Wcale mi nie wesoło
Nie jestem członkiem Klubów Gazety Polskiej, ani prenumeratorem tego czasopisma. Z przymrużeniem oka patrzę też na twierdzenia o jej „niezależności”. Zdarza mi się ją jednak czytywać i robię to od ok 2014 roku. Gazeta Polska była odkąd pamiętam programowo antyputinowska. Zapewne przed 2014 było podobnie. Można wręcz powiedzieć, że ostrzeganie przed Rosją i jej dyktatorem na lata przed 24.02.2022 roku pojawiało się na jej łamach regularnie. Redaktorzy Wildstein i Mucha pojechali na Donbas w charakterze korespondentów nie w 2022 lecz osiem lat wcześniej. Tymczasem, gdy ostatnio Napoleon Naszej Epoki, Dniepr Myśli, Ukraiński Jerzy Waszyngton, Nowy Sahajdaczny, Mahatma Wołodymyr Wielki Zełenski raczył nawiedzić Warszawę na konferencję prasową nikogo od Sakiewicza nie zaproszono. Ani też przedstawicieli żadnego opozycyjnego wobec obecnego rządu medium. Żadnego, przybyli sami uśmiechnięci redaktorzy – Der Onet, TVN24, KryPa i Rzeczpospolita. Mahatma Zełeński łaskawie wskazał też, że to Rafau Czaskoski jest jego kandydatem na polskiego prezydenta Polski. Co prawda w USA nie wyszło to wskazywanie i to Trump wygrał, ale może tym razem wyjdzie. W końcu nawet geniusze, do których niewątpliwie czasem się mylą.
Ano jestem złośliwy, ale czemu miałbym nie czuć się rozgoryczony? Ta ostentacja działa mi na nerwy jak i inne idiotyczne posunięcie Napoleona z Krzywego Rogu. Nie można mu odmówić osobistej odwagi jaką zaprezentował na przedwiośniu 2022 roku, czy podczas wizytacji wojsk w strefie przyfrontowej. Nie wierzę też w legendy rozpuszczane przez agenturę moskiewską i jego osobistych wrogów o luksusach w jakich ma niby żyć. Natomiast hetman z niego… Ukraina miała co najmniej kilku lepszych w swoich dziejach. To genialny aktor, któremu kilkanaście miesięcy udawało się grać rolę trochę Dudajewa, trochę Martina Luthera Kinga pomieszanego z Fidelem Castro, Churchillem i JKF-em . Nie można jednak grać w nieskończoność. Z pewnością historycy, gdy popatrzą z dystansu, gdy popracują w archiwach, nie ocenią go jednoznacznie źle. Dobrej noty jednak nie dostanie. W przeciwieństwie do Zełeńskiego nie mam zdolności namaszczania władców w sąsiednich krajach. Myślę jednak, że prezydent-eksgenerał byłby dla kraju leżącym na wschód od Bugu i Sanu najlepszy. Oczywiście eks-generał podobny do Charlesa de Gaulle, Dwighta Eisenhowera czy Ichakka Rabina a nie jakiś trep stojący na czele kozackiej junty.