A może jednak rozejm?


Może i jednak ta wojna nie potrwa jeszcze lata jak ostatnio prorokowałem? Może i  sami Rosjanie (i ci na dole i ci na górze) mają już dość? Może rozumieją, że nie będą mieli satelickiej Małorosji, ani Kijowa, ani Odessy, ani Charkowa, ani nawet raczej nie zdobędą nawet Kramatorska? Chyba rozumieją. Nawet Chomeini w końcu odpuścił permanentny napór swych wojsk  dla wyzwolenia Karbali, Nadżafu i Bagdadu. Nawet Mao zrozumiał , że nie da się dalej wojować z imperialistami w Korei i trzeba wymusić na Kim Ir Senie podpisanie rozejmu. Całkowicie wierzę w szacunki mówiące , że Federacja straciła milion  – półtorej miliona poległych, rannych, jeńców, zaginionych i dezerterów. Straty to porównywalne do tych z wojny nomen omen krymskiej. Rosyjska flota i lotnictwo najdelikatniej mówiąc się nie popisały. Dyplomatyczna izolacja, coraz bardziej kulejąca gospodarka, uzależnienie coraz większe od Chin Ludowych, katastrofa demograficzna  wśród etnicznych Rosjan etc. etc. Obraz katastrofy jest porażający. Przebicie osławionego Korytarza z Donbasu na Krym i straszliwie pokiereszowanie Ukrainy nie jest żadną nagrodą pocieszenia. Nie będzie nią też zdobycie Pokrowska, Kramatorska czy Słowiańska też nie.Druga Armia Świata okazała się Pierwszą Armią Państw  Trzeciego Świata, a Stacji benzynowej z głowicami jądrowymi niedługo zabraknie benzyny na stacjach. Nie lekceważyłbym jednak Chanatu Moskiewskiego. To imperium ma niezwykłe zdolności odradzania i transformacji podczas , której zmienia się radykalnie jego forma, a treść pozostaje ta sama. Jak to genialnie ujął Aleksander Kwaśniewski – Rosja zmienia teksty hymnu, ale nie zmienia muzyki. Za 30 lat Rosja – Złota Orda 2.0 o wiele mniej zachlana, o wiele bardziej muzułmańska może być dla krajów Europy Wschodniej groźniejsza niż gazowo-mafijne państwo ekipy Putina. Samego Putina i jego zgraję sami rosyjscy generałowie powinni postawić przed plutonem egzekucyjnym za szkody jakie uczynił.

Ukraina… wydaje się, że przeszła tą próbę nadspodziewanie dobrze. Przetrwała i jest to zwycięstwo. Nic nie zapowiada ,żeby w 2026 front obrońców się załamał.  Nic nie zapowiada, że państwo imploduje. Tak jak zwycięstwem było przetrwanie Finlandii w ognistym huraganie II wojny światowej czy wyjście Rzeczypospolitej Obojga Narodów z okresu wojen 1648-1667. Wielka to była wojna i będą o niej młodzi miłośnicy historii słuchać z fascynacją i za sto lat. Dumny jestem, że dołożyłem do tej sprawiedliwej obrony swoją cegiełkę. Nie mniej jednak koszty tej wojny – kulturowe, ekonomiczne, społeczne, demograficzne czynią tą wygraną pyrrusową.  Całkowicie też wierzę w szacunki strat Sił Obrony Ukrainy oscylujące wokoło pół miliona zabitych, rannych etc.  To porównywalne straty do tych jakie poniosły USA w wojnach koreańskiej i wietnamskiej. To bardzo dużo jak na kraj ludnościowo zbliżony do Polski i już przed Pełnoskalową mającym katastrofę demograficzną.  Nawet jeśli w 2026 zostanie podpisany rozejm to Ukraina normalnym krajem nie będzie. Pokój, nawet względny stawia wyzwania może i większe niż prowadzenie dalsze wojny.

W końcu czy Polska wygrała swoją proxy war? Tak bo przetrwał, z wielką naszą pomocą, kraj – bufor. Nie, bo nam to Międzymorze nie wyszło. Nie będzie żadnego Nowego Hadziacza. Kolejny raz dziejową szansę wykorzystaliśmy połowicznie.

Czy 2026 przyniesie zawieszenie broni na całej linii styczności wojsk? Może tak, może nie. Czy wojna przeciągnie się do 2027, 2028 a może 2030? Jest to też chyba realne. Trudno powiedzieć, wolał bym żeby ta rzeź się skończyła.  Ta wojna to dziesiątki tysięcy zabitych cywilów (świat już chyba zapomniał o Mariupolu) i setki tysięcy żołnierzy (  i Moskale to ludzie i też mają duszę  ). Ma nadzieję, że nowe sankcje nałożone przez rzekomo  prorosyjskiego Blondyna w połączeniu z systematycznymi atakami na rosyjski przemysł petrochemiczny i beznadziejnością prób przełamania frontu zmuszą Moskwę do negocjacji. Niczego bym sobie na 2026 rok bardziej nie życzył jak informacji o podpisaniu rozejmu.

P. S.

Wybór szwedzkich samolotów myśiwsko-bombowych (nie lubię słowa wielozadaniowe bo to pasuje do robota kuchennego )  jako podstawowych w powojennym lotnictwie  Ukrainy pokazuje, że ukraińskie kierownictwo (pomimo wszystkich swoich wad) stara się zachować tyle suwerenności ile się da. Jeśli nie muszą wisieć u czyjejś klamki to nie wiszą. Jeśli nie muszą żebrać to nie żebrają. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *