Wojna ludzi nie rodzi


Poniższy tekst nie jest protokołowanym zeznaniem tylko czyś w rodzaju  reportażu. Reportaż to literatura. Trzeba wziąć to pod uwagę podczas lektury. Miałem pewien opór czy go opublikować.  To nie była rozmowa o pracę w fabryce motyk czy w firmie brukarskiej tylko w Wojsku Polskim.  Stwierdziłem jednak, że skoro nie kazano mi podpisać żadnego papieru stanowiącego, iż wszystko co słyszałem i widziałem podczas ww. rozmowy  powinno pozostać tajemym dla postronnych, ani nie poinformowano mnie o tym ustnie,  to wyżej opisana przygoda nie podlega wojskowej tajemnicy.

– ma Pan prawie czterdzieści lat , czemu nie WOT?


– cóż…wie Pani ja znam sporo wociaków naszych, fajne chłopaki i mają fajne, męskie hobby. Hobby… może złe słowo, pasja chyba lepsze słowo. Ale mam taki epizod w życiu współpracy z Terobroną z obwodu czernihowskiego. I tam batalion OT z pilnowania granicy przekierowano na odcinek bachmucki. Do ludzi , którzy już walczyli wcześniej w pospolitym ruszeniu pododawano poborowych o najdelikatniej mówiąc bardzo różnym morale. Łączyło ich jedno- słabe wyszkolenie. Jak Iwan wyczuł, że przed nim Terobrona na pick-upach, z lekką bronią,  to walili do nich wszystkim co mieli od efpefałek po Uragany, a potem rzucili falami wagnerowców. Atak na bagnety jak w dawnych wojnach. Po paru dniach batalion był w strzępach. Jedni nie żyli inni ranni, jeszcze inni w niewoli, uciekli, albo powariowali. Wydaje mi się , iż … WOT na wielką wojnę to bardzo, bardzo złe miejsce. Tam się krótko żyje, a jeśli chce podpisać kontrakt z MONem to zakładam, że w razie W… Będą łatać dziury w froncie brygadami terytorialnymi. Już nie wnikam ile WOT ma Rosomaków, wiem , że jak będzie wielka wojna to ich będzie brakowało.

I pani (swoja drogą całkiem słodka) skrupulatnie zanotowała. Nie wiem czy wiedziała co to efpefałka i Uragan , ale w sumie nie od tego jest. Mam nadzieję, że jej boyfriend choć pokazał tego Rosomakana. Znaczy na  festynie wojskowym pokazał, bez głupich skojarzeń.

*****************

– A czy przeszkadza Panu gdy przełożony krzyczy?

– Zupełnie nie, większość życia byłem robolem to nawykłem do szorstkich relacji z przełożonymi po za tym wiem na czym polega unitarka.

Pani znów odnotowała.

–Czego boi się Pan w związku ze służbą?

-Wojny

Pani popatrzyła na mnie dziwnie….

-No wie pani ja nie chcę się zaciągnąć żeby uświetniać defilady i uroczystości patriotyczno-religijne tylko żeby się  nauczyć bić.  Coś jak zapis na kurs karate. Wojsko jest po to żeby toczyć wojny. Ale nie jestem Rambo, ani nie jestem psychopatą klinicznym i boje się wojny. Wojna to uczta krwi nie męska przygoda.

-Czego się pan boi w związku wojną?

-Na przykład termitu i białego fosforu… Wiadomo wojna ludzi nie rodzi….

Moje słowa zostały znów zapisane

– Czemu pan wyjechał do Anglii?

– Bezrobocie w powiecie sięgało 20% , chciałem zarobić na wesele …

– Czy ma Pan jakieś zwierzęta domowe?

-Trzy koty, sześć kur

–Jeśli się nie uda teraz, spróbuje Pan jeszcze?

-Może kiedyś, ale już do WOT-u

**********************

– Dobrze Pan ten teścik zaliczył za drugim podejściem, ale zaliczone

*******************

-I podobało się Panu po tej marihuanie?

– Raczej nie , ale to było 14 lat temu, może i podobało

–To podobało czy nie podobało?

-Mulące, wódka lepsza

–Czy łatwo się Pan denerwuje?

-Nie

(różnie z tym bywa, ale furiatem nie jestem więc raczej prawda 😉 )

**********************

– Jak pan przeżył masakrę tego batalionu, o której Pan mówił? Znał Pan tych ludzi?

-Bezpośrednio nie, powiedzmy że byłem kibicem i donatorem. Jak przeżyłem? Pewnie tak jak kibic przeżywa spadek ukochanej drużyny do niższej ligi z tym… Z  tą poprawką , że wojna  to bardzo krwawy „sport”


-Czy śnią się Panu te zdarzenia z Ukrainy?

-Czasem, rzadko.

–Czemu pan po maturze nie poszedł do służby zasadniczej?

-Pani wie jakie były czasy. Wszyscy na studia, albo za granicę. Nosiłem zaświadczenia do WKU jak prawie wszyscy znajomi. Presja prądu społecznego. Wojsko to idiotyzm, wojny już nie będzie, jesteśmy w NATO i Unii… Gdybym był teraz zaraz po maturze to zapisał bym się do Legii Akademickiej i zaraz sobie wyszukał tam fajnej Legionistki

Pani uśmiechnęła się nawet i promiennie

–A czemu Pan się wtedy nie zapisał do Legii?

-Dowiedziałem się, że jest coś takiego jak miałem prawie trzydzieści lat. Za moich czasów było wojo w Stargardzie czy Gołdapi, kultywowanie tradycji Żołnierskiej Fali, bezsens, zresztą moje Państwo samo mrugało okiem i mówiło „nie bądź frajerem wyjedz do Anglii, albo idż na jakiekolwiek studia”.

-Często się pan złości na ludzi?

-Nie

*************************

-I jak to wyglądało? Tam?

-No to był taki blok-post, po natowsku check-point. Połowa regularne wojsko , a w połowie pospolite ruszenie. Oni wyglądali jak opłoczeńcy Dudajewa w Groznym w 1995 roku. No Czeczenia normalnie. Albo inna Syria. BTR, worki z piasku, drut brzytwowy.I tam był taki dowódca jednego z tych blok-postów co mi powiedział, żebym brał swoich ludzi i spierdalał jak najszybciej na Żytomierz bo nkt nie wie co się dzieje na Hostomelu i za chwilę ulica może być w zasięgu Gradów, albo pojawić się mogą grupy rajdowe wroga.

-Co to Grad?

-BM-21, taka rozwojowa wersja Katiuszy

-I jak Panu ten dowódca blok-posta powiedział, że za chwilę ulica może być ostrzeliwana z artylerii rakietowej  to jak pan zareagował?  Miał Pan atak paniki?

-A jak Pani  myśli? To była taka szeroka ulica, taka hala widowiskowa była obok, ale drzwi wejściowe zamknięte, tylko wnęka –kiepska ochrona. Pomyślałem tylko , że będą strzelać głowicami kasetowymi i odłamki będą latać wszędzie.  Tak drżały i nogi i chciało mi się wymiotować. Nie jestem psychopatą, ani nie jestem Rambo.

– Ile pan spał w te dni?

-Nie wiem, pięć, sześć godzin?

-I jak szybko się pan zregenerował?

-Dwa dni spałem na L-4, trzeciego dnia stawiłem się do roboty na nocną zmianę. Trzeba było żyć.

-Czy wtedy, gdy pan tam był i ktoś zaproponował panu narkotyk  na niespanie spożyłby go pan?

-W sensie amfetamina, kokaina, mefedron, niemiecka czekolada witaminizowana?

-Tak

-Nie wiem, to nie był festiwal muzyczny.

-To tak czy nie?

-Nie wiem

I tu uwaga techniczna – oczekiwana odpowiedź brzmi „byłem harcerzem i ministrantem, nigdy nie dostałem nawet mandatu za złe parkowanie i przenigdy nie przyjąłbym substancji zakazanej przez polskie prawo”. Potem możecie już przepijać mefedron spirytusem, bić ludzi i hodować agresywne psy, byle Was nie przyłapano i żebyście delirium tremens nie dostali na służbie. No dobrze wiemy, że bywają nawet i policjanci wydziału antyalkoholowego z problemem alkoholowym 😉

–To co pana napędzało?

