W poetyce polskiego rapu


Postanowiłem dziś ułożyć wiersz ,który można  melorecytować  na koncercie raperskim.  Napisałem go w stylistyce rodzimej i współczesnej wersji hip-hopowych afro amerykańskich szansonów kryminalnych.

 

Jestem gangusem

ulicznym szajbusem

 jestem banditos

 gorący jak hot czikos

 po mieście puszczam mefedrony

 bajeruje z chłopakami szony

muskuły me z żelaza

w łóżku ze mną ekstaza

moja bryka pod maską ma pińcset koni

moje mieszkanie pełne gangsterskiej broni

jestem twardzielem

 gardzę frajerem

 lecz gdy w klubie kręcisz pupeczka

pragnę byś była moją kochaneczka

jak króliczek jestem łagodny

 do wielkiej miłości zdolny

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *