego komendanta AK z Podkarpacia. Jak sklasyfikować tego człowieka? Bohater, a może kolaborant zarówno nazistowski jak i bolszewicki?
Siła Wspomnienia wracają z każdą zapisaną stroną. Jak fleshbacki . Oto siebie samego widzę. Jakby z lotu ptaka, tudzież okiem drona. Chłopiec idący wydeptaną w śniegu ścieżką. Zachodzące słońce barwi zmrożony śnieg krwistą czerwienią. Wyż z Syberii przyniósł falę mrozów. Jest naprawdę zimno, z minus piętnaście. Na plecach dźwigam szkolny tornister. W ręku trzymam zaś reklamówkę pełną książek. Jest piątek więc jutro będzie sobota. Planuje już w głowie weekend. Śnieg nie sypie więc poza odkurzaniem, podlewaniem kwiatków i trzepaniem dywanów w domu nie będzie za wiele roboty. Już koło południa będę jeździł na nartach. W ruinach magazynów i na zamarzniętych bagnach nad rzeką będziemy toczyć symulacje bitew. Potem z kolegami rozpalimy w piecu w naszym bunkrze. Mamy na wzgórzu własny, zamaskowany bunkier. Własnoręcznie wykonany. Z wentylacją i z piecem. Ćwiczymy się do partyzantki. Dla frajdy i w razie czego. Gdy już skończę szkołę, przed studiami chcę odbyć służbę w górskiej brygadzie. Być Podhalańczykiem jak wujek Grzesiek. Chcę być silny. Gdy słońce zacznie chylić się ku zachodowi wrócę do domu. Zrobię sobie herbatę i rozsiądę na kanapie w pokoju babci. Mam całą reklamówkę książek. Chyba zacznę od „Monte Cassino” Wańkowicza, a może od „Doktora Żywago”. W niedzielę po kościele i obiedzie oglądnę western, a potem znów pochłonie mnie lektura. W poniedziałek na drugą lekcję to bardzo dobrze, będzie można się wyspać. Planuje dokładnie, idę więc zamyślony. Tracę czujność. Nagle wpadam w zasadzkę. To lokalni chuligani, chłopaki ze starszych klas postanawiają urządzić sobie zabawę moim kosztem. Wataha wyskakuje za krzaków. Otaczają mnie kręgiem jak wilki jelenia. Najpierw zrywają mi czapkę z głowy i rzucają w zaspę. To samo robią z książkami. Zdzierają tornister i wieszają na ramieniu naftowego kiwona. Dynda podnosząc się w górę i opadając w dół w rytm pracy górniczej machiny. Szydzą ze mnie. Dopytują czy aby na pewno nie jestem innej orientacji skoro chodzę do biblioteki. To wszak miejsce, ich zdaniem, w sam raz dla gejów. Nie umiem rzucić się na nich i obić im mordy. Dopiero później nauczyłem się, że gdy są sami nie są tacy mocni. Wtedy jednak jeszcze nie zdaję sobie z tego sprawy. Tryumfuje naga siła, taktyka ataku stadem. Wataha odchodzi szukać nowych rozrywek, a ja zbieram swoje rzeczy. Od tamtego czasu mam gdzieś głęboko w głowie zakodowany kult „krzepy” oraz pogardę dla „zniewieściałego intelektualizmu” i „pizdeuszy”.
Światło Jest tyko Światło i Ciemność jeśli chodzi o zasadę rządzącą Światem.
Sasza Saszę ostatni raz widziałem we wrześniu 2022. Były oficer milicji i ochotnik zdemobilizowany po odniesieniu ciężkich ran na froncie jechał do rodziny „na Zachód”. Jeden z nieznanych bohaterów wojny. Teraz najczęściej mówi się o prawdziwych jak i wydumanych patologiach ukraińskich. Stało się modne „bycie asertywnym” i to z jednej strony dobrze, ale z drugiej jest to spojrzenie równie fałszywe jak gloryfikacja Ukraińców jaką Polacy praktykowali na początku wielkiej wojny ukraińskiej. Prawda jest taka, że mniejszych lub większych bohaterów są na Ukrainie setki tysięcy.
Warto Czy było? Nigdy się nie dowiem.