-Adrenalina, taki strzał adrenaliny chyba… Nie jestem  Rambo. Nie wiem jakbym się zachował dziś, ani jak bym się zachował  jutro.

–Lubi Pan tą postać?

-Uwielbiam

-Czego jeszcze się Pan bał?

-Bycia zakładnikiem, tortur, Syberii, helikopterów, dronów, samolotów, no bałem się.

– To zażyłby pan czy nie?

-Nie wiem

-Jeździ pan na Ukrainę jeszcze?

-Raz na ruski, nomen – omen rok

***************************

-Napisał Pan, że chciałby dać przykład osobisty – co to znaczy?

-Jak Pani widziała w ankiecie uczyłem w szkole. I to przedmiotów takich jak na przykład  WOS. Oczywiście, że mówiliśmy o poborze. Oczywiście nie mogę mówić , że przeszkolenie wojskowe to dobra sprawa dla młodych ludzi. Więc… nie mogę sam się nie zgłosić, ani też w razie wojny wysyłać kogoś żeby nadstawiał karku, a samemu zaszyć się na tyłach.


-Woli Pan piwo czy wódkę?

-A zależy od towarzystwa, nastroju i okazji.

-Był Pan kiedyś na Izbie?

-Pamięci?

-Wytrzeźwień

-Nie jestem ałkaszem

-Kim?

-Alkusem, nie cierpię na chorobę alkoholową

-Zapisujemy, a te nogi złamane- coś dolega?

-Jedną złamałem w 2004, a drugą w 2011. Nie, już nic.

-Miał pan kiedyś uraz głowy?

–nigdy nic poważnego

-Czy szybko się pan złości?

-Raczej nie

***************

– Brał Pan udział w bójkach? Jeśli tak to kiedy ostatnio?

-Oj chyba…2008 albo 2007…no na Juwenaliach z takimi dresami. Dawno, jeszcze w Krakowie. Taka szarpanina i parę strzałów po psykach wzajemnych.

-Sprawiał pan kłopoty rodzicom?

-Jak każdy zdrowy chłopak

-Lubi pan jakiś sport? Treningi?

-Gdy postanowiłem wstąpić do wojska zacząłem regularnie  ćwiczyć

-Przedtem?

-Spacery z żoną i bez, grzybobranie, czasem takie dłuższe, wie pani czasem  Bieszczady, Beskid Sądecki itp.   no i rower, basen, biegówki, ale nieregularnie.

*********************

-Skoczyłby Pan ze spadochronem?

-Nie wiem, może gdybym musiał?

–A na nartach wodnych spróbowałby Pan gdyby była okazja?

-Pewnie tak

Tu zastanawiałem się co powiedzieć. Jak faceta kręcą takie rzeczy jak spadochroniarstwo, taternictwo, nurkowanie czy motocykle to znaczy , że jest R Y Z Y KAN T EM , a może nawet C H U  I G A N E M. Czyli in minus (wiedziałem już, że zdecydowanie wolą tu harcerzy i ministrantów niż chuliganów), ale z kolei powiedzieć, że się nie chce mogło być zinterpretowane jako  bycie tchórze podszyty. Też in minus.

-Pali Pan?

-Tak

-Dużo?

-Ograniczam, tak paczkę dziennie

******************

-Jeśli się pan nie dostanie do wojska jakie ma pan plany?

-Nie wracać na czterobrygadówkę, chyba, że w fabryce w Sztokholmie na przykład.

-Miał Pan kiedykolwiek obniżoną ocenę z zachowania?

-Byłem raczej grzecznym uczniem

-Blondynki czy brunetki?

-Zna Pani ten szlagier Kiepury?

I w ten deseń, parę godzin. Nie lubię przesłuchań, ale możliwe, że takowe  było konieczne.

Po przesłuchaniu

Na sam zaś  koniec było tak:

-Skoro panie mówicie, że mogę za rok mogę spróbować za rok jeszcze raz to najwidoczniej nie przyznałyście mi statusu „żółte papiery – temu broni do ręki nie dajemy” to proszę powiedzieć co poszło nie tak. Refleks? Spostrzegawczość? Nad tym można popracować…

-Proszę Pana nie możemy udzielić takiej informacji. To tajemne.

-Wiecie drogie Panie, wojenkomat na Ukrainie , gdyby zgłosił się taki dobrowolec jak Ja to by go wyciskali i wycałowali i wódki polali. Może za rok, a może i nigdy. Dobrego dnia.

-Dobrego

No cóż może za rok, a może i na Świntego  Dygdy co go nima nigdy. Ojczyzno żeby nie było, że nie próbowałem. Może i faktycznie jestem za stary na takie głupoty. Generalnie wydaje mi się z obserwacji, że obecnie MON ma politykę pt. „poboru wprowadzić się nie da, mamy dość chożych 40-latków, to bierzemy takich  zaraz po maturze a starych z kwitkiem”. Może i jest w tym jakaś racja. Może zaś wyczuto, że jestem na życiowym wirażu? No właściwie całe moje życie dorosłe to górski odcinek rajdu samochodowego to inna sprawa. Jeszcze inna czy harcerze i ministranci i chłopaki zaraz po technikum to najlepsi kandydaci? Nie mi oceniać. Może i tak.

Nie dostałem się trudno. Myślę , że Kmicica też by nie wzięli (za teperamentny) , Mochnackiego też nie (za dużo filozofuje) ,  Baczyńskiego (za wrażliwy), Xiążę Poniatowski (hulaszczy tryb życia) , Godebskiego (na ch… armii poeta),  Sulkiewicza (za stary), Piaseckiego ( były bandyta, kokainista i przemytnik), Beynara (za dużo myśli). Idąc dalej tym tropem: Cezara (padaczka), Aleksandra Macedońskiego (alkoholik, opium też zdaje się kosztował),  Jungera (LSD i inne specyfiki), Bluchera (wariat regularny choć wysoko funkcjonujący), Churchilla ( pijak z nawracającą depresją)  i tak dalej i tak dalej.  Może też i dobrze, że znalazłem się w zbiorze „starych – może kiedyś się przydadzą”. Co prawda miałem plan na służbę góra rok, ale zawsze to mundurówka. A wiadomo co mówią „kto w mundurówce służył w cyrku się nie śmieje”  , „gdzie zaczyna się wojsko kończy się logika”. Może też tak miałem po prostu zapisane w Gwiazdach. Przynajmniej na ten rok. Zawalił się Plan A, ale trzeba żyć dalej. Może za rok czy dwa spróbuję znów. Może też i wjedzie mi to na ambicję. Dronami latać, chodzić na strzelnice, podnosić ciężary i biegać po wzgórzach  może także cywil. Nie bój się Ojczyzno, która aktualnie mnie nie potrzebujesz. Nie  będziesz musiała mnie ścigać za pomocą listów-wezwań  jeśli jutro wojna. Sam się zgłoszę w pierwszy jej  dzień.

Coteras?

Skoro Plan A nie wyszedł to i ja mam wielki problem. Do Fabryki Regałów wrócić nie chciałem. Nie wiem czy teraz mogę i czy chcę. Raczej nie chcę. MEN mnie nie potrzebuje, MON nie chce, Ojczyzna w sumie chyba mnie nie potrzebuje.  Jedynie PUP, Gazownia itp. instytucje pamiętają. Wyjechałbym za granicę na jakiś czas na roboty. Jak za dawnych lat. Tam  gdzie zimą jest śnieg. Może Austria, może Szwecja?  Trzymają mnie jednak skomplikowane sprawy osobiste ściśle powiązane z rosyjską kampanią bombardowań strategicznych. Dużo mówi się o regularnie podpalanych rosyjskich rafineriach. Mniej o regularnych przerwach w dostawach prądu, internetu a nawet ogrzewania do jakich dochodzi na  Ukrainie. Jeszcze rok, dwa lata temu prognozowałem, że ta wojna niebawem się skończy. Intelektualne rozkminy okazały się mnie trafne niż intuicje z przedwiośnia 2022 roku. Tak ta wojna będzie się wlokła jak konflikty indochińskie, wojna domowa w Syrii czy konflikt Irak-Iran. Dla Chanatu Moskiewskiego Ukraina to Ruś Alternatywna. Trzeba ją spacyfikować tak jak Białoruś-Litwę, Rzeczpospolitą Nowogrodzką czy Kozaków znad Donu, Jaiku, Kubania i Tereku.

Tak więc i siedzę obserwuję przyrodę.  Rąbię drwa, zajmuję się zbieractwem leśnym (trzeba się wybrać na róże do Odrzykonia, kalinę na Kozłówek i może jeszcze będą rydze w Komańczy), trochę biegam i roweruję.  Siedzę  wieczorami z kotami  przy youtubowych  słuchowiskach z herbatą z kalinową nalewką, czytam książki.  Czekam na następną kuroniówkę i na zielone światło do progresu w życiu. Lub na koniec Wielkiej Wojny Ukraińskiej. Czasem zastanawiam się czy nie lepiej było zginąć na tej drodze z Korczowej do Kijowa. Potem się budzę widzę oszronione pola nad Wisłokiem. Mgła, we mgle sarny, na krzewie siedzi sójka, a po pniu Jesiona biega wiewiórka. Jest ładnie. Nie, jednak warto się nie poddawać i warto żyć. Trzeba być wytrwałym jak Vietcong 😉

 

W szerszym kontekście

Jeśli moja hipoteza – „młodych brać hurtem, starych z kwitkiem odesłać” jest prawdziwa zastanawia mnie powody takiej a nie innej polityki. Podejrzewam … Ok patrzę na znajomych żołnierzy tzw. aktywnej rezerwy. Większość do faceci  35+ , zwykle z wykształceniem wyższym. Tacy co już coś w życiu przeżyli i coś osiągnęli. Wiecie zasadzili już syna, zbudowali drzewo i spłodzili dom. Tacy mężczyźni zwykle w kontakcie z absurdem (a chyba każde wojsko kadrowe jest pełne różnych curiosów) lubią zadawać tzw. głupie  pytania. Dużo takich , a zapewne za mało chłopców i dziewcząt zaraz po maturze, takich dobrych do urobienia. Może jest w tym jakaś logika. Patrząc jednak na sprawę szerzej, niejako z lotu orła J

Czy możemy sobie pozwolić na nie przygotowywanie się do najczarniejszego scenariusza? Nie. Jaki jest najczarniejszy scenariusz? Chiny Ludowe mające ogrom bardzo poważnych problemów spróbują tzw. ucieczki do przodu. Czyli zaatakują Tajwan, Japonię, Wietnam, Filipiny, Australię i z pomocą swojego ale, ale wojowniczego sojusznika Koreę Południową. Wtedy wesprą Chanat Moskiewski by narobił jak największą dywersję w okolicach Bałtyku i Morza Czarnego. Jeśli takowa wielka wojna wybuchnie to musimy mieć naprawdę Wielką Armię i zdolną do długotrwałego oporu bez bezpośredniego wsparcia wojsk Wujka Sama.

 Jaki wiec model Wielkiej Armii możemy wybrać?  Zasadniczo istnieją dwa rodzaje takowej. Armia II Rzeszy Niemieckiej i Armia Rewolucyjnej Francji. Żeby mieć armię przypominającą kajzerowską musielibyśmy mieć raz normalną demografię. Dwa rozbudowaną zbrojeniówkę. Taką samodzielną. Trzy pruski mental. Cztery sprawnie działającą machinę państwową. Nic z tych czterech rzeczy nie mamy. Możemy tylko stworzyć armię rewolucyjną podobną właśnie do wojsk rewolucyjnej Francji, Wojska Polskiego z lat 1806-1814 i 1918-1920 czy obecnych Sił Zbrojnych Ukrainy. W tym kontekście uważam , że odrzucenie kogokolwiek kto ma ręce, nogi i nie jest świrusem czy bandziorem i chce się przeszkolić jest błędem. Żeby zawiesić sztandar z Orłem Białym na murach Pskowa i Smoleńska trzeba mieć kim tam dojść. Tak samo żeby obronić Przesmyk i Warszawę. Trzeba mieć kim.

 

 

 

P.S.

O tak pomyślałem , że ważne co trzeba napisać. Generalnie OT i szerzej tzw. lekka piechota nie są same w sobie gorsze od „ciężkich formacji”. Tak jak lisowczycy nie byli gorsi od husarii czy piechoty z muskzietai i pikami. Tylko trzeba odpowiednio użyć tej lekkiej piechoty. Lub przynajmniej dać im dobre okopy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *