Patrząc na Ocean z mola w Faro
I człowiek się zastanawia – co tu dalej w życiu robić? Może zamustrować się na jakiś masowiec cz innego klipra? In plus primo – lubię morze, lubię ocean i mogę pływać nie tylko tam gdzie ciepłe kraje a na bananowcach siedzą paugaje, ale do Czerczila w Zatoce Hudsońskiej także In plus secundo – dobrze wspominam czasy, gdy część roku żyłem na wyprawie pracując w trybie barbarzyńskim, ale jak wracałem to jak wiking z wyprawy. Piękne to były czasy jak ładnym kelnerkom dawało się duże napiwki , a studentom stawiało się Bombajskiego Szafira bo człowieka było stać. Ciągnie mnie do przygody bo i też się zasiedziałem. In minus – eh gdyby człowiek skończył klasę o profilu elektryk średnich napięć a nie humanista-socjolog to dużo łatwiej byłoby się zamustrować do załogi. Z innej perspektywy jednak, gdyby człowiek na studiach humanistycznych bardziej uganiał się za dobrymi ocenami niż za dziewczynami, za ową Wieczną Kobiecością to dziś … Dziś robiłby rehabilitację do doktoratu o … O np. Flocie Czarnomorskiej podczas wojny krymskiej i w ogóle by się – co dalej? – nie przejmował. Cóż zrobić – profesorem to ja juz nie będę , ale coś trzeba wymyślić 😉
Tak właśnie myślałem patrząc na przestwór Oceanu Atlantyckiego z mola w portugalskim Faro. Było to w lipcu. Finalnie, po kolejnych paru tygodniach namysłu, zdecydowałem się działać. Podpisanie kontraktu z Armią, a co z tego wynikło o tym już niedługo…